Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gta iv. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gta iv. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 października 2012

Gdybym miał teraz modyfkować komputer

Dawno nie było wpisu w tym stylu więc czas to zmienić. Od kupna w marcu 2010r dołożyłem aby 1GB ramu, bo grzech za 32zł nowego było nie wziąć, co razem dało mi 3GB, a decyzja była dobra bo i niedawno parę razy udało mi się już przekroczyć 2GB w wykorzystaniu, poza tym i GTA IV z 3GB pracowała zauważalnie lepiej niż na 2GB.

Pierwsze zmiany jakie planuje to przede wszystkim zakup dysku SSD, o pojemności 128GB (warto tutaj dodać, że dyski SSD po przekroczeniu 50% zajętości miejsca tracą na wydajności, warto mieć to na uwadze kupując tego typu dysk) Model na jaki jestem zdecydowany to Crucial M4, obecnie do nabycia za 409zł. Wraz z tym trzeba już będzie na nim postawić Windowsa 7.

Druga rzecz to dokupić ramu bo tani a przy win 7 na pewno się przyda. Obecnie kość 2GB kosztuje 47zł, czyli warto, biorąc pod uwagę fakt, że jak kupowałem komputer w marcu 2010r, to za taką samą kość płaciłem 178zł.
Razem da mi to już 5GB pamięci DDR3. 

Trzecia rzecz to.. mysz, muszę wymienić na nową bo ta się co raz bardziej psuje. Znalazłem fajny model laserowy za 45zł, to warto, zwłaszcza, że laserowa i dobry design gdzie wygodnie na niej ręka spoczywa, przynajmniej takie jest moje przypuszczenie po zdjęciach. od Gigabyte, Model: M6580

Czwarta rzecz to nagrywarka BluRay, razem z czystymi krążkami. Obecnie produkt marki LG jest wyceniony na 339zł i marki LiteOn na 329zł.
Płytki zaś od Platinum za 45zł - 10ciopak po 25GB, starczy na zgranie z dysku 250GB czyli połowę i zrobi się trochę miejsca.

Piąta rzecz stoi pod znakiem zapytania i będzie wiadomo gdy dojdzie już do kupna. Mianowicie czy zmieniać platformę na i3 i iść w niskie koszta korzystania z komputera poprzez niski pobór prądu. Czy zainwestować w nową kartę graficzną z myślą o GTA V. Czy jeszcze, może procesor.
Idąc za i3, wydajności w GTA V raczej mi to nie poprawi, z uwagi na to, że karta graficzna może nie wyrabiać, i tak nie powinna pracować z czwartą odsłoną GTA na 1920x1080 i high, bo wyciska z niej siódme poty, więc przy GTA V raczej na pewno nie będzie lepiej, mimo dużo wydajniejszego procesora. Spowoduje jedynie niższy pobór prądu. Nowa karta graficzna będzie tutaj chyba najkorzystniejszym wyborem, z racji, że procesor ma jeszcze w IV "luz pod pedałem" (chodź nie wiem czy to faktyczny luz pod pedałem czy wynik tragicznej jeśli w ogóle optymalizacji, gdzie program nie potrafi w pełni wykorzystać tego co ma, tylko np 70%) jak również ma jeszcze potencjał i można go trochę pogonić, co zwiększy jego wydajność. Nie mniej, należy wziąć pod uwagę fakt, że GTA V wyjdzie na starę konsole, więc musi ta gra na tym chodzić płynnie. Więc będzie miała bardzo zbliżone wymagania co do IV jeśli nie mniejsze, tak jak to było w przypadku GTA III i Vice City, gdzie ta druga nowsza lepsza, mała mniejsze wymagania i była dopracowaną III, pod względem technicznym. Jak teraz się przyłożą do tego portu z konsoli, i zrobią dobrą optymalizacje to może być bajka. Np żeby bardzo dobrze wyszła im wielordzeniowość jak w np w Dircie, który w pełni z tego czerpie i każdy wielordzeniowy procesor nawet słabszy rozwala najnowsze twory Intela. Wtedy w końcu mój 4 rdzeniowiec pokaże na co go jeszcze stać jeżeli program będzie potrafił to wykorzystać.
Jednak wracając do meritum. Najlepiej będzie wybrać z tego GPU, a ewentualnie dokupic jeszcze chłodzenie lepsze bo to się przyda tak czy siak. A w przyszłości jakbym miał jeszcze kase, to wymieniać procesor na Phenoma x6 1045T będzie to najlepszy możliwy wybór, bo nie muszę zmieniać płyty, a procek jest wydajniejszy w niektórych kwestiach niż najnowsze i3 np 3240. I jest 105zł tańszy od i3.

W dalszej przyszłości, może jakaś ciekawsza buda, 27 calowy monitor, klawiatura.

sobota, 25 września 2010

Marudzenie, panegiryzowanie i sylwester

Witam. Z racji tego, że wstałem sobie nie tak dawno bo z jakąś godzinę temu, postanowiłem coś napisać na blogu.
Za złych rzeczy to to, że za niedługo idę do roboty i znów tym razem 4 dni pracy pod rząd, na drugą zmianę, czyli brak czasu na jakieś wypady gdzieś po coś tam. Do domu będę zachodził około 22.20 a dom opuszczał z kolei o 13.30. Przynajmniej się trochę wyśpię, bo już miałem dość tego wstawania o 5.15, poza tym na dwójkach jest spokojniej, ale czas się bardziej ciągnie, dużo bardziej. Wspominałem o myśleniu, a raczej postrzeganiu "etapowym" i przy drugich zmianach taki etap jeden ucieka gdyż robi się od 6, o 9 otwierają sklep, to się myśli aby do 9, wtedy wychodzą i cenówki i coś do zrobienia jest, potem idzie się na przerwę, a potem w stylu jakoś to będzie do tej 14.15. Tutaj takiego czegoś nie ma, jest stała robota od 13.45 do 22.00 bez żadnych etapów, stąd się tak ciągnie, ale jest spokój, nie ma porannego chaosu. Po tych 4 dniach mam 1 dzień wolnego w środę 29 września i 30 znów do pracy i koniec miesiąca, ale też dupa, bo 1 na pewno będę pracował. Poza tym nie udało mi się zdobyć MJ. Cóż shit happens. Jak nie teraz to kiedy indziej. Butelka/Puszka zimnego mocnego piwa będzie musiała wystarczyć.
Z pozytywnych rzeczy, to już tuż tuż wychodzą seriale, w ten poniedziałek, będzie można oglądać Dextera i w najbliższą środę SGU i ciąg zachowany plus w kolejną środę dojdzie Caprica.
Kupiłem sobie również kamerę szpiegowską. Takie coś co reklamował DavidsFarm. Poprzeglądałem trochę materiałów i uznałem, że to genialne urządzenie. Zwłaszcza, że stosunek cena do jakości jest rewelacyjny, za 49zł mamy kamerę w breloku, jak kluczyki do samochodu, która nagrywa w rozdzielczości 740x480 przy 30kl na sekundę, do tego robi zdjęcia i ma całkiem niezły 22Hz mikrofon. Można zabrać to wszędzie nagrywać co się chce bez niczyjej wiedzy, łatwo zamontowac w różnych nietypowych miesjach, np na zderzaku w samochodzie, na rowerze też bez problemu bo to lekkie małe więc nie odpadnie. A jakość filmów jest jak na taki sprzęt bardzo dobra, chodź oglądając multum filmików z takich kamerek idzie dojrzeć różnicę, ciekaw jestem jak wypadnie mój egemplarz, wczoraj wyszedł do mnie, i w poniedziałek powinienem mieć. Bo sobota niedziela Poczta Polska nie pracuje. Może rozpocznę jakąś kariere na YT ? Kto wie. Świetnie w niej jest właśnie to jakie można robić ujęcia skąd i bez niczyjej wiedzy. Można zmontować całkiem niezłe filmiki dzięki temu. Plus przyzwoita jakość i 50zł. Będę musiał dokupić sobie do tego kartę micro SD, to z tego co patrzyłem w 34zł za 4GB kartę micro SD się zamknę.
I cóż, w środę może albo nie, dam koło do centrowania bo hamulce z tyłu na zimę w rowerze mieć muszę i może sobie oponkę na przód kupię, bo na tym slicku z przodu to samobójstwo w zimie jeździć. Montażu hamulca tarczowego na razie zaniechałem, zbyt duże koszta może kiedy indziej.
Poza tym w październiku będzie nie jak we wrześniu 8 dni wolnego, tylko 10 dni co też można zaliczyć na plus.
Można też wspomnieć że zostało 98 dni do końca roku 2010r. Czyli mowa o sylwestrze. Postanowiłem, że tego sylwestra spędzę jak normalny dzień. W domu. Już bardzo dawno nie siedziałem w sylwestra w domu więc czas zrobić sobie coś takiego, zwłaszcza, że praca, to trzeba mieć siły. Chyba, że nie przedłuższą mi umowy. Ostatniego sylwestra jaki spędziłem w domu był to sylwester w roku 2003/2004, lub 2004/2005 już nie pamiętam. Także prawie 7 lat temu. 06/07 byłem na sławinku gdzie był to mój najbardziej nie udany sylwester w moim życiu, następny spędziłem na Wyspach w Angli.. co ciekawe pracując i 08/09 był moim najlepszym sylwesterm w życiu, tutaj w Lublinie u kogoś na kwadracie. Potem był poprzedni 09/10 to nie zaliczam do udanych. Ot wyszło małe nieporozumienie, nastawiałem się na coś innego. I tego teraz spędzę w domu i szlus. Oby tylko zaopatrzeć się w dostateczną ilość "fantazji", lub green goo (występuje w GTA SA.) tak żeby nie zabrakło, wygrzebać sobie jakiś topowy film składający się z kilku częsci, dokupić w razie czego parę piw i jazda :) Wcześniej jeszcze może pójdę sobie na.. rower, też z green goo, i pojade na bluszczową! I będzie git. Chyba, że ktoś mi da jakąś na prawdę wyjątkową i kuszącą propozycję. Spędzając sylwestra w domu, czyli biorąc sprawy we własne ręce przynajmniej wiem, że się nie zawiodę.
Tyle przyjdzie kamerka kupie kartę będzie miał trochę wolnego czasu to może wrzuce jakiś film tutaj albo na Youtube. Trzymajcie się.

Ah i zapomniałem napisać, że znów osobisty rekord prędkości pobity. Trochę humorystyczny posta z forum, chodź nie każdy może załapać humor.

"
Kolejny rekord prędkości pobity, prędkośc do pobicia wynosiła 150km/h.. Nowy rekord 164km/h, jeszcze by poleciał szybciej, ale potrzebował bym dużo więcej drogi i mniej obciążenia w postaci pasażera, całego wora kartofli, przetworów i wora cebuli :E Zapasy od babci poczynione :E Było około 4,1K RPM przy tej prędkości, na 5 biegu. także jeszcze może iść szybciej. Sęk w tym ża na 4 i 5 już tak bardzo niechętnie lubi wysokie obroty i praktycznie stoi ten obrotomierz, dlatego mówie, dużo drogi bym potrzebował. poza tym te kartofle itd. Jutro planuje udać się na testy, do takiego ojca znajomego co się zna na tym bardzo dobrze. być może trzeba coś podregulować ustawić.

Brakuje równo 10km/h do V max podawanej przez producenta.. A to jest wkońcu 20 letni silnik na oryginalnych 20 letnich częściach no i kartofle i cebula :E

Szybka jazda do jednak super frajda :E To uczucie jak się wszystkich mija. Albo Passatem B5 chciał mnie wyprzedzić, ale dał se siana bo raczej na pewno by mnie zrobił. Jechał za mną 140-150km/h.. I tak zastój zastój, ja idę pierwszy biorę zawalidrogi, ten za mną i odrazu chciał mnie zrobić, żeby sobie pognać, a ja haha żebyś się nie zdziwił i but, i dał se siana z wyprzedzaniem. Tylko to nie było to że nie dawałem się wyprzedzić, jak cham jakiś ze wsi, tylko ja wyprzedziłem potem on zaczął, i była to już jakaś odległość, a ja po wyprzedzaniu, nie zwalniałem i widze w lusterku, że się czai żeby i mnie zrobić to się oddaliłem.. Tylko boli portfel, bo wciskając pedał do końca jest to uczucie ubywającego paliwa. I to mnie powstrzymuje, żeby iść na całość :E czyli cisnąc biegi do red line-u.

Poza tym i tak jakoś fajnie wyszło jednak z benzynką, ale lałem się na Shellu.Pi razy drzwi 8-9L na 130km z czego 20km to miasto. przy takim stylu jazdy to i tak nieźle I pierwszy raz w życiu spotkałem nalewacza! Sobie myśle, eh no i nie zatankuje sobie on się pyta co i ile, mówię zaczął lać, widzę, że się zna bo wie gdzie się korek u mnie zaczepia, a nawet nieliczni właściciele tego modelu to wiedzą że się go wiesza na klapce. Poprzedni owner mojej fury tego nie wiedział, mam w rogu odpryski lakieru na dachu od korka :mad2: I nie wiedziałem jak sie mam zachować czy czekać aż naleje i iść czy odrazu iść, i poczekałem aż nalał.
"

środa, 2 grudnia 2009

Slow kilka o GTA IV.. od strony negatywnej

W ramach nic nie robienia w danej chwili i oczekiwaniu na tzw "free time" postanowiłem napisać kilka słów o GTA IV, żeby było ciekawie skupie się tylko i wyłącznie na wadach tej gry. Przeszedłem już dość sporo (w grze mamy 90 misji, jeżeli nie pomyliłem się w liczeniu, a ja przeszedłem około 58) więc można już jakiś ogólny obraz gry uzyskać..
Pierwsza sprawa na jakiej się skupie to pieniądze w grze. W GTA 3 dostawaliśmy ogromne kwoty, ale o ile pamiętam na nic nich nie można było wydać. W GTA Vice City, mieliśmy dużo możliwości wydania naszego dorobku, głównie na posiadłości, a zarobki były nie adekwatne do proponowanych cen posiadłości i gracz nie miał możliwości ich zakupić wtedy kiedy są mu potrzebne, dopiero pod koniec gry. W GTA San Andreas zarabialiśmy już więcej i jakoś to wyglądało. Natomiast w GTA IV widać powrót do GTA 3. Pieniędzy zarabiamy mniej więcej normalnie. Tak jak w normalnym życiu. Lecz nie ma ich na co wydawać. Co bardziej boli to zachowanie głównego bohatera którego głównym priorytetem są pieniądze i wszystko dla pięniedzy tylko pieniądze i pieniądze. Pytam się po co ? Skoro ich nigdzie nie wydaje ? W jednej misji dostajemy 250 tys dolarów. (napad na bank, tutaj plus za realną kwotę takiego napadu, w GTA VC dostaliśmy 50 tys.) a jedyne na co w grze możemy wydawać pieniądze to na jedzenie kwoty od $1 do $5. Na ubrania (ceny jak w sklepach w normalnym życiu) ekskluzywny garnitur kupimy za 1000$ i jest to najdroższe ubranie w całej grze. Taksówki to średnio za przejazd za przejazd zapłacimy około 25 dolarów. Pozatym kilka razy wydamy na dziewczynę około 50$ wyjście i to wszystko. Na tym kończy się lista wydatków w GTA IV. Więc trochę razi zachowanie bohatera w grze który wzbudza sympatię, a wśród jego głównych priorytetów są pieniądze. Razi też licznik gotówki który wyświetla nam się cały czas nie wiadomo po co, gdzie z innych rzeczy zrezygnowano. Na ekranie mamy ilość kasy, radar, i wokól niego jako obwudka status życia i pancerza, o ile ubierzemy kamizelkę kuloodporną to wszystko. Jak zmieniamy broń to wtedy pokazuję nam się wizerunek broni i ilość amunicji i jak strzelamy również.
Kolejna sprawa to klimat. Powiem tak, twórcom aż za dobrze udało się odwzorować klimat normalnego życia, które jest nudne i szare. Tak samo mamy niestety w grze. Jak najbardziej może to bawić, bo możemy robić co chcemy, czego w normalnym życiu nie możemy, ale nie na dłuższą metę. Jestem w około 60 misji na 90 i po prostu już mi się gra nudzi. Pracodawcy też już nie są ciekawi, na początku byli, teraz to się ich nawet nie lubi. Nicko nie ma dziewczyny a jak uda mu się pójść na randkę to żadna potem z nim nie chce się spotkać :E Była Michelle aka. Karen, ale dlaczego nie ma to tajemnicy nie zdradzę. A no jest nijaka Kate. Ale jest osobą mocno wierzącą dziwną i w dodatku brzydką, spotkałem się z nią raz bo wymagała tego misja. W internecie (tak w grze korzystamy z internetu fikcyjnego naturalnie) na portalu jak jest fajna laska to się nie chce umówić a jak chce to potem nie chcą się spotykać. Mam nadzieje, że jakoś Nicko się z Karen styknie, ale szczerze w to wątpie. Wracając do stacji radiowych jest ich dość sporo, ale po prostu nie da się tego słuchać. Muzyka jest jak dla mnie kompletnie nie trafiona i nie ma na czym zawiesić ucha. W dodatku w każdej naszej kryjówce leci ona bez naszej woli w radiu i akurat są to tak tragiczne kawałki, że z premedytacją strzelam do radia. W dodatku żeby przestało grać trzeba wpakować cały magazynek. Po prostu totalna porażka jeżeli chodzi o radia. Jak bym musiał już coś wybrać to Vladivostok FM, gdyż jest jedna piosenka która je ok. Ogólnie w grze radia nie słucham wcale a to jest podstawa. Przypomnijmy sobie z Vice City stację emotion tudzież flash FM i jazda w stroną zachodzącego słońca palmy, dziewczyny drinki i git majonez. Marzy mi się aby zrobiono remaka vice city na najnowszym silniku GTA, to jest RAGE. Dodać kilka misja i mamy najlepszą grę na świecie. W dodatku wiele misji jest, że tak powiem zrobiono głupio. Np żeby dojechać na miejsce jakie mamy wyznaczone z ludźmi jakimiś to dojazd zajmuje 20 min realnego życia i potem np przegramy misje to znów musimy te głupie 20 minut marnować coby dojechać. Normalnie przemieszczam się głównie taksówkami bo po prostu nie chce mi się jeździć. Wsiadam wskazuje miejsce ENTER i w mgnieniu oka jestem. To chyba tyle z negatywnych rzeczy wiadomo w grze jest sporo błędów ale jaka gra ich nie ma.