Wracając do meritum.. lądujmy na Ziemi.. enough. Po prostu wiem, że nie mogę osiągnąc założonego celu.. więc wszystko co będę robił innego nie będzie czymś co bym tak na prawdę chciał... czy tylko ja mam takie problemy ? czy ktoś chciał bym czegoś, czego nie może osiągnąć ? Czy jest ktoś kto myśli tak samo ? Wracając jednak, napisałem wyżej, że
Może za bardzo skupiam się na tym, że ktoś kto jest w tym samym wieku co ja albo młodszy jakieś tam już sukcesy osiąga.. a ja nie.. ale nie tam jakies pierdoły ale sukcesy, że może w pełni czerpać ze świata.. i mnie to jakoś stresuje, że ktoś mnie wyprzedził i że ktoś jest lepszy ode mnie. Strasznie na mnie to działa. Nie wiem ale ja mam tak przyjętę że jak ktoś jest starszy to jest mądrzejszy, np w szkołach że 2 lata młodsza klasa to się wydawała taka młoda jeszcze, że zero lat, zacofana, a tu na świecie są ludzie co w niższym wieku osiągnęli więcej.. i mnie to jakoś irytuje, - jak to tak ? Możę te wszystkie niedoskonałości moje wynikają z tego, że przez parę lat miałem włączoną pauzę (ps. czy to nie jest oksymoron ?) w takim rozwoju a chodziła funkcja. Survival Instict, i brak jakiekolwiek wyjścia z sytuacji stres tak silny, że silniejszy się nie da.. echo tych wydarzeń do tej pory się na mnie odbija. jak ktoś walczy to wiadomo, że się nie rozwija bo jest zajęty walką.
No i wracając do rozmowy to odbyła się taka wielo pozioma polemika.. duże też rzeczy z których nie byłem dumny których się wstydze.. typu słabe wyniki w nauce, tego nie możesz ukryć przed pracodawcą. Czy pytania połączone z moją po prostu taką ideą uczciwego świata. Typu czy mówić to co chce usłyszeć pracodawca czy mówić jak mariusz maks kolonko. Czyli jak jest. No i postanowiłem na drugie, myślę sobie a co ja się będę... i odpowiedziałem na pytanie ile chciałbym zarabiać i jak się widzę za 5 lat ! (jak się widzę za 5 lat. szczerze to nie mam zielonego pojęcia.. no i weź odpowiedz, no ale jakoś poszło) Tak się zastanawiam z tym jedynakiem jeszcze.. Bo ja w sumie nie wiem czy ja coś takiego mam.. w sumie nikt mi nigdy nie mówił ze znajomych i w ogóle nikt mi tego nie mówił ale wydaje mi się że unikam kontaktu wzrokowego przy trudnych pytaniach. W takich w których nie wiem co odpowiedzieć.. typu jak takiego coś ważnego wydaje mi się że zabieram wzrok.. albo coś tłumacze obszernie.. ale nie wiem po prostu czy tak jest czy nie.. nie da się tego zapamiętać.. W ogóle każdy etap życie był poruszony.. nie no może każdy nie, od szkoły średniej.. ale na każde coś co było złe to miałem uczciwe argumenty. Ale i tak zrobił wiele założeń błędnych.. część zdołało mi się mu przetłumaczyć, część nie. No ale nie wiem dążę ogólnie do tego, że mnie to stresuje. Praca, pójście do pracy ogólnie, boje się tego. nie wiem dlaczego.. i potem ten stres może podchodzić nawet pod panikę bo zaczynam się stresować tym, że mnie stresuje pójście do pracy :E i to się tak nakręca, i w ogóle mnie denerwuje i jest bardzo nie przyjemne.
Dobra kończę bo mi placki stygną