Pokazywanie postów oznaczonych etykietą erozja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą erozja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 sierpnia 2011

Wyłączanie rdzeni. Czy to się opłaca ?

Witam. Postanowiłem poruszyć temat wyłączania rdzeni w procesorze, czy faktycznie taka operacja pozwoli nam coś zaoszczędzić na poborze prądu. Porobiłem trochę obliczeń i Odpowiedz to Nie.
Otóż mój komputer gdy miał wyłączone 2 rdzenie z 4 pobierał podczas normalnej pracy 83W prądu. Gdy włączyłem pozostałe dwa rdzenie jego pobór wynosił 84,5W, czyli 1,5W więcej. Co w skali miesiąca dam nam 15gr oszczędności w założeniu, że 1 kWh kosztuje 70gr a komputer chodzi 10h, to daje nam pół grosza dziennie.
Wniosek: Nie opłaca się tego robić w żaden sposób. No chyba że przy Pheomie 6 rdzeniowym i jakieś firmy typu kafejka internetowa szkoła gdzie chodzi 20-60 na raz, wtedy da to jakieś może 10zł na rachunku miesięcznym. Gdy mamy w domu jeden, dwa komputery, taka operacja jak widać mija się z celem. Również nie mamy korzyści w postaci temperatur, po włączeniu dwóch pozostałych rdzeni temperatura jest może o 1 stopień wyższa. Także dla niższych temperatur również się tego robić nie opłaca.
Z kolei mi w głowie zaświtał pomysł zwiększenia wydajności komputera w aplikacjach
jednowątkowych, czyli OC, z jednocześnie niższym poborem energi! Sprzeczność ? Nie do końca.
Gdy mamy w miarę rozbudowany Bios i kilku rdzeniowy procesor powinniśmy móc dostosowywać taktowanie do poszczególnych rdzeni. Jak wiadomo (ponoć) niższe taktowanie = mniejsze zapotrzebowanie na prąd. Więc gdy mamy 4 rdzenie oznaczone odpowiednio Core 0,1,2,3, dla wartości Core 0 ustawiamy taktowanie wyższe np u mnie jest 2600Mhz, to zmienić np na 3000Mhz (przez co zyskamy kompa w aplikacjach jednowątkowych) a pozostałe rdzenie wartości ustawić na np
1200Mhz. Teoretycznie powinniśmy mieć mniejszy pobór mocy, a przy okazji większą wydajność. Nie omieszkam tego sprawdzić. Oczywiście jeżeli ktoś komputer wykorzystuje tylko do gier i niczego więcej to nie polecam takiej operacji gdyż wydajność w grach wykorzystujących dodatkowe rdzenie może, a raczej na pewno spadnie ;) Oczywiście napięcie procesora na minimun jak to możliwe, o tym nie pisze bo to oczywista oczywistość, gdyż nic się na tym nie traci a tylko zyskuje. W moim przypadku seryjnie cpu chodził na 1.42V, najdalej udało mi się zejść do 1.15V, gdy wszystko było stabilne, i z takiego napięcia korzystam.

Na koniec zdjęcie nowatorskiego układu chłodzenia :E :D




poniedziałek, 11 lipca 2011

Ksiazki

Hello Folks. Jestem obecnie 3 dzien chyba nad morzem, siedze sobie teraz na balkonie, na laptopie, lece na bateri piwko se pije, papieroska sobie pale, widok na auto jest, jednym slowem git majonez... chodz w zasadzie to dwa slowa. Chcialem poruszyc temat ksiazek, co mnie dzis zdenerwowalo i o czym chcialem napisac. Mianowicie bylem dzis min w empiku gdzie ksiazek jest sporo, mysle sobie kupie sobie jakas do poczytania, gdyz jest w czym wybierac. Min to co na szybko tam znalazlem, to np ksiazki popularno naukowe Stephana Hopkinska, jak rowniez bestsellery, gdzie byla np ksiazka Beara Gryllsa w ktorej to sa zawarte wszystkie wskazowki docztyczace prztrwania i nie tylko, byla rowniez dosc gruba ksiazka wlasnie SH, Richarda Dawkinsa etc. ale moje zdziwienie wywolaly ceny ow ksiazek, w zasadzie nie mozliwe jest kupienie ksiazki w cenie ponizej 40zl. Te ktorymi bylem zainteresowany kosztowaly od 25zl od cieniutkiej ksiazeczki do 80zl! za ksiazke! Uwazam ze jest to gruba przesada, gdybym chcial kupic tytuly ktore mnie interesowaly musialbym wydac okolo 200zl! I ludzie sie dziwia ze mlodziez nie czyta ksiazek i siedzi przed komputerami etc. Nie dziwota z takimi cenami, skoro za darmo mozna sobie pobrac film z interentu i go obejrzec. Wiekszosci ludzi nie stac na wydanie tych 40zl za ksiazke, sam bym chetnie kupil pare tytulow ale zrezygnowalem z uwagi na ceny! Zakupilem jedynie ksiazke mojej mamusce, za 33zl opowiadajaca o zyciu psa jamnika z jego oczu, czyli tak jakby on pisal ksiazka, zdazylem przebrnac przez kilka stron i ksiazka jest dosc fajnie i humorystycznie napisana, sami wiecie jaki mam stosunek do psow zwlaszcza do jamnikow, gdyz mialem jednego 15lat i w zasadzie byl dla mnie jak brat gdyz dorastalismy razem i do dzis dnia nie moge sobie darowac jego uspienia, lecz byl juz w stanie krytycznym. Ale bardziej sobie nie moge darowac tego procesu ze to tak okresle. Musialem go oddac pani weterynarz i wiecej go na oczy na widzialem, odchodzil sam w jakims pewnie strasznym dla niego pomieszczeniu, wolalbym bym byc przy nim gdy odchodzi. Strasznie mnie to przesladuje, no ale co moglem zrobic ? Technika jeszcze nie jest na tyle rozwinieta aby mozna go bylo naprawic. Ale coz takie zycie po prostu trzeba z tym zyc :( W sumie tez chcialem zeby go wylaczyli (wole takie okreslenie) i oddali cialo i aby go pochowac gdzies, niestety mieszkam w bloku, wiec nie mam tam nigdzie miejsca, nie mam zadnej dzialki ani w miescie.. a nawet w wojewodzctwie nie ma cmentarza dla zwierzat. Ale ok starczy juz o tym bo nie lubie do tego wracac. W koncu mial byc to wpis na temat ksiazek.
Ogolnie to pogoda nad morzem jest nienaganna, to bedzie najlepsze okreslenie i o. Cheers and beers. And MJ, lecz nie mam za bardzo tutaj opcji do uskuteczniania tego.
Kuniec. Japąk. Ide rozpalac grilla.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Zima Zima... i po zimie

Pierwszy etap zimy mozna uznac, za zakonczony, temperatura wczoraj oscylowala w okolicy 8 stopni C i bylo slonecznie, dzisiaj na ten przyklad pada deszcz i jest 4 stopnie. Korzystajac wczoraj z okazji ladnej pogody i swiezego powietrza postanowilem ze wkoncu sie rusze z domu, bo 11 dni nie bylem na rowerze, a poprzednio to i tak tylko w celach biznesowych ze to tak okresle z punktu A do punktu B. Jezdzilo sie wyjatkowo fajnie, bo wszystko sie roztapialo bylo slisko i trasa byla na prawde fajna technicznie a i sprawiala ze dosc czesto tracilo sie przyczepnosc. W kazdym badz razie SkyHill zaliczony ;) Chodz latwo nie bylo. Niedlugo musze sie udac na przeglad zeby gwarancji nie stracic, mysle ze teraz jakos na tygodniu bo i juz sprzet wymaga regulacji. Przebieg licznikowy to 198km, a w rzeczywistosci trzeba dodac jakies 60-70km, ktore zrobilem zanim zalozylem licznik.
Poza tym wyszla gra Back to the future, bedzie skladac sie z 5 epizodow, w lutym pojawi sie 2, i opowiada dalsze losy bohaterow, po filmie, gra ma klimacik i mowiac krotko to polecam, chodz ma wiele rzeczy ktore moga denerwowac, chodzby wepchniecie do fabuly Deloreana, ktore jest bez zadnego sensu i strasznie naciagane i niestety nie moge tego przelknac co psuje ogolne wrazenie. no i epizody przynajmniej 1 sa stosunkowo krotkie, bo przejscie pierwszego zajelo mi okolo 3h. Gre nazwalbym bardziej jako interaktywny film, gdyz gra polega na rozmowach i odgadywaniu roznych zagadek i mysleniu co zrobic w danej sytuacji.
Rowniez w ramach poszukiwania jakiegos serialu pomyslalem ze wkoncu zerkne okiem na serial Chuck, polecany przez wielu no i spodobalo mi sie, ogladam caly czas, niedlugo dogonie to bycia na bierzaco, bo serial nadal sie kreci. Symaptyczny luzny serial, w sam raz na odstresowanie sie, tworcy idealnie trafili w wymagania, bo jak pisalem jest luzny, nie trzeba przy nim myslec itd a jest fajny i momentami wesoly wkoncu to komedia. Bardzo szybko zzywamy sie z bohaterami.
What else ?
Dziura.. internetowa dziura. Nikt nigdzie nie dodaje zadnych filmikow, i nic ciekawego sie na sieci nie dzieje, w kazdym kregu. Po prostu jakis zastoj, ale coz moze sie to zmieni. Poza tym M sie do mnie odezwala, bylem lekko zaskoczony myslalem ze juz chce miec to za soba jakby, ale odezwala jak zwykle bedac malomowna. Wspomniala ze ma miec urlop wiec pomyslalem ze to idealna okazja aby sie spotkac, a tak o, zobaczyc sie pogadac luzno i nic wiecej, moze zakonczyc znajomosc bo tez o tym myslalem, ale napisala ze jedzie w gory, mysle sobie cool, ale na cale czas urlopu ? Odpowiedziala ze nie, no to mowie no to widzisz.. napislaem potem to jak chcesz i tyle. Nie chce sie spotkac jej sprawa, chociaz spotkajac sie okazala by troche szacunku, nawet do samej znajomosci, bo ja juz sie pogodzilem ze nie bedziemy razem i nie kocham jej juz, to pryslo niestety.
Poza tym trzeba sie niedlugo rozgladac za robota.. co mnie nie cieszy zbytnio.

niedziela, 21 lutego 2010

Zbliża się koniec lutego

Zbliża się koniec lutego, a co za tym idzie, zbliża się kolejna wypłata. I to TA wypłata... TA wypłata którą zamierzam przeznaczyć na zakup sprzętu komputerowego, w końcu po 8 latach najprawdopodobniej będę miał nowy komputer. Oto jaki zestaw planuje zakupić. Co prawda pisałem już o tym, ale teraz już jest to raczej pewnik, chodź nie do końca.
Procesor. Zdecydowałem się zaufać firmie AMD i stawiam na Athlona II x4 620, najtańszy 4 rdzeniowy procesor, który nie ma konkurencji w tym przedziale cenowym. W dodatku jest spora szansa na odblokowanie pamięci cache L3, dodać lekkie OC i mamy zmieniony procesor na taki który jest warty dużo więcej. W obecnych czasach nie ma sensu pchać się w II rdzeniowe procesory.
Płyta Głowna, tutaj jest mały problem z dostępnością, chodzi o płytę Gigabyte ma770t-ud3p. Dobra płyta główna, obsługująca pamięci DDR3 z podstawką AM3, dzięki czemu w przyszłości możemy zainstalować procesor 6 rdzeniowy, których jeszcze nie ma, bez konieczności zmiany płyty głównej, przez co bez dodatkowych kosztów.
Pamięć RAM. Jak na początek decyduje się na tylko 2GB ramu, w zupełności wystarczająca ilość do normalnej pracy, w grach też powinno być dobrze, gdyż jest to stosunkowo nowa pamięć DDR3, która jest szybsza od DDR2. Firma Goodram. W przyszłości pewnie dokupię kolejną kość i będę miał 4GB w dualu potem można jeszcze jedną i mamy 6GB i tak dalej. Mógłbym odrazu kupić 4GB w dualu, lecz na xp i tak tego nie wykorzystam, do 4GB potrzebujemy 64 bitowego systemu operacyjnego. Poza tym koszta. Mój budżet jest ograniczony.
Dysk Twardy. Tutaj wybór padł na Samsunga Hd502hj, bądź hd503hi, oba maja pojemność 500GB, różnica między nimi jest taka, że ten pierwszy ma 7200rpm, a ten drugi 5400rpm, pierwszy jest szybszy, lecz drugi jest cichszy i bardziej oszczędny. Różnica cenowa między nimi to 2zł.
Zasilacz: Albo OCZ 500W stealthxstream, bądź BeQuiet pure power l7 430W. Ten drugi jest cichszy, o tym jaki zasilacz wybiorę zadecyduje sklep w jakim będę kupował. I teraz kilka słów o zapotrzebowaniu. Do tego komputera w zupełności wystarczy i 350W zasilacz, otóż technika idzie na przód i taki komputer będzie pobierał mniej prądu od mojego obecnego. Lecz lepiej mieć zapas z uwagi na ewentualne przyszłościowe modernizację, osobiście wolałbym zasilacz BQ z uwagi na dużą sprawność ponad 80% i ciszę, lecz nie wszędzie jest on dostępny.
Karta Graficzna: Tutaj wciąż nie jestem zdecydowany na konkretny model, z uwagi na dostępność towaru w poszczególnych sklepach. Co wiem na pewno to to, że stawiam na Geforca GTS 250 z 1GB pamięci na pokładzie. Lecz od jakiego producenta on będzie? Tego nie wiem, gdyż po prostu raz jakiś model jest, a raz nie ma. Zachęcająco wygląda propozycja od Twintecha, nienaganne takty i dobre chłodzenie z dwoma wiatrakami. Duży problem z dostępnością. I brak wyjścia CRT można zaliczyć na minus. Kolejnym faworytem jest karta od Zotaca, dobre takty, odpowiednie wyjścia tj, DVI (cyfrowe) D-Sub(analogowe, CRT) i HDMI (cyfrowe) DVI od HDMI jakością obrazu się nie różnią, różnica jest taka, że HDMI można przesyłać również dzwięk i kabel jest bardziej poręczny, mniejszy, zajmuje mniej miejsca. Jak ktoś chce podłączyć się z komputerem pod TV FullHD (ja zamierzam to robić) wyjście HDMI być musi. Poza tymi kartami jak nie będzie wyjścia trzeba będzie wziąść od Gigabyte, gdyż jeden sklep ma tylko taką która spełnia moje wymagania. Lub jakąś inną to zależy jak będzie wyglądał rynek w danym czasie.
Obudowa: Tutaj mam trzech faworytów, zdecydował pójść już bardziej PRO i kupić obudowę spełniająca nowe standardy rynku, to jest zasilacz na dole, i kilka mało znacznych innych różnic. Pierwszym moim typem jest Aerocool rs-9. Wygląd ok, Dobra wentylacja dużo możliwości kombinowania filtry przeciwkurzowe i regulator obrotów wiatraków to duży plus. Minusem jest cena która wynosi od 215-226zł i lekko może przekroczyć mój budżet.
Drugim faworytem jest Thermaltake V3 wygrywa z powyższym poprzez cenę 199zł. Podobnie jak u poprzednika, dobre chłodzenie, w jednej ze ścianek bocznych jest małe okno. Minusem może być dolna część frontu we wzór plastra miodu co nie zabardzo mi odpowiada, lecz u mnie komputer stoi na dole więc i tak nie będzie się to rzucało w oczy. Nie wiem natomiast jak z filtrami przeciwkurzowymi.
Trzecim faworytem jest nowość na rynku. Obudowa która ma stać się hitem poprzez swoją bezkonkurencyjną cenę 149zł i spełnianie obecnych standardów. Chodzi o Apertech Venator. Ciekawa propozycja, od razu dostajemy wiatrak na froncie i mamy możliwość bocznego montażu dysków. Minusem jest brak jakichkolwiek filtrów, Kiepska jakość wykonania przedniego panelu co sądzę po zdjęciach jak i pewnie całości i brzydki dla mnie przedni panel. Plusem tej obudowy jest w zasadzie tylko bezkonkurencyjna cena, lecz nie ma jej jeszcze w sklepach i jedynie gdzie możemy ją kupić to allegro, do czego do obudowy dojdą ceny przesyłki więc różnica między Thermaltake V3 wyniesie około 30zł. IMO thermaltake jest dużo ładniejszy. Nie wiem jeszcze na którą się zdecyduję.
I chyba tak prezentował by się zestaw jaki planuje kupić, jego cena to między 1700-1900zł, ceny cały czas się wahają i ciężko powiedzieć.
Poza komputerem mam obecnie ost dzień wolnego, pierwszy raz odkąd pracuje mam wolny weekend, czyli sobota co mnie bardzo cieszy gdyż sobota jest najcięższym dniem w tygodniu jeżeli chodzi o moją pracę z uwagi na dużo klientów. Jak powiedziałem nie piję również alkoholu, ostatnio spożywałem go 14 lutego w niedzielę i powiedziałem przerwa. Wszystko jest dla ludzi ale z umiarem. Postanowiłem nie pić go do przynajmniej marca, czyli 2 tyg. W październiku też robiłem sobie przerwę i nie piłem ponad miesiąc. Zdemotywował mnie też jeden fakt, na zebraniu p. Dyrektor oznajmiła, że jeżeli obroty będą na jakimś tam poziomie to wszyscy w marcu dostaną wypłaty 50% większe. Następnego dnia okazało się, że dostaną go wszyscy nie zależnie od obrotów, ale z dopiskiem, że osoby które pracują od przynajmniej 1 lipca 2009r, czyli pół roku, więc takowej premii nie otrzymam. Kolejną sprawą o której chciałem coś napisać to rower. Ostatnio uskuteczniałem tą formę rekreacji 1 lutego. Czyli 20 dni temu. To bardzo długa przerwa lecz tak wyszło, że po prostu nie miałem czasu. I nie zapowiada się abym w lutym jeszcze na rower wyszedł. Chyba, że teraz, w tej chwili ubrać się i pójść. Lecz chce podładować akumulatorki swoje własne dobrze, gdyż ostatni tydzień był dość męczący i ani razu się nie wyspałem, dopiero dziś! Lecz teraz druga zmiana więc da mi to po prostu większy czas snu niż zmiana pierwsza którą teraz miałem. To tyle, mus było coś napisać bo zaraz koniec lutego a tylko jeden wpis.

niedziela, 8 listopada 2009

"Nie przyjmuje mandatu"

Tak. Dzis spozywajac kulturalnie piwo na schodkach kolo statoilu ogolnie odludnione miejsce pola a na gorze ulica, zostalismy z kolega zatrzymani przed patrol ktory wlepil nam z premedytacja i oscentacyjnie 100zl mandatu. Ja osobiscie, potym jak policjant zachowywal sie chamsko i po prostu nie czlowiek i nie szlo sie z nim dogadac aby pouczenie czy cos, odmowilem przyjecia mandatu bo takowe prawo mi przysluguje, poszedl wniosek do sadu grockiego i bede sie sadzil. Powiedzialem, nie przyjmuje bo nie mam z czego zaplacic, jestem bezrobotny, taka prawda. W dodatku z kolega nagralismy taka jakby audycje ktora tutaj zamieszczam.

http://w101.wrzuta.pl/plik/0J0Q7tNdCnf/doniczka

Tyle na dzis, ostatnio nie mam weny do rozpisywania sie.

niedziela, 2 sierpnia 2009

Whats wrong with this girls ?

Nie dawnymi czasy, pare dni temu, odezwalem sie, bedac pod wplywem alkoholu do mojej... kolezanki, z ktora to znajomosc zakonczylem z uwagi na jej stosunek i zachowanie do mojej osoby. Ale ze wzgledow o ktorych duzo by pisac chce sie z nia zadawac. Ale moze sprzeciwic sie naturalnemu odruchowi ludzkiemu to jest kontaktu z innymi ludzmi i zachowac sie rozsadnie i poprostu olac to ? Trzezwo myslacy czlowiek, pewno by i tak zrobil, a ta konkretnie kolezanka... powiedzmy przeszlismy duzo. Otoz odezwalem sie, byla rozmowa na Gadu no i wyszlo, ze mamy sie spotkac w niedziele, a w sobote miala zadzwonic do mnie, by zaplanowac szczegoly. Specjalnie w rozmowie docialem jej, na jej stwierdzenie, ze zadzwoni.. "zobaczymy czy zadzwonisz", powiedziala zadzownie. No i jak to wczesniej bywalo... nie zadzwonila. Postaram sie zobrazowac nie co ta sytuacje. Powiedzmy ze moja kolezanka to pies. I chce ja poglaskac to gryzie mnie, potem znow gryzie i znow i sytuacja sie powtarza, czlowiek z zyczliwoscia i sympatia, a zostaje ugryziony. Wkoncu powiedzialem nie, nie kontaktowalismy sie dlugo czasu, i ja znow wyciagnalem do niej reke i co ? Zostalem ugryziony. Przecietny Kowalski powiedzial by w gniewie to spierdalaj, odwrocil sie na piecie i... moze kupil sobie nowego psa ? Tego do konca nie wiem gdyz daleko mi do takiego Kowalskiego. Jestem jedyny w swoim rodzaju i nie ma ludzi, ktorzy mysla i dzialaja chocby zblizenie do mnie. Przynajmniej nikogo takiego nie poznalem, przez te 20 lat. W kazdym badz razie, kolezanka ma niezly start. Minus 1 punkt do znajomosci. Gorzej zaczac nie mozna by bylo. Zastanawiam sie teraz co z tym zrobic. Najrozsadniejszym byloby powiedziec wprost. Sluchaj albo w lewo albo w prawo albo chcesz sie ze mna zadawac albo nie. Nie ma inaczej. Podejrzewam, ze powie ze chce, no ale u niej znajmosc wyglada mniejwiecej tak. Raz na ruski rok jest na gadu, oczywiscie ja pierwszy sie kontaktuje i dostaje w odpowiedzi najczesciej, nie mam teraz czasu, lub czesc przepraszam ze cos tam, no ale nie mam teraz czasu ide, lub przepraszam ale dzisiaj jednak nie moge sie spotkac, przepraszam. Czy tak winna wygladac znajmosc. Ba tego nawet nie mozna tak nazwac. I powiedziec wprost jezeli tak to, minimun 3 razy w tygodniu rozmowa na gadu, Smsem czy telefonicznie i pisac o dupie marynii, o problemach, wymienic sie tym co nas spotkalo w dniu. Tak ogolnie. Dodatkowo minimun 3 razy w miesiecu spotkanie. I nie to ze to przymus i tak trzeba. Trzeba to robic bo sie chce, a nie ze musze. I na spotkaniu nie zastanawiac sie a co bedziemy robic a o czym gadac, tylko idziemy poszlajac sie pogadac, pozartowac, posmiac sie, tak normalnie ! Wyczuwalny klimat nici sympati i powiazania. I jak tak by bylo to "Now we talking !!" a nie takie jaja jak sa. Kolezenstwo, przyjazn znajmosc, you name it, nie powinno byc, ze to tak okresle dodatkiem do zycia, tylko CZESCIA zycia.
A ja mam nie sprzyjajaca dzisiejszym czasom ceche, ze potrafie wybaczyc, zawsze ulegne, nie potrafie od tak pstryknac palcami i wymazac dana czesc zycia. Mam slowo ktorego szukalem, nie potrafie sie na kogos gniewac, moze przez jakis czas, niedlugi to tyle. Mam na mysli ludzi z ktorymi spedzilem jakis tam czas zycia, a nie tam Jana, czy Adama tudziez Ewe. Co zrobic z ta sytuacja ? Nie wiem. Zobaczymy co bedzie dalej.

Tak pozatym chcial czy nie chcial zaczal sie sierpien, no i czas na nauke, XX lecie miedzy wojenne, lektury okresu i wiersze. 26.08 czeka mnie wypracowanie i odpowiedzi na 3 pytania.
Jak i prawdopodbnie troche sobie poukladam paneli i wpadnie pare zloty.
Zbliza sie tez poniedzialek, mozliwe ze pojade sie rozerwac do Firleja, a stamtad do Bork. Spoktanie z Merry Jane bedzie bardzo relaksujace.

Edit: Zapomnialem napisac, ze juz od paru dni... MAM GARAZ !! :) Wkoncu sie znalazl. Dobrze ze dlugo autko pod chmurka nie stalo i ze znalazl sie, i mimo pewnych niedogodniej lepszy od poprzednika. Poczynilem duze dzialania gdyz w stanie surowym, kanciapa jak ta lala bedzie, w zasadzie juz jest. Brak tylko kanalu, ale sasiedzi maja kanaly wiec problemu nie ma. Cena nie zbyt mila bo 110 zloty za miesiac, ale jeszcze ujdzie. Raptem 10zl drozej niz za poprzedni, ale sa pewne plusy, ktorych nie mial tamten jak i minusy, ale o tym jak moze kiedys poswiece temat garazowi w ktorym nie zabraknie foto relacji.

Edit: 03.08.
No i dzis dostalem odpowiedz... na pewno nie zgadniecie "bylam nad jeziorem nie wzielam ladowarki przepraszam..:("

Nie mam wiecej pytan.

Sama analiza tresci tej wiadomosci, doprowadza do zaklopotania, przeciez jest ona absurdalna !. Ta odpowiedz jest pozbawiona szacunku dla mojej osoby. Pozatym pewnikiem klamstwo, bo pewnie telefon miala operacjonalny.

Edyta 04.08.2009 07:11
Poczytalem sobie troche forum VW bardzo wiele madrych wypowiedzi w temacie wlasnie o takim zabarwieniu, nawet nie wiedzialem ze mozna fajnych ludzi tam uswiadczyc, a jednak :) i kwintujac zrobie tak "
Jeśli widzisz że panna Cię olewa to nie warto wpadać w błędne koło.
Wierz mi. Jest to niezdrowe dla żołądka...
" L

Tak tez uczynie.....
Miala pare szans, teraz chcialem abysmy przyjaciolmi byli, i wyciagnalem poraz enty reke, ale zmarnowala szanse, to nie, moja wyrozumialosc dobiegla kresu. Ja juz nie kiwne palcem w tej sprawie. Wszystko ma pewne granice.

piątek, 31 lipca 2009

Mimo zlego poczatku, dzien byl nawet fajny

Witajcie. Dzisiejszy dzien rozpoczalem negatywnie, za to pozniej bylo juz tylko lepiej. Postanowilem ze pojde na rower. I wyjatkowo bylem zadowolony z przejazdzki. Najpierw do garazu po rower. Stamtad Gospodarcza w dol, w lewo Melgiewska potem caly czas prosto az do statoilu kolo zamku, stamtad w lewo na Uni Lubelskiej, caly czas prosto kolo Gali, przez zamknieta droge, potem Kunickiego az do Statoilu tam w prawo, caly czas prosto droga potem luk, prosto wjazd w lasy potem skret na parking, gdzie nastepnie wjazd do lasu i tam po staremu, postoj "na korzeniu" potem dalej az do wyjazdu z lasu, gdzie zazylem kapieli, aby ochlonac, umyc sie z potu i blota, wyjscie z wody chwila odpoczynku, jazda dalej standardowo, potem trasa rowerowa spowrotem na Uni Lubelskiej, tankowanie tam gdzie zawsze czyli studzienka z woda, nastepnie caly czas Uni Lubelskiej, prosto pod gore, wyjazd na Spoldzielczosci Pracy, ktora caly czas prosto az do Dozynkowej w prawo, prosto Dozynkowa, skret w prawo na Bluszczowa, postoj na "domku keidu" Pozniej Bluszczowa ponikwoda, andersa, melgiewska, gospodarcza i dom. Gdzie ciepla strawa i relaksacyjna kapiel, pozniej do garazu, samochodem pojechac na stacje, zatankowac sie. Paliwo po 4,39zl i 6,15 litra wlane. Co wynioslo 27 zlotych. Po miescie na tym mozna 61 kilometrow przejechac. Pozniej sklep, piwo i garaz gdzie konsumpcja piwa etc. Dom.. i mniejwiecej tak.

Edit:
Zapomnialem dodac ze przez wiekszosc drogi towarzyszyla mi muzyka Rammstein, Alphaville i Eurythmix. Glownie Rammstein, ktora dodaje powera, i nie jest to zludzenie a prawda. Nawet jak slucham muzki przy komputerze to duzo szybciej pisze na klawiaturze.