Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 sierpnia 2013

Wielka improwizacja

Siema. Dzsiaj uczestniczyłem w wielkiej improwizacji.. mianowicie rozmowa kwalifikacyjna o robote. Myślałem, że to będzie formalności typu.. proszę zostawić mi przekażemy szefowi, jakaś wiecie.. sekretarka.. i potem, że nie i spokój. byłem tego dnia wyjątkowo wyspany i ogólnie taki nie wiem jak to powiedzieć.. zirytowany tym upałem tymi warunkami, że już mnie to wkurwiało wręcz. I wchodzę do tej firmy patrze jeden pokój jacyś ludzie siedzą.. że tam jakaś babka i klienci z dziećmi.. Myślę sobie o to trzeba poczekać.. ale może tam jest następny pokój.. wiecie chciałem to jak najszybciej załatwić bo już chciałem do domu jak najszybciej bo upał. No i jest.. patrze jakiś tynio siedzi pukam, dzieńdobry.. i tłumacze mu po co przyszedłem. Myślałem, że to zleci moment, że no dobra dobra.. wiadomo i nara, a gość wchodzi ze mną w jakąś profesjonalną rozmowę, najpierw się pytał czy jestem po podpis czy szukam pracy :E Widocznie niektórzy na zasiłkach to aby po podpis przychodzą.. bo im się nie opłaca robić za 1200zł, jak za darmo dostają 800zł i nic nie muszą robić.. i mogą w między czasie kombinować coś innego np robota na czarno.. i tam wpadnie ze 1200zł może więcej I już 2 tys z groszami wychodzi - tak można jakoś egzystować zwłaszcza jak się ma małżonkę/ka który też robi.. to rachunki za mieszkanie na 50%.. wtedy sam czynsz zamiast znikać z wypłaty 1000zł, to znika 500zł. Duża różnica.. bardzo duża.. i tak jeszcze pare mediów dochodzi to można już mówić o jakiś znamionach pseudo luksusu.  No ale ja zasiłku nie mam, także pobieram 0zł od Państwa, zero, null. Zaczął po kolei takie pro pytania zadawać.. każde pytanie to była bomba.. Trudne, dlatego, że pytał się o mnie, ogólnie jaki jestem, ale przynajmniej w miarę konkretne pytania.. to o tyle było prościej, ale pare było ogólnych.. no to masakra.. bo masz dosłownie parę milisekund na odpowiedź, inaczej już lipa. Czyli od razu musisz odpowiadać bez namysłu bez jakiegokolwiek laga na takie ciężkie pytania. Było tyle tych pytań.. nie wiem ile czasu minęło ale wydaje mi się że rozmawiałem z nim jakieś pół godziny.. a pewnikiem w rzeczywistości minęło z 10 minut. Każdy mój aspekt życia w zasadzie poruszył, takie dziwne doświadczenie.. jeszcze czegoś takiego nie miałem. A najlepsze do czego dążę to dosłownie ile po 5 minutach wychodzi z pytaniem.. Czy jestem jedynakiem ! Od razu odgadł..  musi mieć jakieś nieznane dla mnie umiejętności czytania ludzi.. Pewnie z milion szkoleń przeszedł.. No i w sumie nic dziwnego że jest w tym dobry skoro firmę ma swoją.. i to dwie placówki.. Prężnie rozwijająca się firma.. Ale żeby to tak odgadnąć.. pomyślałem sobie tylko skubany.. odgadł..  I to były jakieś takie rozmowy wielopoziomowe że potem pytał np czy wiem czego zadałem ci to pytanie i tu mówi jakie.. i potem rozmowa o tym.. Incepcja :E Nigdy takiej nie przeprowadzałem. Choć być w może w świecie kapitalizmu, gdzie liczy się wkład, i kombinowanie, rywalizacja, wszelakie sposoby zdobycia kasy, takie coś to poziom zerowy.. że to jeszcze dużo dużo bardziej zaawansowane.  Ale w sumie ja się sobie, nie dziwie nie miałem jeszcze okazji żeby w takiej rozmowie uczestniczyć.. a może to normalne.. w tym wieku jeszcze.. Może za bardzo skupiam się na tym, że ktoś kto jest w tym samym wieku co ja albo młodszy jakieś tam już sukcesy osiąga.. w sensie jacyś aktorzy, piłkarze, czy może ktoś jakiś naukowiec, fizyk, że też bym chciał być jakimś naukowcem. Typu Einstain, Tesla, żeby tak rozmumieć dobrze to co nas otacza wszechświat.. mutiversy, fizyka teoretyczna.. mmm to jest dziedzina.. albo którymś z pracowników LHC, czy jakiś placówek tajnych wojskowych jako naukowiec.. i tak sobie myślę o tych ludziach co mają takie roboty że ale farciarze są.. odkrywają cuda wszechświata.. coś czego szary lud nie dowie się szybko.. po prostu odkrywają nieznane.. coś gdzie nikt jeszcze nie był, nie wie, nie przypuszczał.. coś nowego.. fascynującego, są oni pionierami można powiedzieć.. mogą odkryć wynaleźć coś tak wspaniałego o czym się "fizjologom" nie śniło. Albo też w NASA pracować, jako ktokolwiek żeby móc pracować nad problemami, nad projektami różnych sond, rakiet, czy wreszcie statków.. nadzorować projekty np Voyager, (coś niesamowitego po prostu nawiasem mówiąc.. i najlepsze że za około 10 lat powinny jeszcze wystarczyć baterię i przekroczy w końcu barierę naszego układu słonecznego i wejdzie w deep space) badanie innych planet. albo astronautą być. No ale ja dopiero od nie tak dawna tak zacząłem się tym fascynować.. jak się starszy stałem.  A to powinno się mieć jakoś od razu mi się wydaje... No i możliwe że mógł osiągnąć takie stanowisko.. ale jakby człowiek żył z 600lat.. to może wtedy bym zaszedł tak swoim tępem i osiągnął to. W rzeczywistości mając 24 lata nie mam żadnych szans na coś takiego.. no i co ja mam zrobić  Może ktoś z wybitnymi zdolnościami dał by radę, ale z matmy to noga jestem, a fizyka to tylko teoretyczna obliczenia kiepsko..(ale wymyśliłem formułę na obliczenie poboru prądu przez urządzenie bez wyciągania niczego z gniazda i możliwością policzenia w głowie :D przynajmniej nie spotkałem się z takim sposobem, cóż potrzeba matką wynalazców) ale być może teraz jak mam do tego podejście chce i np edukował się w tym zakresie to może bym i to nauczył się, jak bym sam do tego dochodził. no ale odpada bo żadna uczelnia nie prowadzi zajęc w takim tępie wolnym.. bo była by to dla mnie całkowita nowość.. w stylu posadź 11 latka za kierownicą czołgu i każ jechać przez centrum miasta nie uderzając w nic. Na to trzeba czasu.. żeby opanować.. po angielsku ładne słowo. fajnie brzmi. master.. np master this tank. I like the sound of that. kierowanie taki kolosem. Poza tym z drugiej strony tak dużo pomysłów to nie mam, mam nie wiem jakiś stosik teorii na temat nieznanego co nikt nie wie. W dodatku zawsze mnie kręci projektowanie czegoś typu droga ma iść tak albo tak np jak usprawnić ruch, że tu w moim mieście bym zaprojektował że tutaj bym zrobił most i ma iść tędy i tędy i by było lepiej, tu bym zrobił to i to.. żeby zrobić to trzeba zrobić.. taka sytuacja. albo projektowanie w głowie wielu przeróżnych rzeczy.. raz nawet zaprojektowałem rakietę która miała by wykonać zdjęcia na powierzchni księżyca i to w kwocie raptem kilkuset złotych.. niestety opierając się tylko na teorii.. kiedyś była o tym dyskusja na forum czy to możliwe.. i zdania były podzielone. albo projektowanie domów.. tylko nie tam ściany i meble, phi.. to się samoistnie dopasowuje, tylko jak ma wszystko działać, jakie technologie, ciepła woda, np z kolektorów słonecznych, światła, typu na ganku ma być na ruch i jaki rodzaj oświetlenia najlepszy do danego zastosowania, systemy automatycznego podlewania kwiatów od a do z.. rurki woda, zapasy ukryte beczki w ziemi, do których spływa deszczówka, i deszczówka do mycia rąk, system antypowodziowy typu taki kanalik w okół ogrodzenia do którego spływa nadmiar wody i gromadzi się w beczkach wszystko pod ziemią i w beczka dziura aby woda nawadniała też glebe samą sobie przez tą małą dziurkę, czy taki coś żeby w garażu błoto pośniegowe nie spadało i nie robiła się kałuża tylko system odprowadzający jakie zabezpieczenia, poziomy roślinność chodnik, z jakiego materiału i którędy, podjazd do garażu z czego ile i jak. i ogólnie wszystko każdy najmniejszy szczegół danego zagadnienia,  co jak ma być. jest na to jedno słowo.. Architekt, budowniczy.. twórca systemu.. Też na temat prawa i co bym zmienił w Polsce, może by mi się udało napisać książkę gdyż zmienił bym chyba wszystko mówiąc co, dlaczego i co oferuje w zmian i dlaczego jest lepsze. Cały ustrój w zasadzie bym wymyślił nowy.. stworzył by się samoczynnie podczas wprowadzanych zmian.. Oczywiście jest to nierealne gdyż nikt nie ma takiej władzy. I tutaj w ramach rozrywki wchodzi SF, dzięki którym jedna osoba można miec władze całkowitą, np Polska robiąc to tak, że żaden inny kraj nie mógłby mi zrobić krzywdy. Zazwyczaj robiąc cross over z realnym światem wirtualnym a czymś z produkcji i literatury SF, np technologia czy.. no w sumie rozbija się to tylko o technologie.. nawet stworzenie super żołnierzy czy mini komputerów nanotechnologicznych w formie takiego klocka który potrafi się łączyć z innymi budując dowolne konstrukcję, i być odpornym na wszystkie bronie, a przy okazji mogąc istnieć w dowolnym materiale, typu stal czy inne.
Wracając do meritum.. lądujmy na Ziemi.. enough. Po prostu wiem, że nie mogę osiągnąc założonego celu.. więc wszystko co będę robił innego nie będzie czymś co bym tak na prawdę chciał... czy tylko ja mam takie problemy ? czy ktoś chciał bym czegoś, czego nie może osiągnąć ? Czy jest ktoś kto myśli tak samo ? Wracając jednak, napisałem wyżej, że
Może za bardzo skupiam się na tym, że ktoś kto jest w tym samym wieku co ja albo młodszy jakieś tam już sukcesy osiąga.. a ja nie.. ale nie tam jakies pierdoły ale sukcesy, że może w pełni czerpać ze świata.. i mnie to jakoś stresuje, że ktoś mnie wyprzedził i że ktoś jest lepszy ode mnie. Strasznie na mnie to działa. Nie wiem ale ja mam tak przyjętę że jak ktoś jest starszy to jest mądrzejszy, np w szkołach że 2 lata młodsza klasa to się wydawała taka młoda jeszcze, że zero lat, zacofana, a tu na świecie są ludzie co w niższym wieku osiągnęli więcej.. i mnie to jakoś irytuje, - jak to tak ?  Możę te wszystkie niedoskonałości moje wynikają z tego, że przez parę lat miałem włączoną pauzę (ps. czy to nie jest oksymoron ?) w takim rozwoju a chodziła funkcja. Survival Instict, i brak jakiekolwiek wyjścia z sytuacji stres tak silny, że silniejszy się nie da.. echo tych wydarzeń do tej pory się na mnie odbija. jak ktoś walczy to wiadomo, że się nie rozwija bo jest zajęty walką.

No i wracając do rozmowy to odbyła się taka wielo pozioma polemika.. duże też rzeczy z których nie byłem dumny których się wstydze.. typu słabe wyniki w nauce, tego nie możesz ukryć przed pracodawcą. Czy pytania połączone z moją po prostu taką ideą uczciwego świata.  Typu czy mówić to co chce usłyszeć pracodawca czy mówić jak mariusz maks kolonko. Czyli jak jest. No i postanowiłem na drugie, myślę sobie a co ja się będę... i odpowiedziałem na pytanie ile chciałbym zarabiać i jak się widzę za 5 lat ! (jak się widzę za 5 lat. szczerze to nie mam zielonego pojęcia.. no i weź odpowiedz, no ale jakoś poszło) Tak się zastanawiam z tym jedynakiem jeszcze.. Bo ja w sumie nie wiem czy ja coś takiego mam.. w sumie nikt mi nigdy nie mówił ze znajomych i w ogóle nikt mi tego nie mówił ale wydaje mi się że unikam kontaktu wzrokowego przy trudnych pytaniach.  W takich w których nie wiem co odpowiedzieć.. typu jak takiego coś ważnego wydaje mi się że zabieram wzrok.. albo coś tłumacze obszernie.. ale nie wiem po prostu czy tak jest czy nie.. nie da się tego zapamiętać..  W ogóle każdy etap życie był poruszony.. nie no może każdy nie, od szkoły średniej.. ale na każde coś co było złe to miałem uczciwe argumenty.  Ale i tak zrobił wiele założeń błędnych.. część zdołało mi się mu przetłumaczyć, część nie. No ale nie wiem dążę ogólnie do tego, że mnie to stresuje. Praca, pójście do pracy ogólnie, boje się tego. nie wiem dlaczego.. i potem ten stres może podchodzić nawet pod panikę bo zaczynam się stresować tym, że mnie stresuje pójście do pracy :E  i to się tak nakręca, i w ogóle mnie denerwuje i jest bardzo nie przyjemne.   No ale ostatniecznie rozmowa była.. była improwizacja i facet był pro i tak podchodził, że serio rozważa czy mnie przyjąć.. i ja się boję że mnie przyjmie... a z drugiej strony to jedyna sensowna droga.. no bo przecież trzeba coś zacząć robić bo to później straszna lipa będzie..  No ale mnie praca stresuje no i weź ani w lewo ani w prawo. Tak źle i tak nie dobrze.. No ale wydaje mi się że to kwestia po prostu oswojenia się z nową sytuacją, pamiętam przed pracą w hipermarkecie, też byłem taki właśnie, że bałem się przez telefon rozmawiać.. w sensie nie to że bałem się ale ale stresowała mnie rozmowa przez telefon. I jak tam poszedłem do pracy to po jakimś czasie jak codziennie musiałem prowadzić rozmowy z kierowniczką i w ogóle przedstawiać swoje racje, walczyć o swoje. To potem dosłownie ZERO STRESU nic.. mogłem rozmawiać z każdym. To było takie zawaliste uczucie, że coś co się stresowało cały czas nagle cię nie stresuje. NAwet przypomniałem sobie epizod że krzyczałem na innego pracownika, ale to były naciski ze strony pracodawców, że dobrze ma być, to dawałem z siebie wszystko, a ktoś wchodził i Ci spierdolił.. i pamiętam dwóch pracowników okrzyczałem, jedną którą bardzo lubiłem i potem ją przepraszałem, taka starsza już, w sensie ja wiem 30 parę.. ale fajnie się z nią gadało i żartowało, a druga to taka zimna suka, dość często mówiło się już chamsko żartując między sobą, że to ta co wiecznie okres ma, ale podobała mi się, ze 2 czy 4 lata starsza ode mnie była.. I nawzajem się krzyczeliśmy z czego ja byłem agresorem. Ja ! Can you imagine ? Gdzie ja spokojny, milutki.  Ale to było takie krzyczenie, że po nim miałem ochotę schwytać ją i zacząć się całować. Jest chyba też taki motyw w psychologi, że dwoje się kłócą i nagle cmok cmok, szur szur. I w ogóle człowiek się taki pewny siebie staje.. taki jakby dźwiga ciężar rzeczywistości... ale mi się wydaje, że to po prostu już jakby z frustracji się tak dzieje, że już nas to męczy, że porobił bym coś inne i narasta w nas taka obojętność.. Bo świat nawet już nie wszechświat oferuje tyle możliwości a nasz żywot jest za krótki aby móc wszystkie doświadczyć, pozwiedzać, kupować najnowsze i najdroższe auta, po prostu brać co najlepsze jest na tym świecie.. typu gorąco w mieście, a na morzu 18 stopni to wsiadam auto biorę łódź na przyczepę i na bałtyk i wypływam z laską albo kumplami na 60km w bałtyk chłodniutko jakieś radyjko zasilanie z paneli słonecznych.. bo właśnie aby było dobre źródło energi to trzeba zabierać odejmować z otoczenia a nie dodawać, i zwiększać.. czyli baterie słoneczne, elektrownie wiatrowe, falowe, energia geotermalna, elektrownie wodne i inna nieodkryta a nie dawać, typu silnik gdzie wał się kręci dlatego, że w cylindrach wybucha mieszanka paliwa. To jest dodawanie i to jest złe. 

Dobra kończę bo mi placki stygną

czwartek, 10 listopada 2011

Radeon HD 7000 series

Nowe GTA V zostało zapowiedziane. Na youtube mozna sobie znalezc trailer. Wiec pewnie i lepsza karta graficzna bedzie wymagana do tego celu. Tak sie sklada ze na poczatku 2012r wychodzi nowa seria radeonow w procesie technologicznym 28nm, ktore podejrzewam beda w sam do tej gry. Moj gts 250 ledwo sobie radzi z GTA IV ale sobie radzi mimo wszystko jest glosny i pobiera nie malo energi. Od dawna chcialem zmienic na pasywnego radeona hd5770/6770 roznica miedzy gtsem nie jest wielka ale pobieraja mnie pradu i sa pasywne. Lecz teraz kiedy wychodza nowe karty kupowanie tego radeona mija sie z celem.

Na rynku pojawi sie tez calkowicie nowa konstrukcja, jezeli chodzi o pamieci teraz mamy DDR, DDR2, DDR3, i DDR5, teraz wyjdzie pamiec jeszcze szybsza zwana XDR2.

Ostania pozycja to porownanie do jednego z najmocniejszych radeon seri 6000. Widac roznice.
Mysle ze do 2013r bo pewnie gdzie kolo tego ukaze sie GTA V na PC, HD7850 bo ta mnie interesuje bedzie juz w miare tania i bede sobie mogl na taka pozwolic, bedzie pod kazdym wzgledem lepsza od mojego GTS-a 250. Duzo wieksza wydajnosc (166GB/s) moj GTS 62GB/s czyli ponad 100GB wiecej. dwa razy tyle pamieci, a do tego. mniejszy pobor pradu bo TDP 90W w mojej 120W.
Glownie jest to zasluga procesu technologicznego GTS 65nm, 7850 28nm, widac roznice. Zreszta wystarczy spojrzec na HD 7570, karta ma praktycznie taka sama przepustowosc pamieci a tdp to 50w. u mnie 120w. Oby jeszcze ukazala sie jakas cicha wersja i bedzie super. Do tego pewnie trzeba dokupic bedzie pamieci ram bo mam 3GB DDR3, a to moze byc ciut za malo, to dokupi sie kostke 2GB co da mi razem 5GB pamieci i ewentualnie kopnie procesor do 3.0Ghz, chodz wydaje mi sie ze nie bedzie potrzebne, bo w GTA IV ma jeszcze przyslowiowy "luz pod pedalem", a jak wiadomo gta iv to port z konsoli. wiec gra ta jak i gta v jest pisana pod konsole, i na nich musi dzialac, a sa to juz starsze konstrukcje. Zapewne i na takim sprzecie co mam teraz gta v by poszla na medium. No ale ja chce grac bez problemu w Fhd bo taki mam monitor i bez spadkow i scinek, warto zainwestowac bo dodatkwo obnizy to tez rachunek za prad.

Co do konsol. Mija sie z celem kupowanie konsoli dla jednej gry. Dlatego ze ps3 i xbox360 sa to juz stare konsole i niedlugo mozna sie spodziewac nowych generacji i na ps3 i xboxa nic nie bedzie juz wychodzilo. Poza tym ja nie lubie padow, dla mnie gta to tylko kalwiatura i mysz, no i tez jakims graczem nie jestem, glownie to tylko gram w GTA. Pozostaje czekac na gta v no i tez dzialac ostro i na powaznie od nowego roku w kwesti pracy.. bo cytujac pewna polska komedie..
"Pieniadze to nie wszystko, ale bez pieniedzy to chuj" i tym oto akcentem koncze dzisiejszy wpis.

sobota, 25 września 2010

Marudzenie, panegiryzowanie i sylwester

Witam. Z racji tego, że wstałem sobie nie tak dawno bo z jakąś godzinę temu, postanowiłem coś napisać na blogu.
Za złych rzeczy to to, że za niedługo idę do roboty i znów tym razem 4 dni pracy pod rząd, na drugą zmianę, czyli brak czasu na jakieś wypady gdzieś po coś tam. Do domu będę zachodził około 22.20 a dom opuszczał z kolei o 13.30. Przynajmniej się trochę wyśpię, bo już miałem dość tego wstawania o 5.15, poza tym na dwójkach jest spokojniej, ale czas się bardziej ciągnie, dużo bardziej. Wspominałem o myśleniu, a raczej postrzeganiu "etapowym" i przy drugich zmianach taki etap jeden ucieka gdyż robi się od 6, o 9 otwierają sklep, to się myśli aby do 9, wtedy wychodzą i cenówki i coś do zrobienia jest, potem idzie się na przerwę, a potem w stylu jakoś to będzie do tej 14.15. Tutaj takiego czegoś nie ma, jest stała robota od 13.45 do 22.00 bez żadnych etapów, stąd się tak ciągnie, ale jest spokój, nie ma porannego chaosu. Po tych 4 dniach mam 1 dzień wolnego w środę 29 września i 30 znów do pracy i koniec miesiąca, ale też dupa, bo 1 na pewno będę pracował. Poza tym nie udało mi się zdobyć MJ. Cóż shit happens. Jak nie teraz to kiedy indziej. Butelka/Puszka zimnego mocnego piwa będzie musiała wystarczyć.
Z pozytywnych rzeczy, to już tuż tuż wychodzą seriale, w ten poniedziałek, będzie można oglądać Dextera i w najbliższą środę SGU i ciąg zachowany plus w kolejną środę dojdzie Caprica.
Kupiłem sobie również kamerę szpiegowską. Takie coś co reklamował DavidsFarm. Poprzeglądałem trochę materiałów i uznałem, że to genialne urządzenie. Zwłaszcza, że stosunek cena do jakości jest rewelacyjny, za 49zł mamy kamerę w breloku, jak kluczyki do samochodu, która nagrywa w rozdzielczości 740x480 przy 30kl na sekundę, do tego robi zdjęcia i ma całkiem niezły 22Hz mikrofon. Można zabrać to wszędzie nagrywać co się chce bez niczyjej wiedzy, łatwo zamontowac w różnych nietypowych miesjach, np na zderzaku w samochodzie, na rowerze też bez problemu bo to lekkie małe więc nie odpadnie. A jakość filmów jest jak na taki sprzęt bardzo dobra, chodź oglądając multum filmików z takich kamerek idzie dojrzeć różnicę, ciekaw jestem jak wypadnie mój egemplarz, wczoraj wyszedł do mnie, i w poniedziałek powinienem mieć. Bo sobota niedziela Poczta Polska nie pracuje. Może rozpocznę jakąś kariere na YT ? Kto wie. Świetnie w niej jest właśnie to jakie można robić ujęcia skąd i bez niczyjej wiedzy. Można zmontować całkiem niezłe filmiki dzięki temu. Plus przyzwoita jakość i 50zł. Będę musiał dokupić sobie do tego kartę micro SD, to z tego co patrzyłem w 34zł za 4GB kartę micro SD się zamknę.
I cóż, w środę może albo nie, dam koło do centrowania bo hamulce z tyłu na zimę w rowerze mieć muszę i może sobie oponkę na przód kupię, bo na tym slicku z przodu to samobójstwo w zimie jeździć. Montażu hamulca tarczowego na razie zaniechałem, zbyt duże koszta może kiedy indziej.
Poza tym w październiku będzie nie jak we wrześniu 8 dni wolnego, tylko 10 dni co też można zaliczyć na plus.
Można też wspomnieć że zostało 98 dni do końca roku 2010r. Czyli mowa o sylwestrze. Postanowiłem, że tego sylwestra spędzę jak normalny dzień. W domu. Już bardzo dawno nie siedziałem w sylwestra w domu więc czas zrobić sobie coś takiego, zwłaszcza, że praca, to trzeba mieć siły. Chyba, że nie przedłuższą mi umowy. Ostatniego sylwestra jaki spędziłem w domu był to sylwester w roku 2003/2004, lub 2004/2005 już nie pamiętam. Także prawie 7 lat temu. 06/07 byłem na sławinku gdzie był to mój najbardziej nie udany sylwester w moim życiu, następny spędziłem na Wyspach w Angli.. co ciekawe pracując i 08/09 był moim najlepszym sylwesterm w życiu, tutaj w Lublinie u kogoś na kwadracie. Potem był poprzedni 09/10 to nie zaliczam do udanych. Ot wyszło małe nieporozumienie, nastawiałem się na coś innego. I tego teraz spędzę w domu i szlus. Oby tylko zaopatrzeć się w dostateczną ilość "fantazji", lub green goo (występuje w GTA SA.) tak żeby nie zabrakło, wygrzebać sobie jakiś topowy film składający się z kilku częsci, dokupić w razie czego parę piw i jazda :) Wcześniej jeszcze może pójdę sobie na.. rower, też z green goo, i pojade na bluszczową! I będzie git. Chyba, że ktoś mi da jakąś na prawdę wyjątkową i kuszącą propozycję. Spędzając sylwestra w domu, czyli biorąc sprawy we własne ręce przynajmniej wiem, że się nie zawiodę.
Tyle przyjdzie kamerka kupie kartę będzie miał trochę wolnego czasu to może wrzuce jakiś film tutaj albo na Youtube. Trzymajcie się.

Ah i zapomniałem napisać, że znów osobisty rekord prędkości pobity. Trochę humorystyczny posta z forum, chodź nie każdy może załapać humor.

"
Kolejny rekord prędkości pobity, prędkośc do pobicia wynosiła 150km/h.. Nowy rekord 164km/h, jeszcze by poleciał szybciej, ale potrzebował bym dużo więcej drogi i mniej obciążenia w postaci pasażera, całego wora kartofli, przetworów i wora cebuli :E Zapasy od babci poczynione :E Było około 4,1K RPM przy tej prędkości, na 5 biegu. także jeszcze może iść szybciej. Sęk w tym ża na 4 i 5 już tak bardzo niechętnie lubi wysokie obroty i praktycznie stoi ten obrotomierz, dlatego mówie, dużo drogi bym potrzebował. poza tym te kartofle itd. Jutro planuje udać się na testy, do takiego ojca znajomego co się zna na tym bardzo dobrze. być może trzeba coś podregulować ustawić.

Brakuje równo 10km/h do V max podawanej przez producenta.. A to jest wkońcu 20 letni silnik na oryginalnych 20 letnich częściach no i kartofle i cebula :E

Szybka jazda do jednak super frajda :E To uczucie jak się wszystkich mija. Albo Passatem B5 chciał mnie wyprzedzić, ale dał se siana bo raczej na pewno by mnie zrobił. Jechał za mną 140-150km/h.. I tak zastój zastój, ja idę pierwszy biorę zawalidrogi, ten za mną i odrazu chciał mnie zrobić, żeby sobie pognać, a ja haha żebyś się nie zdziwił i but, i dał se siana z wyprzedzaniem. Tylko to nie było to że nie dawałem się wyprzedzić, jak cham jakiś ze wsi, tylko ja wyprzedziłem potem on zaczął, i była to już jakaś odległość, a ja po wyprzedzaniu, nie zwalniałem i widze w lusterku, że się czai żeby i mnie zrobić to się oddaliłem.. Tylko boli portfel, bo wciskając pedał do końca jest to uczucie ubywającego paliwa. I to mnie powstrzymuje, żeby iść na całość :E czyli cisnąc biegi do red line-u.

Poza tym i tak jakoś fajnie wyszło jednak z benzynką, ale lałem się na Shellu.Pi razy drzwi 8-9L na 130km z czego 20km to miasto. przy takim stylu jazdy to i tak nieźle I pierwszy raz w życiu spotkałem nalewacza! Sobie myśle, eh no i nie zatankuje sobie on się pyta co i ile, mówię zaczął lać, widzę, że się zna bo wie gdzie się korek u mnie zaczepia, a nawet nieliczni właściciele tego modelu to wiedzą że się go wiesza na klapce. Poprzedni owner mojej fury tego nie wiedział, mam w rogu odpryski lakieru na dachu od korka :mad2: I nie wiedziałem jak sie mam zachować czy czekać aż naleje i iść czy odrazu iść, i poczekałem aż nalał.
"

piątek, 16 kwietnia 2010

Urlop na żądanie ? Hell Yes!!

Tuż przed planowanym snem postanowiłem napisać coś na blogu. O pracy można by było pisać dużo złego, lecz przemilczę to. Powiem tylko, że dnia 23 kwietnia piątek, biorę urlop na żądanie jaki mi przysługuje zgodnie z prawem. Gdyż takowy dzień kompletnie nie pasuje i jest podobny do czegoś co miałem miesiąc temu i przyrzekłem sobie, że jak powtórzy się coś podobnego to wykorzystam ten urlop na żądanie. No i wydarzyło się tym bardziej, że tego dnia wychodzi mi aż 10h pracy!.. No fuckin way, zwłaszcza z tą kierowniczką jaką mam. Urlop na żądanie jest to coś to jakiego jak nieprzygotowanie w szkole, chodź to mocno naciągane. Po prostu można legalnie tego dnia nie przyjść do pracy. Szefostwo nie może mi odmówić takiego urlopu. I przysługują 4 dni wciągu roku takiego czegoś. Można wykorzystać 4 na raz, można jeden, jak ja planuje. Oczywiście zbyt pięknie być nie może i nie są to dodatkowe dni wolnego, tylko te dni są odejmowane z normalnego urlopu. Czyli np mamy 12 dni urlopu, ja tylę mogę sobie już wziąść. I jak wykorzystam ten jeden na żądanie zostaje mi 11 dni urlopu. Pracodawcę trzeba powiadomić napóźniej dzień przed tym dniem. No to ja powiadomie w ost dzień przed wolnym i tym sposobem będę mial 3 dni wolnego.. wkońcu. Pracodawca nie może mi takiego urlopu odmówić, także nie jest to prośba a oznajmienie, że tego dnia nie przyjdzie do pracy i nie muszę mówić dlaczego i po co mi ten dzień urlopu, w prawie jest nawet napisane, że pracownik może go przeznaczyć na co chce, w tym na odpoczynek i nie musi się tłumaczyć po co mu ten dzień wolnego. Także powiem kierowniczce coś w stylu. Chciałem oznajmić, że dnia 23 kwietnia piątek, wykorzystam jeden z czterech przysługujących mi dni urlopu na żądanie.. lub coś w tym stylu, aby było to oznajmienie a nie pytanie, jak się spyta dlaczego. Powiem, w prawie jest napisane, że nie muszę informować w jakim celu potrzebny mi dzień, więc nie informuje, po prostu sprawa prywatna. A jak powie, że nie da mi urlopu to ja powiem, że nie może Pani mi nie dać, takie mam prawo. Pracodawca może odmówić jeżeli np wszyscy pracownicy wzięli by sobie dzień wolny na żądanie tego samego dnia na cele strajku np o podwyżki. Wtedy firma stoi i tak zwany szantaż. Jest też jakaś wzmianka o tym, że jakby moja rola była szczególnie ważna to może mi odmówić, ale nie jest to sprezycowane, w każdym bądź razie ja wiem, że obejdzie się bezemnie. Zawsze w razie czego jest Sąd :E Tak pozatym to musiałem dzisiaj do roboty iśc na 5.00 rano. Bez uprzedeń i zapytań wyszedłem po 8h i 15 minutach pracy jak na papierze, gdyż kierowniczka chce aby zawsze zostawać dłużej... takiego wała jak polska cała. Mi za nadgodziny nie płacą. Jeszcze bezczelnie wypominała mi dzisiaj że byłem na przerwie, cóż głodny jestem zawsze chodzę w tych godzinach, cały czas docinki w stylu, że byłem na śniadaniu to powinienem 2 razy szybciej pracować.. itp.. mobbing.. można to podciągnąc pod mobbing.. Zawesze po 3h i 30 min bądź 4h idę na przerwę więc i dziś poszedłem bo byłem bardzo głodny tym bardziej, że na 5 rano i tym bardziej, że takowa przerwa mi przysługuje wtedy kiedy mi się podoba.
Najchętniej to jutro, a dokładnie już dziś wykorzystałbym 1 dzień UNŻ (urlopu na żądanie) i 23 ego kolejny dzień UNŻ :E
Tak pozatym to z najbliższą wypłatą planuje zakupić:
- pendrive 8GB, rzecz mi potrzebna na wczoraj około 80zł
- świece NGK 18zł za sztukę.. więc 4x18
- kable zapłonowe 90zł
- kopułkę 30zł
- dwie opony na przód Vredestain Hi Track 185/60/R14, (około 480zł) nie Nokiany bo są juz tylko podróby produkowane w Rosji więc odrzuciłem je.
- no i resztę wkońcu odkładać aby robić sobie jakieś oszczędności, wkońcu, gdy komputer już skompletowany można zacząć oszczędzać. Największy wydatek mam za sobą.
I tyle coż o 5.00AM trzeba wstać jest 00.10 AM, a jutro serial ! Wieczorem jak nie w nocy, pewnym jest że po 23.00. Aby przydałoby się nie być zmęczonym. Napisałbym jeszcze parę rzeczy, ale czas ponagla.. Cóż.. idę bo nie mam czasu..

niedziela, 21 lutego 2010

Zbliża się koniec lutego

Zbliża się koniec lutego, a co za tym idzie, zbliża się kolejna wypłata. I to TA wypłata... TA wypłata którą zamierzam przeznaczyć na zakup sprzętu komputerowego, w końcu po 8 latach najprawdopodobniej będę miał nowy komputer. Oto jaki zestaw planuje zakupić. Co prawda pisałem już o tym, ale teraz już jest to raczej pewnik, chodź nie do końca.
Procesor. Zdecydowałem się zaufać firmie AMD i stawiam na Athlona II x4 620, najtańszy 4 rdzeniowy procesor, który nie ma konkurencji w tym przedziale cenowym. W dodatku jest spora szansa na odblokowanie pamięci cache L3, dodać lekkie OC i mamy zmieniony procesor na taki który jest warty dużo więcej. W obecnych czasach nie ma sensu pchać się w II rdzeniowe procesory.
Płyta Głowna, tutaj jest mały problem z dostępnością, chodzi o płytę Gigabyte ma770t-ud3p. Dobra płyta główna, obsługująca pamięci DDR3 z podstawką AM3, dzięki czemu w przyszłości możemy zainstalować procesor 6 rdzeniowy, których jeszcze nie ma, bez konieczności zmiany płyty głównej, przez co bez dodatkowych kosztów.
Pamięć RAM. Jak na początek decyduje się na tylko 2GB ramu, w zupełności wystarczająca ilość do normalnej pracy, w grach też powinno być dobrze, gdyż jest to stosunkowo nowa pamięć DDR3, która jest szybsza od DDR2. Firma Goodram. W przyszłości pewnie dokupię kolejną kość i będę miał 4GB w dualu potem można jeszcze jedną i mamy 6GB i tak dalej. Mógłbym odrazu kupić 4GB w dualu, lecz na xp i tak tego nie wykorzystam, do 4GB potrzebujemy 64 bitowego systemu operacyjnego. Poza tym koszta. Mój budżet jest ograniczony.
Dysk Twardy. Tutaj wybór padł na Samsunga Hd502hj, bądź hd503hi, oba maja pojemność 500GB, różnica między nimi jest taka, że ten pierwszy ma 7200rpm, a ten drugi 5400rpm, pierwszy jest szybszy, lecz drugi jest cichszy i bardziej oszczędny. Różnica cenowa między nimi to 2zł.
Zasilacz: Albo OCZ 500W stealthxstream, bądź BeQuiet pure power l7 430W. Ten drugi jest cichszy, o tym jaki zasilacz wybiorę zadecyduje sklep w jakim będę kupował. I teraz kilka słów o zapotrzebowaniu. Do tego komputera w zupełności wystarczy i 350W zasilacz, otóż technika idzie na przód i taki komputer będzie pobierał mniej prądu od mojego obecnego. Lecz lepiej mieć zapas z uwagi na ewentualne przyszłościowe modernizację, osobiście wolałbym zasilacz BQ z uwagi na dużą sprawność ponad 80% i ciszę, lecz nie wszędzie jest on dostępny.
Karta Graficzna: Tutaj wciąż nie jestem zdecydowany na konkretny model, z uwagi na dostępność towaru w poszczególnych sklepach. Co wiem na pewno to to, że stawiam na Geforca GTS 250 z 1GB pamięci na pokładzie. Lecz od jakiego producenta on będzie? Tego nie wiem, gdyż po prostu raz jakiś model jest, a raz nie ma. Zachęcająco wygląda propozycja od Twintecha, nienaganne takty i dobre chłodzenie z dwoma wiatrakami. Duży problem z dostępnością. I brak wyjścia CRT można zaliczyć na minus. Kolejnym faworytem jest karta od Zotaca, dobre takty, odpowiednie wyjścia tj, DVI (cyfrowe) D-Sub(analogowe, CRT) i HDMI (cyfrowe) DVI od HDMI jakością obrazu się nie różnią, różnica jest taka, że HDMI można przesyłać również dzwięk i kabel jest bardziej poręczny, mniejszy, zajmuje mniej miejsca. Jak ktoś chce podłączyć się z komputerem pod TV FullHD (ja zamierzam to robić) wyjście HDMI być musi. Poza tymi kartami jak nie będzie wyjścia trzeba będzie wziąść od Gigabyte, gdyż jeden sklep ma tylko taką która spełnia moje wymagania. Lub jakąś inną to zależy jak będzie wyglądał rynek w danym czasie.
Obudowa: Tutaj mam trzech faworytów, zdecydował pójść już bardziej PRO i kupić obudowę spełniająca nowe standardy rynku, to jest zasilacz na dole, i kilka mało znacznych innych różnic. Pierwszym moim typem jest Aerocool rs-9. Wygląd ok, Dobra wentylacja dużo możliwości kombinowania filtry przeciwkurzowe i regulator obrotów wiatraków to duży plus. Minusem jest cena która wynosi od 215-226zł i lekko może przekroczyć mój budżet.
Drugim faworytem jest Thermaltake V3 wygrywa z powyższym poprzez cenę 199zł. Podobnie jak u poprzednika, dobre chłodzenie, w jednej ze ścianek bocznych jest małe okno. Minusem może być dolna część frontu we wzór plastra miodu co nie zabardzo mi odpowiada, lecz u mnie komputer stoi na dole więc i tak nie będzie się to rzucało w oczy. Nie wiem natomiast jak z filtrami przeciwkurzowymi.
Trzecim faworytem jest nowość na rynku. Obudowa która ma stać się hitem poprzez swoją bezkonkurencyjną cenę 149zł i spełnianie obecnych standardów. Chodzi o Apertech Venator. Ciekawa propozycja, od razu dostajemy wiatrak na froncie i mamy możliwość bocznego montażu dysków. Minusem jest brak jakichkolwiek filtrów, Kiepska jakość wykonania przedniego panelu co sądzę po zdjęciach jak i pewnie całości i brzydki dla mnie przedni panel. Plusem tej obudowy jest w zasadzie tylko bezkonkurencyjna cena, lecz nie ma jej jeszcze w sklepach i jedynie gdzie możemy ją kupić to allegro, do czego do obudowy dojdą ceny przesyłki więc różnica między Thermaltake V3 wyniesie około 30zł. IMO thermaltake jest dużo ładniejszy. Nie wiem jeszcze na którą się zdecyduję.
I chyba tak prezentował by się zestaw jaki planuje kupić, jego cena to między 1700-1900zł, ceny cały czas się wahają i ciężko powiedzieć.
Poza komputerem mam obecnie ost dzień wolnego, pierwszy raz odkąd pracuje mam wolny weekend, czyli sobota co mnie bardzo cieszy gdyż sobota jest najcięższym dniem w tygodniu jeżeli chodzi o moją pracę z uwagi na dużo klientów. Jak powiedziałem nie piję również alkoholu, ostatnio spożywałem go 14 lutego w niedzielę i powiedziałem przerwa. Wszystko jest dla ludzi ale z umiarem. Postanowiłem nie pić go do przynajmniej marca, czyli 2 tyg. W październiku też robiłem sobie przerwę i nie piłem ponad miesiąc. Zdemotywował mnie też jeden fakt, na zebraniu p. Dyrektor oznajmiła, że jeżeli obroty będą na jakimś tam poziomie to wszyscy w marcu dostaną wypłaty 50% większe. Następnego dnia okazało się, że dostaną go wszyscy nie zależnie od obrotów, ale z dopiskiem, że osoby które pracują od przynajmniej 1 lipca 2009r, czyli pół roku, więc takowej premii nie otrzymam. Kolejną sprawą o której chciałem coś napisać to rower. Ostatnio uskuteczniałem tą formę rekreacji 1 lutego. Czyli 20 dni temu. To bardzo długa przerwa lecz tak wyszło, że po prostu nie miałem czasu. I nie zapowiada się abym w lutym jeszcze na rower wyszedł. Chyba, że teraz, w tej chwili ubrać się i pójść. Lecz chce podładować akumulatorki swoje własne dobrze, gdyż ostatni tydzień był dość męczący i ani razu się nie wyspałem, dopiero dziś! Lecz teraz druga zmiana więc da mi to po prostu większy czas snu niż zmiana pierwsza którą teraz miałem. To tyle, mus było coś napisać bo zaraz koniec lutego a tylko jeden wpis.

środa, 12 sierpnia 2009

Sie pracuje sie...

Hello. Nie wspominalem ale pracuje na budowie na wykonczeniowce domu... Znajomi rodzicieli zaproponowali.. i tak juz jutro tydzien mija jak sie pracuje. Na sama prace nie narzekam, jest ok. Poza tym ze buty mi sie zniszczyly no i musze wdychac opary farby i caly jestem w bialych kropkach obecnie, etap brudnej roboty. No ale za darmo sie nie robi. A za ile ? Jak dobrze pojdzie starczy zeby zrobic wiekszosc co chce przy samochodzie :) Wliczajac w to instalacje gazowa. Praca okazuje sie byc na dluzej co mi nie przeszkadza zupelnie, poswiecac cale dnie na to, bo co mam innego do roboty ? Dziewczyny nie mam, z kim isc na piwo to tez mozna powiedziec nie ma, przy kompie tez nie ma co robic, na rowerze juz nudno troche i przykrzy sie. Z tym ze jest pewien konflikt bo 26 sierpnia mam poprawe.. z j. polskiego i musze to jakos pogodzic.