Eh, miałem dzisiaj w planach oliwe zmienić w opelu. Ale bardzo źle mi się spało i nie najlepiej się czuje, bo tak zjadłbym śniadanie i od razu poszedł, a nie potrzebował czasu aby dojść w miarę do siebie. Teraz dopiero mógłbym zacząć coś działać ale już się robi ciemno.. no i po robocie. Nie lubię po nocach grzebać.
No i przesunięte o kolejny tydzień.. jutro nie mam czasu. 1 lutego już miałem zmienić bo minął rok, ale byłem chory i tak zawsze coś. W lecie to co innego gdzie ciemno sie robi dopiero 20-21. a nie o 17. Więc mógłbym na spokojnie nawet i o 18 czy 19 sobie wyjść.
A tu muszę pojechać pod garaż, wyjechać jednym samochodem, zdjąć deski z kanału, wjechać drugim, sprawdzić czy klucz do korka który kupiłem pasuje, jak pasuje to wyjechać, pojechać się przejechać aby rozgrzać silnik bo płukanka wleci jednak.
Potem wjechać zalać płukankę, w między czasie szukać pozostałych kluczy które będą potrzebne i je sobie naszykować, po 14 minutach zgasić silnik i dać nowe żarówki do halogenów, bo dostęp do wymiany jest tylko od spodu.
Potem czekać cholera wie ile aby olej ostygł do tych przynajmniej 55 stopni, mierząc temp miski bo zlewając nie chce się poparzyć i dopiero można zaczynać wymianę.
sobota, 18 lutego 2023
Refleksje1
piątek, 4 października 2019
Czasami wystarczy się dobrze urodzić. Mam znajomego który jeżeli chodzi o rozwój czy karierę jest na takiej samej pozycji jak 18 latek, a on ma 31 lat. Sam nie jestem jakiś lepszy, ale ja jednak mam jakąś stabilność zapewnioną. Min umowa na czas nieokreślony regularne drobne podwyżki 13tki itd. Mógłbym też ubiegać się o drobny kredycik na mieszkanie. Co na pewno wykorzystam w przyszłości. Na to wszystko wpływa staż pracy. No i mam ciągłość pracy co w przyszłości jest ważne przy bardzo wielu sytuacjach życiowych. W planach powiększenie kwalifikacji aby zarabiać 1000zł więcej w tej samej firmie i mieć stanowisko bardziej luźne. To mi bardzo dużo pomoże i jest koniecznie w kontekście mieszkania.
Chodzi mi o to że mam jakiś plan.
anyway poczynając od początku 2018r do dzis dnia to przerobił 6 pracodawców. Teraz znowu się zwolnił po 2 miesiącach z kolejnej roboty bo za ciężko jak twierdzi. Większość 2019r był bezrobotny. W styczniu się zatrudnił, nie pasuje mu bo rano trzeba wstawać, 3 miesiące dziękuje. Pół roku na bezrobociu, jednak z 2 tyg pracował u ojca w firmie przy budowie domów i też że to nie dla niego bo ciężko. Jego ojciec też mówi, że on nie radzi sobie. i jego różowa wraz ze swoją rodziną mu załatwiła robotę. Popracował 2 miesiące.. wyjebane mam na tą robotę ciężko strasznie. Ja znając jego od razu mu mówię, że jak robotę ci załatwiła rodzina różowej to nie możesz odjebać żadnej maniany. A przynajmniej nie zwalniaj się dopóki nie znajdziesz czegoś nowego.. nie no tak tak... 2 miesiące.. chuj, wypowiedzenie i wyjebane XD powrót na bezrobocie.
Jego różowa, powiązana traumą, toksyczny związek dla niej i świata poza nim nie widzi, a są razem mniej niż rok. Bo każda kobieta to by go dawno w dupę kopnęła. a on jej nie kocha, mówi że jest z nią bo mu dobrze, ale seks mu przestaje odpowiadać. On ma wypierdolone totalnie na jej uczucia i na nią. Cały czas rozglądał się za innymi, bajerował z innymi, nawet całował się z inną.
Ja na jego miejscu to bym non stop z ojciem gadał o tej firmie i pracował z nim chłoną wiedzę abym potem ja mógł budować te domy i z tego się utrzymywac. a on ma na to kompletnie wyjebane i nie korzysta z takiej okazji. Ma pod nos podstawioną zapewnioną przyszłość gdzie nie musi pracować w januszexsie to wyjebane ma na to i nie robi nic.
Gdzie ja kurwa wszystko bym oddał abym miał jakiś punkt zaczepienia na którym mogę się wybić. Bo tak to po rodzicach będe miał co najwyżej długi, mieszkania też żadnego znikąd, bo rodzice nie mają własnościowego. Po rodzinie też tak wyszło, że kuzynka dostała 3 mieszkania, i ma gdzie mieszkać a ja 0 i nie mam gdzie mieszkać, no ale cóż życie.
Nie mogę liczyć na to że mi coś spadnie z nieba, fajnie tak, ale skoro tak to rozdysponowane to wyjebane mam na to. Sam sobie ogarnę chodźby nie wiem co i wszyscy w dupę będą mnie mogli pocałować.
Teraz ma w planach na bolcie jeździć albo pojechać do innego kraju na pare miesięcy do gościa który go wystawił XD mniejsza ze szczegółami.
I on tak całe życie się buja w zasadzie.
Ale nic nie musi robić, bo jego rodzina ustawiona, jak na sylwestra ciotka przyjechała z us and a to na stole kawior i tego typu sytuacje. Ojciec jego też mówił nie raz że on w sensie jego syn nic nie musi robić bo jest ustawiony.
Dom i duża działka pod miastem, mieszkanie w mieście, plus rodzina z hajsiwem która na pewno pomoże zawsze.
Plus cipeczki ustawiające się w kolejce. Jak on wszedł z nią związek to do 4 musiał pisać że na razie robimy przerwę (spotkania z mężatkami na seks, co mężowe za granicą) a laski, to jak skończy ci się związek to się odezwij. on spoko i tak to wygląda.
Pokazywał mi nie raz rozmowy. I mówię wam kobiety potrafią być bardziej zdesperowane niż spermiarze.. ja nawet nie wierzyłem w to co czytam, co one do niego piszą i jak piszą. Związków ma za sobą kilkanaście(!) i mówi że on zakochać się nie potrafi i wyjebane ma na związki bo wie że jak nie ta to następna.. teraz mówił ostatnio, że jak z nią się skończy to już tylko na seks nic więcej... ja do niego.. ale przeciez jak z kimś jesteś to przecież wykształca się jakaś sympatia, jakieś lekkie więzi się tworzą emocjonalnie, empatia.. to sprawia że nie jesteś w stanie skrzywdzić drugiej osoby.. odpowiedział, że on tak nie ma i nie ma z tym problemu. Każda jego była dziewczyna przez niego płakała bez wyjątku.
jako że jestem ekspertem jeżeli chodzi o narcystyczne zaburzenie osobowości. będę w tym tamacie grzebał bo nie spełnia wszystkich postawowych czynników aby można było stwierdzić że może to mieć. Ale muszę stworzyć sytuacje aby to bardziej wybadać. Bo mamy 3 "filary" jakie są cechą osób z NPD.
Brak całościowego postrzegania obiektów
Brak "pełności" obiektów
Brak empatii emocjonalnej.
To są 3 podstawowe filary osób z NDP
CPO - odpowiada za tworzenie pełnego obrazu danej osoby oraz siebie. Tzn mając całościowe postrzeganie obiektów widzimy jednocześnie wady oraz zalety innych osób co pozwala stworzyć rzeczywisty obraz danej osoby w naszym umyśle
Brak czegoś takiego sprawia że widzimy osoby w systemie 0-1 ale perfekcyjna zajebista albo bezwartościowa do niczego gorsza być nie może i trzeba ją zniszczyć. Nic pomiędzy. Można użyć tu metefory z księżycem. Gdy widzimy półksiężyć na niebie zdajemy sobie sprawę że istnieje jego druga nie widoczna część. osoby bez CPO nie zdają sobie z tego sprawy i widzą tylko tą widoczną część. Oczywiście to metafora w kontekście postrzegania np swojego partnera. Gdy widzą cię jako złego.. mają amezje na wszystkie dobre rzeczy jakie doświadczyli z wami gdy postrzegali was dobrze. Autentycznie tego nie pamiętają a przy wyciągnięciu dowodów odczuwają to jako zagrożenie życia i kłamią że nic takiego nie było, bo według nich nie miało to miejsca i odrzucają prawdziwą rzeczywistość co robią w zasadzie od zawsze. Upraszczając to są jak dwie osobowości w jednym umyśle. Tzn jeden umysł podzielony na dwie części gdzie działa raz jedna raz druga, wlicza się też w to postrzeganie siebie samego, albo jestem zajebista albo jestem bezwartościowa. Gdy np w związku przestaniesz być postrzegany jako ideał, to nie ma już do tego powrotu.
Moja była partnerka nawet sama postawiła kropkę nad "i" mówiąc.. Ja z początku myślałam że ty jesteś idealny, ale potem zobaczyłam że masz wady i to mnie zaczęło od ciebie odpychać.Równie dobrze mogła powiedzieć. Nie mam całościowego postrzegania obiektów. Pięknie opisała ten mechanizm tym jednym krótkim zdaniem. Samo zdanie było dla mnie absurdalne. Kobieta zaraz 30 letnia nie zdająca sobie sprawy że ludzie mają wady ? Rozumiem że można być niedojrzałym, ale aż tak i mając 30 lat ? Przecież to jest nawet nie realne, jak można żyć 30 lat i nie zdawać sobie sprawy że ludzie mają wady. Jak ?! Takie wtedy zdawałem sobie pytanie, bo wiedzę o zaburzeniach osobowości miałem zerową.
Co ciekawe są to skrajności, gdy widzi cię dobrze traktuje cię jak boga, nic nie możesz zrobić źle i bombarduje cię miłością, mają obsesje na twoim punkcie w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Ja nawet się jej pytałem czy ona gdzieś jakiego ołtarzyka ze mną nie ma.. Niestety z taką samą siłą jak cię "kochają" czyli maksymalnie jak się da - skrajność, tak samo cię potem nienawidzą niestety i chcą cię zniszczyć. I to jest szczerze mówiąc straszne i powoduje dysonans poznawczy.
PO - umiejętność nawiązywania więzi emocjonalnych i posiadanie pamięci dobrych chwil. O co chodzi. Gdy ktoś cię wkurwi, jest jakaś kłotnia, konflikt jesteś zdenerwowany, masz cały czas w głowie sympatię do tej osoby, więź. Lubisz ją/kochasz co sprawia że chcesz się dogadać i masz taki szacunek do tego wszystkiego. Bez PO podczas kłótni jesteś dla osób z NPD obcą osobą. Takie osoby nie mają żadnych więzi czy pamięci tego co było. Jak widzicie jedno wiąże się z drugim (CPO) podczas kłótni jest po prostu czysta nienawiść bo tylko to widzą, nie ma takiego hamulca "moralnego" bo ją tą osobę szanuje, dużo przeszliśmy razem itd. Nie będzie się taka kłótnia różnić od tego jakby podeszła do was obca osoba na ulicy i z nią się kłócicie.. Sami wiecie wtedy jak takie konflikty wyglądają, są znacznie ostrzejsze bo nie znając danej osoby nie macie z nią żadnej więzi czy sympatii. A może nawet być gorzej, bo takie osoby nie mają zasad moralnych czy granic. To obcego człowieka, opamiętasz się itd.
Toć ona nawet miała taki "tupet" że jak pierwszy raz pozawała jakiś moich znajomych. U kumpla dom pod miastem grilla robiliśmy. Wszystko spoko, do czasu aż kumpel nie postanowił zmienić koszulki. Wychodzi z domu w koszulce Barcelony.. ja tylko to zobaczyłem i myślę sobie no zaraz jakaś akcja będzie. I od razu.. Musiałeś założyć tą koszulkę! po prostu musiałeś.. a o co chodzi ?
I już dyskusja bo ona fanka Realu i nienawidziła Barcelony.
Pierwszy raz poznaje moich znajomych, pierwszy raz jest u kogoś na posesji w domu i wyjeżdza z pretensjami do gospodarza bo ten założył złą koszulkę. No pojmijcie poziom czegoś takiego.
Nie brała pod uwagę nawet faktu, że on przecież wcale nie musiał wiedzieć że ona nie lubi barcelony czy że jest fanką realu. I odebrała to jako atak na jej osobę bo to specjalnie aby jej dowalić. A nawet jakby to kurwa jest u siebie, może ubierać się w co chce i ona powinna siedzieć cicho. Nawet jakby to gdzies na mieście było już nie mówiąc u niego w domu własnym.
EE - po prostu normalny człowiek gdy widzi jakąś krzywdę kogoś innego itp automatycznie w takiej sytuacji czuje tą empatię i czuje się źle z danego powodu, czuje to jak się czuje druga osoba jest w stanie postawić się w jej butach.
U mnie akurat jest to zepsutę w drugą stronę bo ja odczuwam "ból" nawet do roślin. Jak ktoś np łamie gałąź to mnie to wewnętrznie boli jakby mi krzywdę robił. A jak byłem świadkiem potracęnia psa to niesamowicie to na mnie wpłynęło, uspokoiłem się jak okazało się że pies żyje i przeżyje.
U osob z NPD, nie ma takiej empati nie ma w nich żadnej rekacji na krzywdę. Mają empatię, ale jest to empatia inteligentna. Tzn na zasadzie dedukcji. Jak zrobię tak, to ta osoba płacze albo czuje się źle. Albo nawet niech będzie przykład potrącenia tego psa. Ona by zobaczyła że ciebie to ruszyło, połączyła by fakt, bo pies potrącony i też np taka osoba zacznie odgrywać empatię, że też ją to boli aby się dopasować.
Chodzi w tym o to że u nich nie ma na to żadnej automatycznej reakcja jaką ma normalny człowiek.
Moja była to akurat był skrajny przypadek bo ona w służbie zdrowia, gdzie ma codzień ma do czynienia z krwią, flakami, śmiercią itd. Bardzo często opisywała jakieś procedury że np był taki gość co miał dziurę w udzie i można było tam rękę włożyć i opisywała to jak lekarz tam coś robił mocno ekscytując się przy tych najobrzydliwszych szczegółach. Jarało ją to ewidetnie. Twierdziła też że kocha tą pracę i nie wyobraża sobie bez niej życia, mimo że non stop marudziła i się wkurwiała na wszystkich tam i wiecznie pokrzywdzona we wszystkim. Opisując jakie kolwiek swoje życiowe sytuacje gdzie reakcją powinna być jakaś empatia.. typu czy coś ci się więcej stało, ojej.. to potrafiła odowiedż i dobrze ci tak, i bardzo dobrze. Szkoda że jeszcze więcej nic ci się nie stało to byś się nauczył. Pamiętam jak kiedyś opisywałem jej gdy za małolata miałem wątpliwą przyjemność płonąć. takie tam eksperymenty z puszką po lakierze do włosów.. To zaczęła mnie jeszcze obrażać a na koniec skwitowała że dobrze mi tak - w sensie że tak się stało. Mogę na prawdę w nieskończoność mnożyć przykładów gdzie tam gdzie powinna być empatia czy jakieś przejęcie się u niej nie było nic albo coś odwrotnego.
Ale to już nie tyczy się wszystkich osób z NPD, bo jest też coś takiego jak narcyzm złośliwy. Najczęściej poza NPD osoba taka jest jeszcze socjopatą. Czyli czerpanie przyjemnośći z ludzkiego cierpienia. Pamiętam jak kiedyś prawie odgryzła mi język i miała z tego niesamowitą frajdę. Wiedziała że robi mi krzywdę i specjalnie jeszcze mocniej ugryzła gdzie ja już zacząłem krzyczeć dając znaki aby mnie puściła i nie zrobiła tego dopiero po chwili i na jej twarzy gościła taka satysfakcja i przyjemność gdzie ona odpływała w zasadzie. Patrzę na nią jak na wariatkę i mówie że mi język rozcięłaś chyba.. ona się śmieje w zasadzie ale wstaje i mówi pokaż.. nie nie masz rozciętego.. Inny przykład łagodniejszy.. rozmawiamy i ona mówi, że jest tak jakbym ja oczekiwał od niej jakiejś deklaracji. Ja mówię jakiej znowu deklaracji ? przecież ci się nie oświadczyłem ani nic..
Teraz i tak bym powiedziała nie i znowu satysfakcja na twarzy. Ja totalnie zaskoczony. I pytam Dlaczego to powiedziałaś ? Bo nie rozumiałem tego jak można tak powiedzieć, przecież takich rzeczy się nie mówi. Teraz ona była zaskoczona moim pytaniem i odpowiada.. No bo bym powiedziała nie. I ot wytłumaczyła.
Oczywiście randomowe wstawki to standard. Często chodziła po mieszkaniu jak ja poruszałem jakiś temat to mówi.. Wiem że jestem podła. Wiem że cię źle traktuje i się cieszyła z tego jak to mówiła.
Błagam nie pytajcie dlaczego od niej nie odszedłem bo to temat na książkę.. gdzie krok po kroku mogę opisać co sprawia że można kogoś tak traktować a druga osoba nie odejdzie. Dodam tylko że próbowałem.. 3 razy w praktyce, a z podejść to miałem z 7. Też standard przy tego typu związkach.
Zawsze dla mnie logiczne było, że jak druga osoba nie chce znami być, to już nawet nie musi zrywać ale jeżeli my chcemy to zrobić i wychodzimy z tematem to druga osoba powinna się ucieszyć, jak sama np tego nie potrafi. Nie w przypadku NPD.. takie osoby zrobią wszystko abyś od nich nie odszedł mimo że cię nienawidzą i posuną się do wszystkiego. Raz to nawet odurzyła mnie hydroksyzyną gdy chciałem z nią zerwać, ale wtedy była przyparta do muru bo miałem dowody, po tekście wiedziałem że mnie okłamujesz wszystko ma teraz sens totalna zmiana nastawienia że chodź dam ci coś na uspokojnie, chodż chodź.. i przekonywanie któremu uległem.. Potem widząc drastyczną zmianę w swoim zachowaniu i tego jak się czuje pytam co ona mi podała. To powiedziała że hydroksyzyna i że musiała to zrobić bo nie dało się ze mną normalnie rozmawiać.
Chodzi mi o to że mam jakiś plan.
anyway poczynając od początku 2018r do dzis dnia to przerobił 6 pracodawców. Teraz znowu się zwolnił po 2 miesiącach z kolejnej roboty bo za ciężko jak twierdzi. Większość 2019r był bezrobotny. W styczniu się zatrudnił, nie pasuje mu bo rano trzeba wstawać, 3 miesiące dziękuje. Pół roku na bezrobociu, jednak z 2 tyg pracował u ojca w firmie przy budowie domów i też że to nie dla niego bo ciężko. Jego ojciec też mówi, że on nie radzi sobie. i jego różowa wraz ze swoją rodziną mu załatwiła robotę. Popracował 2 miesiące.. wyjebane mam na tą robotę ciężko strasznie. Ja znając jego od razu mu mówię, że jak robotę ci załatwiła rodzina różowej to nie możesz odjebać żadnej maniany. A przynajmniej nie zwalniaj się dopóki nie znajdziesz czegoś nowego.. nie no tak tak... 2 miesiące.. chuj, wypowiedzenie i wyjebane XD powrót na bezrobocie.
Jego różowa, powiązana traumą, toksyczny związek dla niej i świata poza nim nie widzi, a są razem mniej niż rok. Bo każda kobieta to by go dawno w dupę kopnęła. a on jej nie kocha, mówi że jest z nią bo mu dobrze, ale seks mu przestaje odpowiadać. On ma wypierdolone totalnie na jej uczucia i na nią. Cały czas rozglądał się za innymi, bajerował z innymi, nawet całował się z inną.
Ja na jego miejscu to bym non stop z ojciem gadał o tej firmie i pracował z nim chłoną wiedzę abym potem ja mógł budować te domy i z tego się utrzymywac. a on ma na to kompletnie wyjebane i nie korzysta z takiej okazji. Ma pod nos podstawioną zapewnioną przyszłość gdzie nie musi pracować w januszexsie to wyjebane ma na to i nie robi nic.
Gdzie ja kurwa wszystko bym oddał abym miał jakiś punkt zaczepienia na którym mogę się wybić. Bo tak to po rodzicach będe miał co najwyżej długi, mieszkania też żadnego znikąd, bo rodzice nie mają własnościowego. Po rodzinie też tak wyszło, że kuzynka dostała 3 mieszkania, i ma gdzie mieszkać a ja 0 i nie mam gdzie mieszkać, no ale cóż życie.
Nie mogę liczyć na to że mi coś spadnie z nieba, fajnie tak, ale skoro tak to rozdysponowane to wyjebane mam na to. Sam sobie ogarnę chodźby nie wiem co i wszyscy w dupę będą mnie mogli pocałować.
Teraz ma w planach na bolcie jeździć albo pojechać do innego kraju na pare miesięcy do gościa który go wystawił XD mniejsza ze szczegółami.
I on tak całe życie się buja w zasadzie.
Ale nic nie musi robić, bo jego rodzina ustawiona, jak na sylwestra ciotka przyjechała z us and a to na stole kawior i tego typu sytuacje. Ojciec jego też mówił nie raz że on w sensie jego syn nic nie musi robić bo jest ustawiony.
Dom i duża działka pod miastem, mieszkanie w mieście, plus rodzina z hajsiwem która na pewno pomoże zawsze.
Plus cipeczki ustawiające się w kolejce. Jak on wszedł z nią związek to do 4 musiał pisać że na razie robimy przerwę (spotkania z mężatkami na seks, co mężowe za granicą) a laski, to jak skończy ci się związek to się odezwij. on spoko i tak to wygląda.
Pokazywał mi nie raz rozmowy. I mówię wam kobiety potrafią być bardziej zdesperowane niż spermiarze.. ja nawet nie wierzyłem w to co czytam, co one do niego piszą i jak piszą. Związków ma za sobą kilkanaście(!) i mówi że on zakochać się nie potrafi i wyjebane ma na związki bo wie że jak nie ta to następna.. teraz mówił ostatnio, że jak z nią się skończy to już tylko na seks nic więcej... ja do niego.. ale przeciez jak z kimś jesteś to przecież wykształca się jakaś sympatia, jakieś lekkie więzi się tworzą emocjonalnie, empatia.. to sprawia że nie jesteś w stanie skrzywdzić drugiej osoby.. odpowiedział, że on tak nie ma i nie ma z tym problemu. Każda jego była dziewczyna przez niego płakała bez wyjątku.
jako że jestem ekspertem jeżeli chodzi o narcystyczne zaburzenie osobowości. będę w tym tamacie grzebał bo nie spełnia wszystkich postawowych czynników aby można było stwierdzić że może to mieć. Ale muszę stworzyć sytuacje aby to bardziej wybadać. Bo mamy 3 "filary" jakie są cechą osób z NPD.
Brak całościowego postrzegania obiektów
Brak "pełności" obiektów
Brak empatii emocjonalnej.
To są 3 podstawowe filary osób z NDP
CPO - odpowiada za tworzenie pełnego obrazu danej osoby oraz siebie. Tzn mając całościowe postrzeganie obiektów widzimy jednocześnie wady oraz zalety innych osób co pozwala stworzyć rzeczywisty obraz danej osoby w naszym umyśle
Brak czegoś takiego sprawia że widzimy osoby w systemie 0-1 ale perfekcyjna zajebista albo bezwartościowa do niczego gorsza być nie może i trzeba ją zniszczyć. Nic pomiędzy. Można użyć tu metefory z księżycem. Gdy widzimy półksiężyć na niebie zdajemy sobie sprawę że istnieje jego druga nie widoczna część. osoby bez CPO nie zdają sobie z tego sprawy i widzą tylko tą widoczną część. Oczywiście to metafora w kontekście postrzegania np swojego partnera. Gdy widzą cię jako złego.. mają amezje na wszystkie dobre rzeczy jakie doświadczyli z wami gdy postrzegali was dobrze. Autentycznie tego nie pamiętają a przy wyciągnięciu dowodów odczuwają to jako zagrożenie życia i kłamią że nic takiego nie było, bo według nich nie miało to miejsca i odrzucają prawdziwą rzeczywistość co robią w zasadzie od zawsze. Upraszczając to są jak dwie osobowości w jednym umyśle. Tzn jeden umysł podzielony na dwie części gdzie działa raz jedna raz druga, wlicza się też w to postrzeganie siebie samego, albo jestem zajebista albo jestem bezwartościowa. Gdy np w związku przestaniesz być postrzegany jako ideał, to nie ma już do tego powrotu.
Moja była partnerka nawet sama postawiła kropkę nad "i" mówiąc.. Ja z początku myślałam że ty jesteś idealny, ale potem zobaczyłam że masz wady i to mnie zaczęło od ciebie odpychać.Równie dobrze mogła powiedzieć. Nie mam całościowego postrzegania obiektów. Pięknie opisała ten mechanizm tym jednym krótkim zdaniem. Samo zdanie było dla mnie absurdalne. Kobieta zaraz 30 letnia nie zdająca sobie sprawy że ludzie mają wady ? Rozumiem że można być niedojrzałym, ale aż tak i mając 30 lat ? Przecież to jest nawet nie realne, jak można żyć 30 lat i nie zdawać sobie sprawy że ludzie mają wady. Jak ?! Takie wtedy zdawałem sobie pytanie, bo wiedzę o zaburzeniach osobowości miałem zerową.
Co ciekawe są to skrajności, gdy widzi cię dobrze traktuje cię jak boga, nic nie możesz zrobić źle i bombarduje cię miłością, mają obsesje na twoim punkcie w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Ja nawet się jej pytałem czy ona gdzieś jakiego ołtarzyka ze mną nie ma.. Niestety z taką samą siłą jak cię "kochają" czyli maksymalnie jak się da - skrajność, tak samo cię potem nienawidzą niestety i chcą cię zniszczyć. I to jest szczerze mówiąc straszne i powoduje dysonans poznawczy.
PO - umiejętność nawiązywania więzi emocjonalnych i posiadanie pamięci dobrych chwil. O co chodzi. Gdy ktoś cię wkurwi, jest jakaś kłotnia, konflikt jesteś zdenerwowany, masz cały czas w głowie sympatię do tej osoby, więź. Lubisz ją/kochasz co sprawia że chcesz się dogadać i masz taki szacunek do tego wszystkiego. Bez PO podczas kłótni jesteś dla osób z NPD obcą osobą. Takie osoby nie mają żadnych więzi czy pamięci tego co było. Jak widzicie jedno wiąże się z drugim (CPO) podczas kłótni jest po prostu czysta nienawiść bo tylko to widzą, nie ma takiego hamulca "moralnego" bo ją tą osobę szanuje, dużo przeszliśmy razem itd. Nie będzie się taka kłótnia różnić od tego jakby podeszła do was obca osoba na ulicy i z nią się kłócicie.. Sami wiecie wtedy jak takie konflikty wyglądają, są znacznie ostrzejsze bo nie znając danej osoby nie macie z nią żadnej więzi czy sympatii. A może nawet być gorzej, bo takie osoby nie mają zasad moralnych czy granic. To obcego człowieka, opamiętasz się itd.
Toć ona nawet miała taki "tupet" że jak pierwszy raz pozawała jakiś moich znajomych. U kumpla dom pod miastem grilla robiliśmy. Wszystko spoko, do czasu aż kumpel nie postanowił zmienić koszulki. Wychodzi z domu w koszulce Barcelony.. ja tylko to zobaczyłem i myślę sobie no zaraz jakaś akcja będzie. I od razu.. Musiałeś założyć tą koszulkę! po prostu musiałeś.. a o co chodzi ?
I już dyskusja bo ona fanka Realu i nienawidziła Barcelony.
Pierwszy raz poznaje moich znajomych, pierwszy raz jest u kogoś na posesji w domu i wyjeżdza z pretensjami do gospodarza bo ten założył złą koszulkę. No pojmijcie poziom czegoś takiego.
Nie brała pod uwagę nawet faktu, że on przecież wcale nie musiał wiedzieć że ona nie lubi barcelony czy że jest fanką realu. I odebrała to jako atak na jej osobę bo to specjalnie aby jej dowalić. A nawet jakby to kurwa jest u siebie, może ubierać się w co chce i ona powinna siedzieć cicho. Nawet jakby to gdzies na mieście było już nie mówiąc u niego w domu własnym.
EE - po prostu normalny człowiek gdy widzi jakąś krzywdę kogoś innego itp automatycznie w takiej sytuacji czuje tą empatię i czuje się źle z danego powodu, czuje to jak się czuje druga osoba jest w stanie postawić się w jej butach.
U mnie akurat jest to zepsutę w drugą stronę bo ja odczuwam "ból" nawet do roślin. Jak ktoś np łamie gałąź to mnie to wewnętrznie boli jakby mi krzywdę robił. A jak byłem świadkiem potracęnia psa to niesamowicie to na mnie wpłynęło, uspokoiłem się jak okazało się że pies żyje i przeżyje.
U osob z NPD, nie ma takiej empati nie ma w nich żadnej rekacji na krzywdę. Mają empatię, ale jest to empatia inteligentna. Tzn na zasadzie dedukcji. Jak zrobię tak, to ta osoba płacze albo czuje się źle. Albo nawet niech będzie przykład potrącenia tego psa. Ona by zobaczyła że ciebie to ruszyło, połączyła by fakt, bo pies potrącony i też np taka osoba zacznie odgrywać empatię, że też ją to boli aby się dopasować.
Chodzi w tym o to że u nich nie ma na to żadnej automatycznej reakcja jaką ma normalny człowiek.
Moja była to akurat był skrajny przypadek bo ona w służbie zdrowia, gdzie ma codzień ma do czynienia z krwią, flakami, śmiercią itd. Bardzo często opisywała jakieś procedury że np był taki gość co miał dziurę w udzie i można było tam rękę włożyć i opisywała to jak lekarz tam coś robił mocno ekscytując się przy tych najobrzydliwszych szczegółach. Jarało ją to ewidetnie. Twierdziła też że kocha tą pracę i nie wyobraża sobie bez niej życia, mimo że non stop marudziła i się wkurwiała na wszystkich tam i wiecznie pokrzywdzona we wszystkim. Opisując jakie kolwiek swoje życiowe sytuacje gdzie reakcją powinna być jakaś empatia.. typu czy coś ci się więcej stało, ojej.. to potrafiła odowiedż i dobrze ci tak, i bardzo dobrze. Szkoda że jeszcze więcej nic ci się nie stało to byś się nauczył. Pamiętam jak kiedyś opisywałem jej gdy za małolata miałem wątpliwą przyjemność płonąć. takie tam eksperymenty z puszką po lakierze do włosów.. To zaczęła mnie jeszcze obrażać a na koniec skwitowała że dobrze mi tak - w sensie że tak się stało. Mogę na prawdę w nieskończoność mnożyć przykładów gdzie tam gdzie powinna być empatia czy jakieś przejęcie się u niej nie było nic albo coś odwrotnego.
Ale to już nie tyczy się wszystkich osób z NPD, bo jest też coś takiego jak narcyzm złośliwy. Najczęściej poza NPD osoba taka jest jeszcze socjopatą. Czyli czerpanie przyjemnośći z ludzkiego cierpienia. Pamiętam jak kiedyś prawie odgryzła mi język i miała z tego niesamowitą frajdę. Wiedziała że robi mi krzywdę i specjalnie jeszcze mocniej ugryzła gdzie ja już zacząłem krzyczeć dając znaki aby mnie puściła i nie zrobiła tego dopiero po chwili i na jej twarzy gościła taka satysfakcja i przyjemność gdzie ona odpływała w zasadzie. Patrzę na nią jak na wariatkę i mówie że mi język rozcięłaś chyba.. ona się śmieje w zasadzie ale wstaje i mówi pokaż.. nie nie masz rozciętego.. Inny przykład łagodniejszy.. rozmawiamy i ona mówi, że jest tak jakbym ja oczekiwał od niej jakiejś deklaracji. Ja mówię jakiej znowu deklaracji ? przecież ci się nie oświadczyłem ani nic..
Teraz i tak bym powiedziała nie i znowu satysfakcja na twarzy. Ja totalnie zaskoczony. I pytam Dlaczego to powiedziałaś ? Bo nie rozumiałem tego jak można tak powiedzieć, przecież takich rzeczy się nie mówi. Teraz ona była zaskoczona moim pytaniem i odpowiada.. No bo bym powiedziała nie. I ot wytłumaczyła.
Oczywiście randomowe wstawki to standard. Często chodziła po mieszkaniu jak ja poruszałem jakiś temat to mówi.. Wiem że jestem podła. Wiem że cię źle traktuje i się cieszyła z tego jak to mówiła.
Błagam nie pytajcie dlaczego od niej nie odszedłem bo to temat na książkę.. gdzie krok po kroku mogę opisać co sprawia że można kogoś tak traktować a druga osoba nie odejdzie. Dodam tylko że próbowałem.. 3 razy w praktyce, a z podejść to miałem z 7. Też standard przy tego typu związkach.
Zawsze dla mnie logiczne było, że jak druga osoba nie chce znami być, to już nawet nie musi zrywać ale jeżeli my chcemy to zrobić i wychodzimy z tematem to druga osoba powinna się ucieszyć, jak sama np tego nie potrafi. Nie w przypadku NPD.. takie osoby zrobią wszystko abyś od nich nie odszedł mimo że cię nienawidzą i posuną się do wszystkiego. Raz to nawet odurzyła mnie hydroksyzyną gdy chciałem z nią zerwać, ale wtedy była przyparta do muru bo miałem dowody, po tekście wiedziałem że mnie okłamujesz wszystko ma teraz sens totalna zmiana nastawienia że chodź dam ci coś na uspokojnie, chodż chodź.. i przekonywanie któremu uległem.. Potem widząc drastyczną zmianę w swoim zachowaniu i tego jak się czuje pytam co ona mi podała. To powiedziała że hydroksyzyna i że musiała to zrobić bo nie dało się ze mną normalnie rozmawiać.
poniedziałek, 24 grudnia 2018
Plusy i minusy waszego związku, czyli co Ty miałeś z tej transakcji
Pomału dociera do mnie, że nie był to udany związek, oraz że dobrze, ze to już koniec.
Problemem u mnie jest to, ze był to mój pierwszy związek, nie miałem porównania z żadną inną osobą i im dalej tym bardziej byłem od niej uzależniony, gdzie nawet wyobrażając sobie zerwanie z nią, nie potrafiłem sobie wyobrazić życia bez niej.
Wertując swoje blogi od dekady moim marzeniem było mieć dziewczynę, żeby mieć tą drugą osobę.
Ale It dosnt work that way.
Nie można tak robić, nie można uzależnić się od kobiety bo zawsze źle się na tym wyjdzie.
ZAWSZE trzeba być gotowym na to, że dziewczyna może cię rzucić następnego dnia. I w myśl tej zasady trzeba żyć z kobietami. Gdy jak cię rzuci żeby Twój świat nie zawalił.
Jeżeli zależy Ci na tym związku, NIGDY też nie mów kobiecie pierwszy że ją kochasz. Nawet jeżeli daje Ci znać że chce to usłyszeć bo tak też miałem w tym związku. Po prostu nie mów tego NIGDY. ona ma to powiedzieć PIERWSZA.
Myślę, że mój brak doświadczenia oraz mocne zakochiwanie się pogrzebało ten związek i doprowadziło do tego do czego doprowadziło. Nie potrafiłem z niej zrezygnować a nie raz i nie dwa miałem dość. Z drugiej strony powinienem być wdzięczny za to że z nią już nie jestem. Bo pokazała swoją prawdziwą twarz i nie ważne czy to przez to że mnie nie kochała bo jakby kochała to by się tak nie zachowywała.. nie! Pokazała swoją prawdziwą twarz, jak jest w stanie kogoś traktować. Tyle wystarczy aby stwierdzić, ze jest to osoba z którą nie chce mieć się nic wspólnego.
I cieszyć się ze moja przesadna miłość działała, bo doprowadziło to ostatecznie do tego, że na pewno nigdy ze sobą nie będziemy, ani nie będziemy utrzymywać żadnego kontaktu.
Gdybym zrobił inaczej, to jeszcze byśmy do siebie wrócili i potem obudził się z ręką w nocniku po paru latach albo po ślubie lub z dziećmi.. Raczej bym tego nie chciał. 7 miesięcy to nie tak długo. I można się po tym będzie można jeszcze ogarnąć. Pełny rok to już inna sprawa, a do tego brakło jeszcze 5 miesięcy. Także cieszyć że 7 miesięcy a nie dłużej.
„Czy byłem szczęśliwy w tym związku”?
Jest to trudne pytanie, bo gdy ze mną zrywała z całą pewnością mogłem powiedzieć, że tak. Byłem szczęśliwy. Ale byłem wtedy od niej uzależniony na maksa. Miałem ją wyidealizowaną. Nie widziałem rozsądku, a może nawet i nie chciałem go widzieć. Chciałem nawet być naiwny. Tak bardzo byłem od niej uzależniony.
Na początku na pewno byłem szcześliwy i to na maksa, ale sielanka trwała przez circa 2 pierwsze miesiące. Potem było już gorzej by od 3.5 miesiąca i dalej to było już nieporozumienie.
Nie czułem się doceniany, nie czułem się kochany, nie czułem się ważny ani istotny. Czułem się jak kolega która zawraca jej tyłek. Nic nie wkładała do tego związku. Nie była gotowa na żadne kompromisy (poza samym początkiem) Po prostu związek w którym od pewnego momentu dziewczyna mnie miała gdzieś. I w sumie to byłem dla niej zabawką, źródłem swoich osobistych korzyści jak dowartościowywanie się. Czy nawet eksprymentem ile facet jest w stanie znieść. Jak źle go mogę traktować, kiedy mnie zostawi. Gdy stwierdziła, że to nie jest to. Postanowiła to ciągnąć. I nie miała do mnie wiele szacunku i było go coraz mniej i mniej.
Okłamywała mnie, manipulowała mną, ukrywała swoje intencje. Oczywiście zauważałem, że tak może być.. była to jakaś opcja. Przystawałem w myślach na chwilę. Ej, chwila, przecież równie dobrze to co zrobiła można oznaczać, że po prostu mną manipuluje. Ale przecież nie była by ze mną tyle czasu, ona ? to w ogóle do niej, nie pasuje. To nie możliwe. Rodzina poznana z obu stron, jej rodzina super. Pełne zaufanie.. nikt nie byłby w stanie czegoś takiego zrobić, nie ma takich złych ludzi. To nie możliwe. Później to już było tak, ze nawet chciałem być naiwny, że ona taka nie jest. Tak mocno nie chciałem tracić tego związku, bo dzięki temu dopiero poczułem, że zacząłem żyć. I mogłem robić rzeczy które zawsze chciałem robić a potrzebna mi była do tego druga połówka. Oraz miała też jednak wiele istotnych atutów, których na próżno szukać u przeciętnej dziewczyny, a które były na prawdę ważne w kontekście spędzenia ze sobą reszty życia.
Poza tym to nigdy mnie niczym nie zaskoczyła, nie zrobiła żadnej niespodzianki. Nie pomyślała o mnie, o tym jak sprawić mi przyjemność.
Często przez nią bardzo mocno się denerwowałem, raz nawet straciłem prawie przytomność z nerwów (tak serio)
Spadła mi też w tym związku mocno pewność siebie i zadowolenie z samego siebie.
W dodatku miała mało czasu, nie mogliśmy tego rozwijać na satysfakcjonującym poziomie. Zero w niej było spontaniczności, ja wszystko musiałem wymyślać, natomiast jeżeli chodzi o łóżko tylko tak jak ona chce i wtedy kiedy ona chce przez nie zawsze nam wychodziło, bo mnie łóżko oraz zgaszone światło w ogóle nie kręciło.
Miała tez parę zasad które mi nie odpowiadały, np mieszkanie dopiero po ślubie. Co jest dla mnie absurdem, ale liczyłem że dojdziemy do jakiegoś kompromisu. Miała też często kija w dupie. Miała kompleksy nt swojego wyglądu, była pesymistką oraz wiele ciągutek toksyczki, oraz osoby niedojrzałej. Plus postanowienie że ślub tylko kościelny. To mogłem jeszcze przeboleć. Ogólnie szukała ideału i księcia na białym koniu oraz później wyszło, że jest księżniczką w pewnych względach.
Mógłbym pisać jeszcze długo... Teraz mnie to aż przeraża, jak ja mogłem tego wszystkiego nie widzieć będąc z nią.
Przy zerwaniu zrobiła sobie jawną drwinę z moich uczuć, potraktowała mnie instrumentalnie, nie miała do mnie szacunku, potraktowała mnie w zasadzie jak śmiecia, zrobiła to tak aby jak najbardziej mnie to zabolało i wiedziała gdzie ukuć.
Także, NIE, nie byłem szcześliwy w tym związku patrząc na fakty.
Cały czas miałem w głowie, ze na początku było inaczej i że jest jakiś problem i to się polepszy. I różnie z tym było. Często przekonywała mnie do tego aby dalej ten związek prowadzić gdy zgłaszałem swoje uwagi czy wychodziłem z rozmową
.„Czy gdyby wróciła znów byłbym szczęśliwy”?
Po odpowiedzeniu na pierwsze pytanie.. Nie, nie byłbym szczęśliwy. I lepiej być samemu niż męczyć się w czymś takim.
Cieszę się że zrozumiałem bez sens takiej relacji.
Problemem u mnie jest to, ze był to mój pierwszy związek, nie miałem porównania z żadną inną osobą i im dalej tym bardziej byłem od niej uzależniony, gdzie nawet wyobrażając sobie zerwanie z nią, nie potrafiłem sobie wyobrazić życia bez niej.
Wertując swoje blogi od dekady moim marzeniem było mieć dziewczynę, żeby mieć tą drugą osobę.
Ale It dosnt work that way.
Nie można tak robić, nie można uzależnić się od kobiety bo zawsze źle się na tym wyjdzie.
ZAWSZE trzeba być gotowym na to, że dziewczyna może cię rzucić następnego dnia. I w myśl tej zasady trzeba żyć z kobietami. Gdy jak cię rzuci żeby Twój świat nie zawalił.
Jeżeli zależy Ci na tym związku, NIGDY też nie mów kobiecie pierwszy że ją kochasz. Nawet jeżeli daje Ci znać że chce to usłyszeć bo tak też miałem w tym związku. Po prostu nie mów tego NIGDY. ona ma to powiedzieć PIERWSZA.
Myślę, że mój brak doświadczenia oraz mocne zakochiwanie się pogrzebało ten związek i doprowadziło do tego do czego doprowadziło. Nie potrafiłem z niej zrezygnować a nie raz i nie dwa miałem dość. Z drugiej strony powinienem być wdzięczny za to że z nią już nie jestem. Bo pokazała swoją prawdziwą twarz i nie ważne czy to przez to że mnie nie kochała bo jakby kochała to by się tak nie zachowywała.. nie! Pokazała swoją prawdziwą twarz, jak jest w stanie kogoś traktować. Tyle wystarczy aby stwierdzić, ze jest to osoba z którą nie chce mieć się nic wspólnego.
I cieszyć się ze moja przesadna miłość działała, bo doprowadziło to ostatecznie do tego, że na pewno nigdy ze sobą nie będziemy, ani nie będziemy utrzymywać żadnego kontaktu.
Gdybym zrobił inaczej, to jeszcze byśmy do siebie wrócili i potem obudził się z ręką w nocniku po paru latach albo po ślubie lub z dziećmi.. Raczej bym tego nie chciał. 7 miesięcy to nie tak długo. I można się po tym będzie można jeszcze ogarnąć. Pełny rok to już inna sprawa, a do tego brakło jeszcze 5 miesięcy. Także cieszyć że 7 miesięcy a nie dłużej.
„Czy byłem szczęśliwy w tym związku”?
Jest to trudne pytanie, bo gdy ze mną zrywała z całą pewnością mogłem powiedzieć, że tak. Byłem szczęśliwy. Ale byłem wtedy od niej uzależniony na maksa. Miałem ją wyidealizowaną. Nie widziałem rozsądku, a może nawet i nie chciałem go widzieć. Chciałem nawet być naiwny. Tak bardzo byłem od niej uzależniony.
Na początku na pewno byłem szcześliwy i to na maksa, ale sielanka trwała przez circa 2 pierwsze miesiące. Potem było już gorzej by od 3.5 miesiąca i dalej to było już nieporozumienie.
Nie czułem się doceniany, nie czułem się kochany, nie czułem się ważny ani istotny. Czułem się jak kolega która zawraca jej tyłek. Nic nie wkładała do tego związku. Nie była gotowa na żadne kompromisy (poza samym początkiem) Po prostu związek w którym od pewnego momentu dziewczyna mnie miała gdzieś. I w sumie to byłem dla niej zabawką, źródłem swoich osobistych korzyści jak dowartościowywanie się. Czy nawet eksprymentem ile facet jest w stanie znieść. Jak źle go mogę traktować, kiedy mnie zostawi. Gdy stwierdziła, że to nie jest to. Postanowiła to ciągnąć. I nie miała do mnie wiele szacunku i było go coraz mniej i mniej.
Okłamywała mnie, manipulowała mną, ukrywała swoje intencje. Oczywiście zauważałem, że tak może być.. była to jakaś opcja. Przystawałem w myślach na chwilę. Ej, chwila, przecież równie dobrze to co zrobiła można oznaczać, że po prostu mną manipuluje. Ale przecież nie była by ze mną tyle czasu, ona ? to w ogóle do niej, nie pasuje. To nie możliwe. Rodzina poznana z obu stron, jej rodzina super. Pełne zaufanie.. nikt nie byłby w stanie czegoś takiego zrobić, nie ma takich złych ludzi. To nie możliwe. Później to już było tak, ze nawet chciałem być naiwny, że ona taka nie jest. Tak mocno nie chciałem tracić tego związku, bo dzięki temu dopiero poczułem, że zacząłem żyć. I mogłem robić rzeczy które zawsze chciałem robić a potrzebna mi była do tego druga połówka. Oraz miała też jednak wiele istotnych atutów, których na próżno szukać u przeciętnej dziewczyny, a które były na prawdę ważne w kontekście spędzenia ze sobą reszty życia.
Poza tym to nigdy mnie niczym nie zaskoczyła, nie zrobiła żadnej niespodzianki. Nie pomyślała o mnie, o tym jak sprawić mi przyjemność.
Często przez nią bardzo mocno się denerwowałem, raz nawet straciłem prawie przytomność z nerwów (tak serio)
Spadła mi też w tym związku mocno pewność siebie i zadowolenie z samego siebie.
W dodatku miała mało czasu, nie mogliśmy tego rozwijać na satysfakcjonującym poziomie. Zero w niej było spontaniczności, ja wszystko musiałem wymyślać, natomiast jeżeli chodzi o łóżko tylko tak jak ona chce i wtedy kiedy ona chce przez nie zawsze nam wychodziło, bo mnie łóżko oraz zgaszone światło w ogóle nie kręciło.
Miała tez parę zasad które mi nie odpowiadały, np mieszkanie dopiero po ślubie. Co jest dla mnie absurdem, ale liczyłem że dojdziemy do jakiegoś kompromisu. Miała też często kija w dupie. Miała kompleksy nt swojego wyglądu, była pesymistką oraz wiele ciągutek toksyczki, oraz osoby niedojrzałej. Plus postanowienie że ślub tylko kościelny. To mogłem jeszcze przeboleć. Ogólnie szukała ideału i księcia na białym koniu oraz później wyszło, że jest księżniczką w pewnych względach.
Mógłbym pisać jeszcze długo... Teraz mnie to aż przeraża, jak ja mogłem tego wszystkiego nie widzieć będąc z nią.
Przy zerwaniu zrobiła sobie jawną drwinę z moich uczuć, potraktowała mnie instrumentalnie, nie miała do mnie szacunku, potraktowała mnie w zasadzie jak śmiecia, zrobiła to tak aby jak najbardziej mnie to zabolało i wiedziała gdzie ukuć.
Także, NIE, nie byłem szcześliwy w tym związku patrząc na fakty.
Cały czas miałem w głowie, ze na początku było inaczej i że jest jakiś problem i to się polepszy. I różnie z tym było. Często przekonywała mnie do tego aby dalej ten związek prowadzić gdy zgłaszałem swoje uwagi czy wychodziłem z rozmową
.„Czy gdyby wróciła znów byłbym szczęśliwy”?
Po odpowiedzeniu na pierwsze pytanie.. Nie, nie byłbym szczęśliwy. I lepiej być samemu niż męczyć się w czymś takim.
Cieszę się że zrozumiałem bez sens takiej relacji.
niedziela, 28 września 2014
Zablokowane ważki
Podczas obserwacji roju ważek w lesie nad rozlewiskiem wodnym.. zauważyłem, że część kopuluje, a część walczy. Za pewne walczą o partnerkę. Jednak najciekawszy okazał się sposób całkowitego unicestwienia oponenta.. podczas walki jedna kierowała walkę nad wodę.. następnie, z całej siły zaczęła kierować się w dół wbijając przeciwnika w wodę do przerwania napięcia powierzchniowego.. W ten sposób ważka zostaje zablokowana i nie może odlecieć bo trzyma ją woda.
Druga natomiast w momencie uderzenia w wodę sprytnie odlatywała wybijając się na przeciwniku jako jeden ze sposobów maksymalnego przekazania energii. Zablokowaną ważkę czeka tylko bolesna śmierć z wycieńczenia, czy zjedzenia.
Bardzo ciekawy fakt, że takie proste stworzenie jak ważka, posiada zdolność do wykombinowania czegoś takiego, a jednocześnie potwierdza, że posiadają zdolność uczenia się. Bo chwilę później sytuacja powtórzyła się i druga została zablokowana.
Druga natomiast w momencie uderzenia w wodę sprytnie odlatywała wybijając się na przeciwniku jako jeden ze sposobów maksymalnego przekazania energii. Zablokowaną ważkę czeka tylko bolesna śmierć z wycieńczenia, czy zjedzenia.
Bardzo ciekawy fakt, że takie proste stworzenie jak ważka, posiada zdolność do wykombinowania czegoś takiego, a jednocześnie potwierdza, że posiadają zdolność uczenia się. Bo chwilę później sytuacja powtórzyła się i druga została zablokowana.
niedziela, 29 czerwca 2014
Lumia 630 - gdzie najbardziej opłaca się wziąć abonament/kupić ?
W tym wpisie, porównam oferty urządzenia Lumia 630. Zakładając że przenosimy numer.
Zaczniemy od Play.
W taryfie Formula Specjalna
Lumię 630 możemy kupić za 69zł.
Miesięczny abonament jest w wysokości 45zł i trwa przez 2 lata. W cenie abonamentu, mamy pakiet 500MB internetu z lejkiem, darmowe rozmowy do Playa i na tym koniec. Można dokupić sobie 200 minut do wszystkich za bagatela 15zł/msc.
Cena 45zł za abo występuje w przypadku gdy przenosimy numer z innej sieci. W przypadku zakupi nowego numeru abonament to 51zł.
Poza tym przy zakupie musimy pokryć tzw opłatę aktywacyjną w wysokości 50zł.
Łączne koszta w tym przypadku to 69+(45x24)+50= 1199zł w których mamy telefon, 500MB transferu msc i darmowe rozmowy wewnątrz sieci. Tak też gdy zechcemy zadzownić do kogoś z innej sieci lub wysłać SMS płacimy dodatkowo do ceny abonamentu.
W taryfie Formula 4.0 unlimited
Lumię 630 dostaniemy za 1zł.
Miesięczny abonament jest w wysokości 50zł i trwa przez 2 lata. W cenie abonamentu mamy darmowe rozmowy do wszystkich sieci i na tym koniec. Haczyk to internet, nie mamy tutaj pakietu tylko tzw usługę bezpieczny internet której opłata fluktuuje w zależności od wykorzystania do nawet 30zł za miesiąc. Z tego względu według mnie taka propozycja abonamentowa nie ma racji bytu z uwagi na koszty dochodzące do nawet 80zł za miesiąc, gdzie w taryfie wyżej mamy pewność, że ta nie przekroczy 45zł, o ile nie będziemy dzwonić do obcych sieci, a nawet decydując się wyżej na 200 minut do wszystkich wraz mamy pewności że maksymalnie wyniesie ona 60zł. 60zł to nie 80zł.
Mamy jeszcze Formułę o takie samej nazwie, i cenie z tą różnicą że otrzymujemy pakiet 2GB, ale tracimy darmowe rozmowy do obcych sieci, z możliwości dokupienia pakietu 100minut do innych w kwocie 10zł/msc Innymi słowy jedyna sensowna oferta Play to ta Forumuła specjalna.
Orange
Przyjrzyjmy się teraz ofercie do operatora Orange.
W taryfie Smart Plan Multi II
Lumię 630 dostaniemy za 59zł.
Miesięczny abonament jest w wysokości 50zł i trwa przez 2 lata. W cenie abonamentu mamy darmowe rozmowy wewnątrz sieci, 240 minut do obcych sieci, pakiet internetowy w wielkości 500MB, w dodatku jesteśmy zwolnieni z opłaty abonamentowej przez 3 miesiące. Dysk chumurowy orange z 5GB i nawiagację orange.. możliwe wykupu ubezpieczenia na wyświetlacz za 3zł/msc*
Opłata aktywacyjna w wysokości 10zł.
Podliczmy koszta
59+(50x21)+10 = 1119zł
Jest to oferta zdecydowanie korzystniejsza od Pleya. Raz mamy więcej, tj rozmowy do wszystkich 240 minut, gdzie w przypadku pleya nie mamy darmowych do obcych sieci. Zaś łączna kwota zobowiązania jest niższa o 80zł.
W dodatku operator Orange szybciej udostępnia akutualizacje na swoje urządzenia niźli Play.
*Ubezpieczenie działa do 2 uszkodzeń, i nie obejmuje uszkodzeń powstałych na skutek żywiołów. (ciekawe jak to sprawdzą)
- powstałe w wyniku działań wojennych, stanu wojennego, stanu wyjątkowego, wybuchu nuklearnego, zamieszek, rozruchów, niepokojów
społecznych, strajków, lokautów oraz aktów terroryzmu i sabotażu, konfiskaty, nacjonalizacji, przetrzymywania lub zarekwirowania sprzętu
przez władzę (czyli jak nagrywasz działanie operacyjne policji, a policja się wkurzy i Ci wytrąci telefon z ręki to masz lipę - ale ponownie, jak to sprawdzą ?)
- będące następstwem oddziaływania na Telefon zewnętrznych czynników termicznych, chemicznych, cieczy, wilgoci, nadmiernego ciśnienia,
promieniowania, wibracji, wybuchu lub zewnętrznych sił mechanicznych oraz nieprawidłowej wentylacji (czyli z tego wynika, że jak nam telefon upadnie to też już nie obejmuje, wszak jest to zewnętrzna siła mechaniczna) To tylko kilka punktów z paru stron gdzie są wypisane sytuacje w jakich sytuacjach ubezpieczenie wyświetlacz nie działa.
Innymi słowy nie warto bo to ubezpieczenie nie obejmuje niczego. I jest haczykiem na osoby którym nie chce się czytać i myślą że 3zł to nie majątek.
Dalsza rozpiska sieci i cen z czasem...
Zaczniemy od Play.
W taryfie Formula Specjalna
Lumię 630 możemy kupić za 69zł.
Miesięczny abonament jest w wysokości 45zł i trwa przez 2 lata. W cenie abonamentu, mamy pakiet 500MB internetu z lejkiem, darmowe rozmowy do Playa i na tym koniec. Można dokupić sobie 200 minut do wszystkich za bagatela 15zł/msc.
Cena 45zł za abo występuje w przypadku gdy przenosimy numer z innej sieci. W przypadku zakupi nowego numeru abonament to 51zł.
Poza tym przy zakupie musimy pokryć tzw opłatę aktywacyjną w wysokości 50zł.
Łączne koszta w tym przypadku to 69+(45x24)+50= 1199zł w których mamy telefon, 500MB transferu msc i darmowe rozmowy wewnątrz sieci. Tak też gdy zechcemy zadzownić do kogoś z innej sieci lub wysłać SMS płacimy dodatkowo do ceny abonamentu.
W taryfie Formula 4.0 unlimited
Lumię 630 dostaniemy za 1zł.
Miesięczny abonament jest w wysokości 50zł i trwa przez 2 lata. W cenie abonamentu mamy darmowe rozmowy do wszystkich sieci i na tym koniec. Haczyk to internet, nie mamy tutaj pakietu tylko tzw usługę bezpieczny internet której opłata fluktuuje w zależności od wykorzystania do nawet 30zł za miesiąc. Z tego względu według mnie taka propozycja abonamentowa nie ma racji bytu z uwagi na koszty dochodzące do nawet 80zł za miesiąc, gdzie w taryfie wyżej mamy pewność, że ta nie przekroczy 45zł, o ile nie będziemy dzwonić do obcych sieci, a nawet decydując się wyżej na 200 minut do wszystkich wraz mamy pewności że maksymalnie wyniesie ona 60zł. 60zł to nie 80zł.
Mamy jeszcze Formułę o takie samej nazwie, i cenie z tą różnicą że otrzymujemy pakiet 2GB, ale tracimy darmowe rozmowy do obcych sieci, z możliwości dokupienia pakietu 100minut do innych w kwocie 10zł/msc Innymi słowy jedyna sensowna oferta Play to ta Forumuła specjalna.
Orange
Przyjrzyjmy się teraz ofercie do operatora Orange.
W taryfie Smart Plan Multi II
Lumię 630 dostaniemy za 59zł.
Miesięczny abonament jest w wysokości 50zł i trwa przez 2 lata. W cenie abonamentu mamy darmowe rozmowy wewnątrz sieci, 240 minut do obcych sieci, pakiet internetowy w wielkości 500MB, w dodatku jesteśmy zwolnieni z opłaty abonamentowej przez 3 miesiące. Dysk chumurowy orange z 5GB i nawiagację orange.. możliwe wykupu ubezpieczenia na wyświetlacz za 3zł/msc*
Opłata aktywacyjna w wysokości 10zł.
Podliczmy koszta
59+(50x21)+10 = 1119zł
Jest to oferta zdecydowanie korzystniejsza od Pleya. Raz mamy więcej, tj rozmowy do wszystkich 240 minut, gdzie w przypadku pleya nie mamy darmowych do obcych sieci. Zaś łączna kwota zobowiązania jest niższa o 80zł.
W dodatku operator Orange szybciej udostępnia akutualizacje na swoje urządzenia niźli Play.
*Ubezpieczenie działa do 2 uszkodzeń, i nie obejmuje uszkodzeń powstałych na skutek żywiołów. (ciekawe jak to sprawdzą)
- powstałe w wyniku działań wojennych, stanu wojennego, stanu wyjątkowego, wybuchu nuklearnego, zamieszek, rozruchów, niepokojów
społecznych, strajków, lokautów oraz aktów terroryzmu i sabotażu, konfiskaty, nacjonalizacji, przetrzymywania lub zarekwirowania sprzętu
przez władzę (czyli jak nagrywasz działanie operacyjne policji, a policja się wkurzy i Ci wytrąci telefon z ręki to masz lipę - ale ponownie, jak to sprawdzą ?)
- będące następstwem oddziaływania na Telefon zewnętrznych czynników termicznych, chemicznych, cieczy, wilgoci, nadmiernego ciśnienia,
promieniowania, wibracji, wybuchu lub zewnętrznych sił mechanicznych oraz nieprawidłowej wentylacji (czyli z tego wynika, że jak nam telefon upadnie to też już nie obejmuje, wszak jest to zewnętrzna siła mechaniczna) To tylko kilka punktów z paru stron gdzie są wypisane sytuacje w jakich sytuacjach ubezpieczenie wyświetlacz nie działa.
Innymi słowy nie warto bo to ubezpieczenie nie obejmuje niczego. I jest haczykiem na osoby którym nie chce się czytać i myślą że 3zł to nie majątek.
Dalsza rozpiska sieci i cen z czasem...
Tagi:
abonament,
ceneo,
dual sim,
gdzie,
gdzie najtaniej,
ile,
kupić,
lumia 630,
lumia 630 kup,
najkorzystniej,
ochrona wyświetlacza,
orange,
play,
plus,
t-mobile,
windows
0
komentarzy
niedziela, 2 lutego 2014
Youtube nie żyje...
Temat youtuba można było
poruszyć dużo wcześniej, ale teraz jest już pełna jasność czym ten
serwis się stał. Cofnijmy się trochę w czasie i odpowiedzmy sobie na
pytanie dlaczego zaglądaliśmy na tą stronę, co nas skłoniło aby tam
sobie założyć konto i tam przebywać ? Sam osobiście mam tam konto od
2007roku, z tym że z serwisu korzystałem już wcześniej, konto założyłem
dopiero gdy przy próbie obejrzenia filmu wyskoczył mi monit, że film
jest dla osób pełnoletnich i muszę posiadać konto aby go obejrzeć.
Przebywałem na youtube
dlatego, ze był to serwis gdzie prywatni ludzie, przeciętny szary
człowiek mógł podzielić się materiałem z życia wziętego. Pełne
amatorskie nagrania pokazujące jakieś ciekawe wydarzenie czy coś w tym
stylu, bez cenzury mediów, bez narzucania punktu widzenia, ewentualnie
jakiś dokument. Obecnie taka forma już tam nie istnieje. Youtube stał
się platformą jak stacja telewizyjna, na której nie ma już miejsca na
prywatne materiały, owszem można sobie dodać i o ile przejdą surowe
normy będą sobie wsieć z ilością kilku do kilkunastu wyświetleń. Youtube
stał się telewizją na której nie ma już miejsca na prywatne materiały,
tylko programy prowadzone przez youtuberów, osoby którym daleko od bycia
szarym człowiekiem, osoby które zarabiają na tym spore pieniądze i z
tego żyją, mają swoje grono, gdzie spotykają się na wystawnych imprezach stricte dla youtuberów, taki zamknięty świat. Kiedyś można było być gwiazdą telewizji, dziś można też być
gwiazdą youtuba. Przykro było patrzeć jak umiera ten serwis od
wprowadzania możliwości zarabiania na filmach, wszedł pieniądz i zrobił
się syf, każdy zaczął kombinować, zalewając youtuba tonami totalnie
nieprzydatnych treści które niczemu nie służą dla widza. Potem
połączenie z google+ i wywalenie możliwości przeglądania popularnych
filmów po to aby wciskać użytkownikowi konkretne treści, a nie takie
które on chce oglądać. Obecnie nie ma już tzw chartsów na youtube. Jest
coś co udaje tym być, ale nie jest. Na szczęście jest inna strona, o
mniejszych możliwościach niż to co było na youtube, i ona dokładnie
pokazuje czym obecnie jest ten serwis.
http://yadi.sk/d/-rFo5-naH9yaZ
Jest to zrzut ekranu, ze strony pokazującej najpopularniejsze filmy z youtuba z ost 24h. Same jakieś reżyserowane materiały o niczym, parę migawek sportowych, klipy pożal się boże "gwiazd" muzycznych, reklamy(!) i gameplaye z gier komputerowych. Kropla w kroplę ramówka kiepskiego kanału telewizyjnego. Wiadomo trafi się też wyjątek np kompilacja faili, ale to też nic "szkodliwego" wyjątek potwierdza regułę
Brak jakichkolwiek
treści z życia, a nie daj boże ktoś doda coś co może budzić kontrowersje
u kogo kolwiek od razu jest kasowane, np słynny wypadek Miota nim jak
szatan, gdzie treść była systematycznie kasowana bo było za dużo
przekleństw.. seriously.. Takich przykładów można by mnożyć miliony.. Youtube nie żyje kochanie, youtube nie żyje..
Tymczasem stałem się stałym bywalcem znanego starego portalu co się zowie LiveLeak. Oddaje dokładnie to czego szukam, wycieków z życia. Jako chyba jedyny pozostaje w niezmienionej formie od wielu lat, nie ma tam kasowania filmów, nie jest też specjalnie popularny. Teraz on jest moim głównym serwisem video. Youtube służy mi do oglądania kompilacji które mogą mnie interesować i czasami jakiś pranków.. nic tam więcej już nie ma, a i też forma przekazywania pozostawiawiele do życzenia bo materiały są kasowane i sprowadzone do nudy, był jeden kanał z wypadkami gdzie pokazywał pięknie wszystko jak jest. Oczywiście był ostrzeżenia, +18 itd, plansze z informacjami, nawet przed samym mocniejszym materiałem była plansza. Po prostu były zrzuty z dashcamów - wszystkie, a nie wybrane, czyli też i potrąceń na przejściu np dziecka czy mocnych wypadków, nawet bez krwi czy czegoś takiego i mimo to były kasowane bo komuś się to nie podoba.. jednemu debilowi się nie podoba i zamiast nie oglądać to zgłasza, i prawie ćwierć miliona osób musi cierpieć, taka była sytuacja z kanałem który wstawiał polskie kompilacje, które były rewelacyjne ale nie, bo komuś się nie podoba że ktoś wykorzystał jego materiał mimo, że zalinkowany jego film i link do kanału właściciela. Hipokryzja pełną gębą, nie dość że dzięki temu nabił mu popularności i rozpowszechnił jego materiał, to ma pretensje o to. Skoro nie chce aby inni oglądali dlaczego na pierwszym miejscu wstawiał ten materiał na youtube albo zrobił go publicznym ? I wreszecie dlaczego jak normalny człowiek nie napisze, Sorry nie chce aby był mój filmik w Twojej kompilacji czy możesz go usunąć ? Tylko zgłasza i leci całość, a potem cały kanał.... brak słów. Niestety nie znam innego źródła tych kompilacji nie wiem skąd ci ludzie je biorą i jestem zmuszony oglądać youtuba. Pewnie z jakiś ruskich stron, ale ja nie znam tego języka więc ciężko szukać. Co prawda na VK (rosyjski odpowiednik FB) jest kilka ale interfejs tam jest tragiczny i mija się to w ogóle z celem aby tam na stałe przebywać, chaos totalny pomieszane wszystko daj spokój...
http://yadi.sk/d/-rFo5-naH9yaZ
Jest to zrzut ekranu, ze strony pokazującej najpopularniejsze filmy z youtuba z ost 24h. Same jakieś reżyserowane materiały o niczym, parę migawek sportowych, klipy pożal się boże "gwiazd" muzycznych, reklamy(!) i gameplaye z gier komputerowych. Kropla w kroplę ramówka kiepskiego kanału telewizyjnego. Wiadomo trafi się też wyjątek np kompilacja faili, ale to też nic "szkodliwego" wyjątek potwierdza regułę
Tymczasem stałem się stałym bywalcem znanego starego portalu co się zowie LiveLeak. Oddaje dokładnie to czego szukam, wycieków z życia. Jako chyba jedyny pozostaje w niezmienionej formie od wielu lat, nie ma tam kasowania filmów, nie jest też specjalnie popularny. Teraz on jest moim głównym serwisem video. Youtube służy mi do oglądania kompilacji które mogą mnie interesować i czasami jakiś pranków.. nic tam więcej już nie ma, a i też forma przekazywania pozostawiawiele do życzenia bo materiały są kasowane i sprowadzone do nudy, był jeden kanał z wypadkami gdzie pokazywał pięknie wszystko jak jest. Oczywiście był ostrzeżenia, +18 itd, plansze z informacjami, nawet przed samym mocniejszym materiałem była plansza. Po prostu były zrzuty z dashcamów - wszystkie, a nie wybrane, czyli też i potrąceń na przejściu np dziecka czy mocnych wypadków, nawet bez krwi czy czegoś takiego i mimo to były kasowane bo komuś się to nie podoba.. jednemu debilowi się nie podoba i zamiast nie oglądać to zgłasza, i prawie ćwierć miliona osób musi cierpieć, taka była sytuacja z kanałem który wstawiał polskie kompilacje, które były rewelacyjne ale nie, bo komuś się nie podoba że ktoś wykorzystał jego materiał mimo, że zalinkowany jego film i link do kanału właściciela. Hipokryzja pełną gębą, nie dość że dzięki temu nabił mu popularności i rozpowszechnił jego materiał, to ma pretensje o to. Skoro nie chce aby inni oglądali dlaczego na pierwszym miejscu wstawiał ten materiał na youtube albo zrobił go publicznym ? I wreszecie dlaczego jak normalny człowiek nie napisze, Sorry nie chce aby był mój filmik w Twojej kompilacji czy możesz go usunąć ? Tylko zgłasza i leci całość, a potem cały kanał.... brak słów. Niestety nie znam innego źródła tych kompilacji nie wiem skąd ci ludzie je biorą i jestem zmuszony oglądać youtuba. Pewnie z jakiś ruskich stron, ale ja nie znam tego języka więc ciężko szukać. Co prawda na VK (rosyjski odpowiednik FB) jest kilka ale interfejs tam jest tragiczny i mija się to w ogóle z celem aby tam na stałe przebywać, chaos totalny pomieszane wszystko daj spokój...
sobota, 19 października 2013
Jestem konserwatystą technologicznym ?
Technologia pnie się na przód. W przypadku komputer kiedyś po prostu były i się korzystało, dzisiaj sprawa ma się trochę inaczej. Mianowicie pojawia się duża różnorodność w sprzęcie który umożliwia korzystanie z usług z których korzystamy na codzień, a to ciągnie za sobą pewne zachowania i styl bycia. Pojawiają się dyskusje i ludzie się zaczynają nie zgadzać w wielu kwestiach. Z tego wynika że zaliczam się do grona konserwatystów którzy stawiają na tradycję i sprawdzone rozwiązania (czy ktoś 10 lat temu myślał, że w przypadku komputerów będzie można użyć słowa tradycja ? :D amazing)
Przykład. Niektórzy korzystają z internetu zawsze, w domu jak było dotychczas i poza nim, za pomocą smartfonów, w autobusach na przystankach, podczas spotkań ze znajomymi. Cóż ja tego nie pochwalam, dla mnie od internetu jest zacisze domowe, nie po to wychodzę na dwór aby robić tam to samo co w domu Am I right ? Oczywiście zdaje sobie sprawę, że internet "w kieszeni" może być przydatny, i w zasadzie jego przydatność będzie ciągle rosła, ale wielu ludzi po prostu przesadza.
Kolejny przykład. Rodzaj komputera. Sporo osób stawia teraz na laptopy, tablety a niektórzy nawet korzystają tylko ze smartfona. No cóż kolejny przykład do którego się nie zaliczam, dla mnie komputer to ma być stary dobry PC-et, skrzynka, monitor, klawiatura, mysz. Taki kącik, takie centrum dowodzenia co nadaje klimatu, w którym mogę grzebać i które jest korzystne cenowo, a nie że sobie biorą laptopa i idę z nim do łóżka czy do kibla i stukam w klawiaturę czy ekran podczas stawiania kloca.. no ludzie trochę powagi. Poza tym takie mobilne rozwiązania powodują ból szyi i w ogóle korzystanie z nich to dyskomfort, a tak mam duży monitor, wygodny fotel, pozycje komfortową wszystko duże, pod odpowiednimi kątami.
A tak apropo technologi to w końcu się dorobiłem o czym od dawna marzyłem.. Mowa o dysku SSD, 128GB konstrukcja japońskiego producenta jest już w obudowie, teraz kompletuje wymagane pliki przed zbudowaniem nowego systemu. W końcu czas reakcji będzie zbliżony do ludzkiego mózgu a nie że człowiek traci godzinę dziennie na same czekanie. Teraz jakiś nowy kontroler ostatnio gdzie mignęło mi coś że steruje się ręką bez zakładania na nią niczego, aż w końcu, marzenie - system sterowany myślami, ale wtedy będzie pogrom. Obym dożył. Zalążki takiej technologi już są.
A tak apropo technologi 2, to niedawno byłem w kinie w CH, i troszeczkę czułem się jak w przyszłości. Przede wszystkiem ogromne punkty z dotykowymi ogromnymi ekranami, które spełniają wiele funkcji i są bardzo pomocne. Podjarały mnie te duże ekran jak w filmach SF. Były tam mapy, rozpiska punktów w sklepie plus wyznaczanie doń drogi. Aktualności związane ze sklepami, rozkład jazdy autobusów, program kina, i coś tam jeszcze, i ten dotyk jest dopracowany, chodzi jak trzeba. Kolejna spraw to toalety. Zrezygnowano ze zlewów. Jest po prostu jakby parapert lekko pochylony ala marmum na który leci wody z automatycznego kranu, wystarczy przyłożyć rękę.. to samo z podajnikiem mydła, również automatyczny wystarczy przyłożyć rękę.. Sufit po krawędziach wypełnionony diodami LED zmieniających kolor. No i pisuary, też automatyczne ale to już staroć czyli fotokomórka wykrywa przeszkodę przed pisuarem, i w momencie jak ona zniknie, czyli odejdzie się to uaktywnia spłuczkę.
Tagi:
dupa,
erozja gleby,
internet,
kibel,
konserwatyzm,
PC,
smartfon,
szaleństwo,
tablet,
technologia,
tradycja
0
komentarzy
poniedziałek, 23 września 2013
I want more than just 2 free days. I want 3, I want mondays also
Ale bym sobie obejrzał i BB i Dextera właśnie w tej chwili, Dexter finał, a BB poziom nawet wyższy niż finał, przed ostatni odcinek, oba ostatnie wydłużone, ale kurwa co zrobisz jak do work trzeba iść :( Jak mnie to wkurza takie coś.. Jeszcze jakby to była jakaś stara firma to bym olał i wziął urlop na żądanie, ale tutaj dopiero miesiąc pracuje i w ogóle dużo ode mnie zależy więc nie wypada. Jeszcze pogoda taka że jak człowiek wyjrzy przez okno to ma ochotę się kołdrą nakryć..
niedziela, 1 września 2013
Mam prace. Po 34 miesiącach wolnego
A więc mam pracę i robię.. znów. Po 34 miesiącach wolnego. Jest ciężej niż się spodziewałem. Bardzo dużo trzeba mieć na głowie i trzeba cały czas być na maksa skupionym i skoncentrowanym. W dodatku bywa że i pracuje się po 11-12h. Takie popadnięcie z jednej skrajności (nic nie robienie) w drugą (robienie po 12h) ale długość pracy wynika jeszcze z mojego nie obycia w tym wszystkim, to raz, a dwa, uważam, że to i tak idzie mi bardzo dobrze, biorąc pod uwagę fakt, że nic nie robiłem przez 34 miesiące.. ciężko tak teraz po takim okresie mieć tyle na głowie, na prawdę jest się odpowiedzialnym za dużo rzeczy i o wielu rzeczach trzeba pamiętać, i nie popełniać żadnego błędu - w dodatku nie wysypiam się, co potęguje prawdopodobieństwo występowania błędów. Już sama sytuacja że człowiek z posiadania 100% czasu dla siebie nie ma go prawie wcale. Poza weekendami. Tu o tyle jest dobrego, że pracuje pon-pt i sob,nd wolne, a nie pomysły w hipermarkecie gdzie kierowniczka po złości wjebała dwa dni pracy dzień wolnego, dwa dni pracy dzień wolnego i tak non stop. Tutaj czegoś takiego nie ma. W dodatku nikt nad Tobą nie stoi i nie można narzekać na brak zajęcia, więc czas leci szybko, i nie ma montonii, gdzie siedzisz gdzieś zamknięty, tylko pracuje się w terenie, większość czasu bo i ze 2-3h wychodzą w firmie, ogólnie nie ma normowanego czasu pracy, idziesz do domu jak skończysz ot co. Robota jest też blisko, także rowerkiem dojeżdzam sobie w 8 minut, więc nie ponoszę dodatkowych kosztów podróży, a jeszcze nawet dostałem służbowy telefon, więc ze swojego już w ogóle nie korzystam :P
Dobrze, że się coś znalazło bo już mi w domu odbijało lekko, plus nie miałem poczucia stabilności, że siedzisz w domu nic się nie dzieje, lata lecą.. itd, już zaczynałem mieć z tym poważny problem, a odkąd znalazła się robota, to część mnie odetchnęła z ulgą.. A i z dodatkowych plusów to pieniądze za to będą, będzie można sobie coś kupić, czy odkładać i na urlop wyjeżdzać na fajnie zagraniczne wczasy. Wstępnie planuje Antarktydę.. ale to trzeba mieć około 10 tys złotych, drogo ale myślę że warto.
Dobrze, że się coś znalazło bo już mi w domu odbijało lekko, plus nie miałem poczucia stabilności, że siedzisz w domu nic się nie dzieje, lata lecą.. itd, już zaczynałem mieć z tym poważny problem, a odkąd znalazła się robota, to część mnie odetchnęła z ulgą.. A i z dodatkowych plusów to pieniądze za to będą, będzie można sobie coś kupić, czy odkładać i na urlop wyjeżdzać na fajnie zagraniczne wczasy. Wstępnie planuje Antarktydę.. ale to trzeba mieć około 10 tys złotych, drogo ale myślę że warto.
piątek, 9 sierpnia 2013
Wielka improwizacja
Siema. Dzsiaj uczestniczyłem w wielkiej improwizacji.. mianowicie rozmowa kwalifikacyjna o robote. Myślałem, że to będzie formalności typu.. proszę zostawić mi przekażemy szefowi, jakaś wiecie.. sekretarka.. i potem, że nie i spokój. byłem tego dnia wyjątkowo wyspany i ogólnie taki nie wiem jak to powiedzieć.. zirytowany tym upałem tymi warunkami, że już mnie to wkurwiało wręcz. I wchodzę do tej firmy patrze jeden pokój jacyś ludzie siedzą.. że tam jakaś babka i klienci z dziećmi.. Myślę sobie o to trzeba poczekać.. ale może tam jest następny pokój.. wiecie chciałem to jak najszybciej załatwić bo już chciałem do domu jak najszybciej bo upał. No i jest.. patrze jakiś tynio siedzi pukam, dzieńdobry.. i tłumacze mu po co przyszedłem. Myślałem, że to zleci moment, że no dobra dobra.. wiadomo i nara, a gość wchodzi ze mną w jakąś profesjonalną rozmowę, najpierw się pytał czy jestem po podpis czy szukam pracy :E Widocznie niektórzy na zasiłkach to aby po podpis przychodzą.. bo im się nie opłaca robić za 1200zł, jak za darmo dostają 800zł i nic nie muszą robić.. i mogą w między czasie kombinować coś innego np robota na czarno.. i tam wpadnie ze 1200zł może więcej I już 2 tys z groszami wychodzi - tak można jakoś egzystować zwłaszcza jak się ma małżonkę/ka który też robi.. to rachunki za mieszkanie na 50%.. wtedy sam czynsz zamiast znikać z wypłaty 1000zł, to znika 500zł. Duża różnica.. bardzo duża.. i tak jeszcze pare mediów dochodzi to można już mówić o jakiś znamionach pseudo luksusu. No ale ja zasiłku nie mam, także pobieram 0zł od Państwa, zero, null. Zaczął po kolei takie pro pytania zadawać.. każde pytanie to była bomba.. Trudne, dlatego, że pytał się o mnie, ogólnie jaki jestem, ale przynajmniej w miarę konkretne pytania.. to o tyle było prościej, ale pare było ogólnych.. no to masakra.. bo masz dosłownie parę milisekund na odpowiedź, inaczej już lipa. Czyli od razu musisz odpowiadać bez namysłu bez jakiegokolwiek laga na takie ciężkie pytania. Było tyle tych pytań.. nie wiem ile czasu minęło ale wydaje mi się że rozmawiałem z nim jakieś pół godziny.. a pewnikiem w rzeczywistości minęło z 10 minut. Każdy mój aspekt życia w zasadzie poruszył, takie dziwne doświadczenie.. jeszcze czegoś takiego nie miałem. A najlepsze do czego dążę to dosłownie ile po 5 minutach wychodzi z pytaniem.. Czy jestem jedynakiem ! Od razu odgadł.. musi mieć jakieś nieznane dla mnie umiejętności czytania ludzi.. Pewnie z milion szkoleń przeszedł.. No i w sumie nic dziwnego że jest w tym dobry skoro firmę ma swoją.. i to dwie placówki.. Prężnie rozwijająca się firma.. Ale żeby to tak odgadnąć.. pomyślałem sobie tylko skubany.. odgadł.. I to były jakieś takie rozmowy wielopoziomowe że potem pytał np czy wiem czego zadałem ci to pytanie i tu mówi jakie.. i potem rozmowa o tym.. Incepcja :E Nigdy takiej nie przeprowadzałem. Choć być w może w świecie kapitalizmu, gdzie liczy się wkład, i kombinowanie, rywalizacja, wszelakie sposoby zdobycia kasy, takie coś to poziom zerowy.. że to jeszcze dużo dużo bardziej zaawansowane. Ale w sumie ja się sobie, nie dziwie nie miałem jeszcze okazji żeby w takiej rozmowie uczestniczyć.. a może to normalne.. w tym wieku jeszcze.. Może za bardzo skupiam się na tym, że ktoś kto jest w tym samym wieku co ja albo młodszy jakieś tam już sukcesy osiąga.. w sensie jacyś aktorzy, piłkarze, czy może ktoś jakiś naukowiec, fizyk, że też bym chciał być jakimś naukowcem. Typu Einstain, Tesla, żeby tak rozmumieć dobrze to co nas otacza wszechświat.. mutiversy, fizyka teoretyczna.. mmm to jest dziedzina.. albo którymś z pracowników LHC, czy jakiś placówek tajnych wojskowych jako naukowiec.. i tak sobie myślę o tych ludziach co mają takie roboty że ale farciarze są.. odkrywają cuda wszechświata.. coś czego szary lud nie dowie się szybko.. po prostu odkrywają nieznane.. coś gdzie nikt jeszcze nie był, nie wie, nie przypuszczał.. coś nowego.. fascynującego, są oni pionierami można powiedzieć.. mogą odkryć wynaleźć coś tak wspaniałego o czym się "fizjologom" nie śniło. Albo też w NASA pracować, jako ktokolwiek żeby móc pracować nad problemami, nad projektami różnych sond, rakiet, czy wreszcie statków.. nadzorować projekty np Voyager, (coś niesamowitego po prostu nawiasem mówiąc.. i najlepsze że za około 10 lat powinny jeszcze wystarczyć baterię i przekroczy w końcu barierę naszego układu słonecznego i wejdzie w deep space) badanie innych planet. albo astronautą być. No ale ja dopiero od nie tak dawna tak zacząłem się tym fascynować.. jak się starszy stałem. A to powinno się mieć jakoś od razu mi się wydaje... No i możliwe że mógł osiągnąć takie stanowisko.. ale jakby człowiek żył z 600lat.. to może wtedy bym zaszedł tak swoim tępem i osiągnął to. W rzeczywistości mając 24 lata nie mam żadnych szans na coś takiego.. no i co ja mam zrobić Może ktoś z wybitnymi zdolnościami dał by radę, ale z matmy to noga jestem, a fizyka to tylko teoretyczna obliczenia kiepsko..(ale wymyśliłem formułę na obliczenie poboru prądu przez urządzenie bez wyciągania niczego z gniazda i możliwością policzenia w głowie :D przynajmniej nie spotkałem się z takim sposobem, cóż potrzeba matką wynalazców) ale być może teraz jak mam do tego podejście chce i np edukował się w tym zakresie to może bym i to nauczył się, jak bym sam do tego dochodził. no ale odpada bo żadna uczelnia nie prowadzi zajęc w takim tępie wolnym.. bo była by to dla mnie całkowita nowość.. w stylu posadź 11 latka za kierownicą czołgu i każ jechać przez centrum miasta nie uderzając w nic. Na to trzeba czasu.. żeby opanować.. po angielsku ładne słowo. fajnie brzmi. master.. np master this tank. I like the sound of that. kierowanie taki kolosem. Poza tym z drugiej strony tak dużo pomysłów to nie mam, mam nie wiem jakiś stosik teorii na temat nieznanego co nikt nie wie. W dodatku zawsze mnie kręci projektowanie czegoś typu droga ma iść tak albo tak np jak usprawnić ruch, że tu w moim mieście bym zaprojektował że tutaj bym zrobił most i ma iść tędy i tędy i by było lepiej, tu bym zrobił to i to.. żeby zrobić to trzeba zrobić.. taka sytuacja. albo projektowanie w głowie wielu przeróżnych rzeczy.. raz nawet zaprojektowałem rakietę która miała by wykonać zdjęcia na powierzchni księżyca i to w kwocie raptem kilkuset złotych.. niestety opierając się tylko na teorii.. kiedyś była o tym dyskusja na forum czy to możliwe.. i zdania były podzielone. albo projektowanie domów.. tylko nie tam ściany i meble, phi.. to się samoistnie dopasowuje, tylko jak ma wszystko działać, jakie technologie, ciepła woda, np z kolektorów słonecznych, światła, typu na ganku ma być na ruch i jaki rodzaj oświetlenia najlepszy do danego zastosowania, systemy automatycznego podlewania kwiatów od a do z.. rurki woda, zapasy ukryte beczki w ziemi, do których spływa deszczówka, i deszczówka do mycia rąk, system antypowodziowy typu taki kanalik w okół ogrodzenia do którego spływa nadmiar wody i gromadzi się w beczkach wszystko pod ziemią i w beczka dziura aby woda nawadniała też glebe samą sobie przez tą małą dziurkę, czy taki coś żeby w garażu błoto pośniegowe nie spadało i nie robiła się kałuża tylko system odprowadzający jakie zabezpieczenia, poziomy roślinność chodnik, z jakiego materiału i którędy, podjazd do garażu z czego ile i jak. i ogólnie wszystko każdy najmniejszy szczegół danego zagadnienia, co jak ma być. jest na to jedno słowo.. Architekt, budowniczy.. twórca systemu.. Też na temat prawa i co bym zmienił w Polsce, może by mi się udało napisać książkę gdyż zmienił bym chyba wszystko mówiąc co, dlaczego i co oferuje w zmian i dlaczego jest lepsze. Cały ustrój w zasadzie bym wymyślił nowy.. stworzył by się samoczynnie podczas wprowadzanych zmian.. Oczywiście jest to nierealne gdyż nikt nie ma takiej władzy. I tutaj w ramach rozrywki wchodzi SF, dzięki którym jedna osoba można miec władze całkowitą, np Polska robiąc to tak, że żaden inny kraj nie mógłby mi zrobić krzywdy. Zazwyczaj robiąc cross over z realnym światem wirtualnym a czymś z produkcji i literatury SF, np technologia czy.. no w sumie rozbija się to tylko o technologie.. nawet stworzenie super żołnierzy czy mini komputerów nanotechnologicznych w formie takiego klocka który potrafi się łączyć z innymi budując dowolne konstrukcję, i być odpornym na wszystkie bronie, a przy okazji mogąc istnieć w dowolnym materiale, typu stal czy inne.
Wracając do meritum.. lądujmy na Ziemi.. enough. Po prostu wiem, że nie mogę osiągnąc założonego celu.. więc wszystko co będę robił innego nie będzie czymś co bym tak na prawdę chciał... czy tylko ja mam takie problemy ? czy ktoś chciał bym czegoś, czego nie może osiągnąć ? Czy jest ktoś kto myśli tak samo ? Wracając jednak, napisałem wyżej, że
Może za bardzo skupiam się na tym, że ktoś kto jest w tym samym wieku co ja albo młodszy jakieś tam już sukcesy osiąga.. a ja nie.. ale nie tam jakies pierdoły ale sukcesy, że może w pełni czerpać ze świata.. i mnie to jakoś stresuje, że ktoś mnie wyprzedził i że ktoś jest lepszy ode mnie. Strasznie na mnie to działa. Nie wiem ale ja mam tak przyjętę że jak ktoś jest starszy to jest mądrzejszy, np w szkołach że 2 lata młodsza klasa to się wydawała taka młoda jeszcze, że zero lat, zacofana, a tu na świecie są ludzie co w niższym wieku osiągnęli więcej.. i mnie to jakoś irytuje, - jak to tak ? Możę te wszystkie niedoskonałości moje wynikają z tego, że przez parę lat miałem włączoną pauzę (ps. czy to nie jest oksymoron ?) w takim rozwoju a chodziła funkcja. Survival Instict, i brak jakiekolwiek wyjścia z sytuacji stres tak silny, że silniejszy się nie da.. echo tych wydarzeń do tej pory się na mnie odbija. jak ktoś walczy to wiadomo, że się nie rozwija bo jest zajęty walką.
No i wracając do rozmowy to odbyła się taka wielo pozioma polemika.. duże też rzeczy z których nie byłem dumny których się wstydze.. typu słabe wyniki w nauce, tego nie możesz ukryć przed pracodawcą. Czy pytania połączone z moją po prostu taką ideą uczciwego świata. Typu czy mówić to co chce usłyszeć pracodawca czy mówić jak mariusz maks kolonko. Czyli jak jest. No i postanowiłem na drugie, myślę sobie a co ja się będę... i odpowiedziałem na pytanie ile chciałbym zarabiać i jak się widzę za 5 lat ! (jak się widzę za 5 lat. szczerze to nie mam zielonego pojęcia.. no i weź odpowiedz, no ale jakoś poszło) Tak się zastanawiam z tym jedynakiem jeszcze.. Bo ja w sumie nie wiem czy ja coś takiego mam.. w sumie nikt mi nigdy nie mówił ze znajomych i w ogóle nikt mi tego nie mówił ale wydaje mi się że unikam kontaktu wzrokowego przy trudnych pytaniach. W takich w których nie wiem co odpowiedzieć.. typu jak takiego coś ważnego wydaje mi się że zabieram wzrok.. albo coś tłumacze obszernie.. ale nie wiem po prostu czy tak jest czy nie.. nie da się tego zapamiętać.. W ogóle każdy etap życie był poruszony.. nie no może każdy nie, od szkoły średniej.. ale na każde coś co było złe to miałem uczciwe argumenty. Ale i tak zrobił wiele założeń błędnych.. część zdołało mi się mu przetłumaczyć, część nie. No ale nie wiem dążę ogólnie do tego, że mnie to stresuje. Praca, pójście do pracy ogólnie, boje się tego. nie wiem dlaczego.. i potem ten stres może podchodzić nawet pod panikę bo zaczynam się stresować tym, że mnie stresuje pójście do pracy :E i to się tak nakręca, i w ogóle mnie denerwuje i jest bardzo nie przyjemne. No ale ostatniecznie rozmowa była.. była improwizacja i facet był pro i tak podchodził, że serio rozważa czy mnie przyjąć.. i ja się boję że mnie przyjmie... a z drugiej strony to jedyna sensowna droga.. no bo przecież trzeba coś zacząć robić bo to później straszna lipa będzie.. No ale mnie praca stresuje no i weź ani w lewo ani w prawo. Tak źle i tak nie dobrze.. No ale wydaje mi się że to kwestia po prostu oswojenia się z nową sytuacją, pamiętam przed pracą w hipermarkecie, też byłem taki właśnie, że bałem się przez telefon rozmawiać.. w sensie nie to że bałem się ale ale stresowała mnie rozmowa przez telefon. I jak tam poszedłem do pracy to po jakimś czasie jak codziennie musiałem prowadzić rozmowy z kierowniczką i w ogóle przedstawiać swoje racje, walczyć o swoje. To potem dosłownie ZERO STRESU nic.. mogłem rozmawiać z każdym. To było takie zawaliste uczucie, że coś co się stresowało cały czas nagle cię nie stresuje. NAwet przypomniałem sobie epizod że krzyczałem na innego pracownika, ale to były naciski ze strony pracodawców, że dobrze ma być, to dawałem z siebie wszystko, a ktoś wchodził i Ci spierdolił.. i pamiętam dwóch pracowników okrzyczałem, jedną którą bardzo lubiłem i potem ją przepraszałem, taka starsza już, w sensie ja wiem 30 parę.. ale fajnie się z nią gadało i żartowało, a druga to taka zimna suka, dość często mówiło się już chamsko żartując między sobą, że to ta co wiecznie okres ma, ale podobała mi się, ze 2 czy 4 lata starsza ode mnie była.. I nawzajem się krzyczeliśmy z czego ja byłem agresorem. Ja ! Can you imagine ? Gdzie ja spokojny, milutki. Ale to było takie krzyczenie, że po nim miałem ochotę schwytać ją i zacząć się całować. Jest chyba też taki motyw w psychologi, że dwoje się kłócą i nagle cmok cmok, szur szur. I w ogóle człowiek się taki pewny siebie staje.. taki jakby dźwiga ciężar rzeczywistości... ale mi się wydaje, że to po prostu już jakby z frustracji się tak dzieje, że już nas to męczy, że porobił bym coś inne i narasta w nas taka obojętność.. Bo świat nawet już nie wszechświat oferuje tyle możliwości a nasz żywot jest za krótki aby móc wszystkie doświadczyć, pozwiedzać, kupować najnowsze i najdroższe auta, po prostu brać co najlepsze jest na tym świecie.. typu gorąco w mieście, a na morzu 18 stopni to wsiadam auto biorę łódź na przyczepę i na bałtyk i wypływam z laską albo kumplami na 60km w bałtyk chłodniutko jakieś radyjko zasilanie z paneli słonecznych.. bo właśnie aby było dobre źródło energi to trzeba zabierać odejmować z otoczenia a nie dodawać, i zwiększać.. czyli baterie słoneczne, elektrownie wiatrowe, falowe, energia geotermalna, elektrownie wodne i inna nieodkryta a nie dawać, typu silnik gdzie wał się kręci dlatego, że w cylindrach wybucha mieszanka paliwa. To jest dodawanie i to jest złe.
Dobra kończę bo mi placki stygną
Wracając do meritum.. lądujmy na Ziemi.. enough. Po prostu wiem, że nie mogę osiągnąc założonego celu.. więc wszystko co będę robił innego nie będzie czymś co bym tak na prawdę chciał... czy tylko ja mam takie problemy ? czy ktoś chciał bym czegoś, czego nie może osiągnąć ? Czy jest ktoś kto myśli tak samo ? Wracając jednak, napisałem wyżej, że
Może za bardzo skupiam się na tym, że ktoś kto jest w tym samym wieku co ja albo młodszy jakieś tam już sukcesy osiąga.. a ja nie.. ale nie tam jakies pierdoły ale sukcesy, że może w pełni czerpać ze świata.. i mnie to jakoś stresuje, że ktoś mnie wyprzedził i że ktoś jest lepszy ode mnie. Strasznie na mnie to działa. Nie wiem ale ja mam tak przyjętę że jak ktoś jest starszy to jest mądrzejszy, np w szkołach że 2 lata młodsza klasa to się wydawała taka młoda jeszcze, że zero lat, zacofana, a tu na świecie są ludzie co w niższym wieku osiągnęli więcej.. i mnie to jakoś irytuje, - jak to tak ? Możę te wszystkie niedoskonałości moje wynikają z tego, że przez parę lat miałem włączoną pauzę (ps. czy to nie jest oksymoron ?) w takim rozwoju a chodziła funkcja. Survival Instict, i brak jakiekolwiek wyjścia z sytuacji stres tak silny, że silniejszy się nie da.. echo tych wydarzeń do tej pory się na mnie odbija. jak ktoś walczy to wiadomo, że się nie rozwija bo jest zajęty walką.
No i wracając do rozmowy to odbyła się taka wielo pozioma polemika.. duże też rzeczy z których nie byłem dumny których się wstydze.. typu słabe wyniki w nauce, tego nie możesz ukryć przed pracodawcą. Czy pytania połączone z moją po prostu taką ideą uczciwego świata. Typu czy mówić to co chce usłyszeć pracodawca czy mówić jak mariusz maks kolonko. Czyli jak jest. No i postanowiłem na drugie, myślę sobie a co ja się będę... i odpowiedziałem na pytanie ile chciałbym zarabiać i jak się widzę za 5 lat ! (jak się widzę za 5 lat. szczerze to nie mam zielonego pojęcia.. no i weź odpowiedz, no ale jakoś poszło) Tak się zastanawiam z tym jedynakiem jeszcze.. Bo ja w sumie nie wiem czy ja coś takiego mam.. w sumie nikt mi nigdy nie mówił ze znajomych i w ogóle nikt mi tego nie mówił ale wydaje mi się że unikam kontaktu wzrokowego przy trudnych pytaniach. W takich w których nie wiem co odpowiedzieć.. typu jak takiego coś ważnego wydaje mi się że zabieram wzrok.. albo coś tłumacze obszernie.. ale nie wiem po prostu czy tak jest czy nie.. nie da się tego zapamiętać.. W ogóle każdy etap życie był poruszony.. nie no może każdy nie, od szkoły średniej.. ale na każde coś co było złe to miałem uczciwe argumenty. Ale i tak zrobił wiele założeń błędnych.. część zdołało mi się mu przetłumaczyć, część nie. No ale nie wiem dążę ogólnie do tego, że mnie to stresuje. Praca, pójście do pracy ogólnie, boje się tego. nie wiem dlaczego.. i potem ten stres może podchodzić nawet pod panikę bo zaczynam się stresować tym, że mnie stresuje pójście do pracy :E i to się tak nakręca, i w ogóle mnie denerwuje i jest bardzo nie przyjemne.
Dobra kończę bo mi placki stygną
sobota, 13 lipca 2013
Windows 8 jak wyłączać komputer przyciskiem
Witam. Za pewne trafiłeś tutaj bo irytuje cię nurkowanie w opcjach podczas wyłączania komputera. Istnieje opcja aby wyłączać komputer w ten sam sposób w jaki się go włącza. Czyli przyciskiem zasilania na obudowie, jest to dużo wygodniejsze, bo wystarczy go nacisnąć i już.
W tym celu klikamy prawy na minitaruce MetroUI która ukaże się po najechaniu kursorem myszy w dolny lewy róg. Naciskamy Opcje Zasilania, następnie Zmień ustawienia planu następnie Zmień zaawansowane ustawienia zasilania. Z nowo otwartego okna Znajdujemy na liście Przycisk zasilania i pokrywa, klikamy na plus aby rozwinąć, to samo z Akcja przycisku zasilania , klikamy na ustawienie i z listy wybieramy Zamknij. Następnie zastosuj i OK.
Już, teraz komputer możesz wyłączać przyciskiem, bez konieczności nurkowania w opcjach.
W tym celu klikamy prawy na minitaruce MetroUI która ukaże się po najechaniu kursorem myszy w dolny lewy róg. Naciskamy Opcje Zasilania, następnie Zmień ustawienia planu następnie Zmień zaawansowane ustawienia zasilania. Z nowo otwartego okna Znajdujemy na liście Przycisk zasilania i pokrywa, klikamy na plus aby rozwinąć, to samo z Akcja przycisku zasilania , klikamy na ustawienie i z listy wybieramy Zamknij. Następnie zastosuj i OK.
Już, teraz komputer możesz wyłączać przyciskiem, bez konieczności nurkowania w opcjach.
piątek, 12 lipca 2013
Dziś udało mi się być świadomym podczas działania DMT wytwarzanego podczas snu
Dość interesuje się snami. Zapewne wielu z Was miewa czasem koszmary, czyli coś takiego, że nagle musicie się obudzić z przerażenia, czasami nawet i zerwać się z łóżka pod naporem silnych emocji. Gdzie taki jakby strach stopniowo rośnie w górę i budzicie się. Snów z reguły się nie kontroluje tylko jest się obserwatorem. Mi udało się wykształcić pewną kontrolę i ciekawił mnie aspekt właśnie tego czynnika który prowadzi do momentu wyrwania się ze snu.. wiedziałem, że tego doświadczam i chciałem się przekonać co się stanie jak nie zachcę się obudzić, jak to dalej się rozwinie. Byłem bardziej na jawie więc mogłem doświadczyć uroku działania substancji DMT będąc świadomym. Niesamowite, bo to sprawia że widzimy i czujemy coś jakby normalnie było, tylko tego nie ma tak na prawdę.
Ogólnie ciężko mi opisać akurat ten sen bo dla odbiorcy innego niż ja jeszcze będąc na jawie nie będzie miało to zachowanego sensu w związku przyczynowo skutkowym. Mniejsza... w momencie gdy to się działo w śnie leżałem w łóżku w świecie wcześniej wykreowanym samoistnie gdzie działa się inna akcja. Lazłem sobie w tym łóżku które znajdowało się w ala zamku i było duże takie łoże królewskie. Dalej pojawiły się.. duchy :E ale nie widoczne tylko po prostu można było wyczuć obecność jakiś innych bytów. We śnie schowałem się pod kołdrę, w sensie że zaciągnąłem kołdrę na głowę tak, że całe ciało było pod nią.. Gdyż wygodnie mi się leżało, więc nie chciało mi się uciekać. (to też jest z drugiej strony ciekawe mogę decydować na to co się wydarzy we śnie, a nie być biernym oberwatorem)
Nagle pojawił się głos jakiś dzieci które waliły rękami w kołdrę, oczywiście te duchy jako te dzieci. Identycznie jak w filmie Blair Witch Project i scenie w namiocie gdzie ze strachu wybiegli w las z krzykiem. Mi towarzyszyły wtedy w śnie takie same emocje. Pojawiły się dreszcze na ciele narastanie silnych emocji zmierzające do wyrwania się ze snu.. czyli sytuacja gdzie nie mamy wyjścia we śnie i wychodzimy do reala (nie sklep :E) automatycznie pobudza się nasz mózg i ogólnie się zaczynamy wtedy budzić.. Czułem te ręce przez kołdre jak walą mi w brzuch.. I właśnie wtedy (znaczy jeszcze moment) na wpół świadomy z dreszczami i silnymi emocjami które czułem po całym ciele, postanowiłem nie wychodzić żeby zobaczyć co się stanie, a konkretnie skupiłem się nie wiem czemu na tym brzuchu jako miernikowi bólu. Czyli sile na jaką oddziałują na mnie złe byty we śnie. Przypuszczałem.. chodź nie wiem czy to właściwe słowo, wiedziałem też nie.. po prostu nie ma słowa na to.. duchy wciągnął mnie i zniszczą. :E Cholera wie czemu ludzie boją się takich rzeczy.. nie chodziło o strach przed śmiercią, tylko taki strach nie wiadomo dlaczego, bez powodu. Dlatego nie ma na to słowa, bo nie mogę napisać wiedziałem, że zrobią to czy tamto, bo nie wiem, przypuszczałem, tez nie, bo te przypuszczenia muszą być na czymś oparte. wracając do tego brzucha "myślałem", że przebiją mi brzuch wbijając rękę czy co tam do środka i zaczną ciągnąć ze wnętrzności do siebie.. I właśnie wtedy już nastąpił proces wybudzania.. a ja powiedziałem figa z makiem chce zobaczyć co będzie dalej.. i jak ogólnie te emocje szybowały w górę to i podejrzewałem, że nacisk ze strony ducha czyli bół brzucha w miejscu w którym uderza będzie co raz większy aż do przebicia, owszem rósł ale potem jak już postanowiłem, że zostaje dalej, to ostatecznie zatrzymał się i był stały.
Byłem już świadomy jak to miało miejsce.. a ciągle czułem uderzenia dźwięki szelesty itd.. Dlatego, że w podświadomości trzymałem jeszcze ten sen i byłem tak jakby w dwóch miejscach jednocześnie u siebie w łóżku i tam w łóżku.. Niesamowite przeżycie.. To było tak realne jakby normalnie się działo.. tak silne jest DMT. Nigdy nie brałem żadnych narkotyków wywołujących jakieś halucynacje czy podróże do innych wymiarów.. także dość znacząco to na mnie wpłyneło, pierwszy raz miałem okazje doświadczyć działania tego typu substancji, bo jak śpimy to śpimy, wtedy inaczej się myśli, jest się tak jakby odłączonym, w ogóle w zasadzie się nie myśli, a będąc świadomym można tak jakby to ogarnąć doświadczyć w pełni. Jednym słowem, WOW cóż za niesamowita substancja skoro potrafi zrobić taki motyw, że na dobrą sprawę nie odróżniłbyś doświadczeń prawdziwych od nieprawdziwych tak perfekcyjnie odpowiadają realnemu światowi.
Ogólnie ciężko mi opisać akurat ten sen bo dla odbiorcy innego niż ja jeszcze będąc na jawie nie będzie miało to zachowanego sensu w związku przyczynowo skutkowym. Mniejsza... w momencie gdy to się działo w śnie leżałem w łóżku w świecie wcześniej wykreowanym samoistnie gdzie działa się inna akcja. Lazłem sobie w tym łóżku które znajdowało się w ala zamku i było duże takie łoże królewskie. Dalej pojawiły się.. duchy :E ale nie widoczne tylko po prostu można było wyczuć obecność jakiś innych bytów. We śnie schowałem się pod kołdrę, w sensie że zaciągnąłem kołdrę na głowę tak, że całe ciało było pod nią.. Gdyż wygodnie mi się leżało, więc nie chciało mi się uciekać. (to też jest z drugiej strony ciekawe mogę decydować na to co się wydarzy we śnie, a nie być biernym oberwatorem)
Nagle pojawił się głos jakiś dzieci które waliły rękami w kołdrę, oczywiście te duchy jako te dzieci. Identycznie jak w filmie Blair Witch Project i scenie w namiocie gdzie ze strachu wybiegli w las z krzykiem. Mi towarzyszyły wtedy w śnie takie same emocje. Pojawiły się dreszcze na ciele narastanie silnych emocji zmierzające do wyrwania się ze snu.. czyli sytuacja gdzie nie mamy wyjścia we śnie i wychodzimy do reala (nie sklep :E) automatycznie pobudza się nasz mózg i ogólnie się zaczynamy wtedy budzić.. Czułem te ręce przez kołdre jak walą mi w brzuch.. I właśnie wtedy (znaczy jeszcze moment) na wpół świadomy z dreszczami i silnymi emocjami które czułem po całym ciele, postanowiłem nie wychodzić żeby zobaczyć co się stanie, a konkretnie skupiłem się nie wiem czemu na tym brzuchu jako miernikowi bólu. Czyli sile na jaką oddziałują na mnie złe byty we śnie. Przypuszczałem.. chodź nie wiem czy to właściwe słowo, wiedziałem też nie.. po prostu nie ma słowa na to.. duchy wciągnął mnie i zniszczą. :E Cholera wie czemu ludzie boją się takich rzeczy.. nie chodziło o strach przed śmiercią, tylko taki strach nie wiadomo dlaczego, bez powodu. Dlatego nie ma na to słowa, bo nie mogę napisać wiedziałem, że zrobią to czy tamto, bo nie wiem, przypuszczałem, tez nie, bo te przypuszczenia muszą być na czymś oparte. wracając do tego brzucha "myślałem", że przebiją mi brzuch wbijając rękę czy co tam do środka i zaczną ciągnąć ze wnętrzności do siebie.. I właśnie wtedy już nastąpił proces wybudzania.. a ja powiedziałem figa z makiem chce zobaczyć co będzie dalej.. i jak ogólnie te emocje szybowały w górę to i podejrzewałem, że nacisk ze strony ducha czyli bół brzucha w miejscu w którym uderza będzie co raz większy aż do przebicia, owszem rósł ale potem jak już postanowiłem, że zostaje dalej, to ostatecznie zatrzymał się i był stały.
Byłem już świadomy jak to miało miejsce.. a ciągle czułem uderzenia dźwięki szelesty itd.. Dlatego, że w podświadomości trzymałem jeszcze ten sen i byłem tak jakby w dwóch miejscach jednocześnie u siebie w łóżku i tam w łóżku.. Niesamowite przeżycie.. To było tak realne jakby normalnie się działo.. tak silne jest DMT. Nigdy nie brałem żadnych narkotyków wywołujących jakieś halucynacje czy podróże do innych wymiarów.. także dość znacząco to na mnie wpłyneło, pierwszy raz miałem okazje doświadczyć działania tego typu substancji, bo jak śpimy to śpimy, wtedy inaczej się myśli, jest się tak jakby odłączonym, w ogóle w zasadzie się nie myśli, a będąc świadomym można tak jakby to ogarnąć doświadczyć w pełni. Jednym słowem, WOW cóż za niesamowita substancja skoro potrafi zrobić taki motyw, że na dobrą sprawę nie odróżniłbyś doświadczeń prawdziwych od nieprawdziwych tak perfekcyjnie odpowiadają realnemu światowi.
Tagi:
blair witch project,
DMT,
drugs,
duchy,
ghost,
inne wymiary,
kołdra,
koszmar,
narkotyki,
nightmare,
psychodeliki,
sleep,
woda,
zamek
0
komentarzy
sobota, 8 czerwca 2013
świadomość...
Tak się zastanawiam co jest po śmierci, poraz enty, i wiadomo dochodzi kwestia świadomości.. nas samych. Postanowiłem się cofnąć i przeanalizować co jest na początku.. Pierwsze wspomnienia jakie mam to z okresu około 2lat, grunt, że nie potrafiłem jeszcze mówić normalnie.. i trzeba było mówić jak do dziecka.. dochodzić tak, bo w takim stadium rozwoju w ogóle do Ciebie nie dociera praktycznie co kto do Ciebie mówi i czego chce, jeszcze nie za bardzo się w ogóle ogarnia otoczenie.
I naprzykład jedno moje recolection jest z właśnie z tego okresu gdzie rodziców nie było w domu, wtedy mieszkałem jeszcze z ciotką, lubiłem i lubię ją nadal i postanowiłem jej schować klucze od mieszkania.. samo to w sobie jest ciekawe, dlaczego i na jakiej podstawie chciałem tak zrobić i zrobiłem.. skąd w mojej głowie naszła taka idea, zwłaszcza że mówimy o okresie gdzie ogarnianie świata jest na poziomie błędu pomiarowego. W ogóle zajarzenie że schowanie kluczy będzie tzw draką.. że skojarzyłem że klucze i że nie wyjdzie. O czym świadczy nawet sposób i miejsce ich schowania.. dośc właśnie takie proste, a zarazem nad wyraz skuteczne.. mianowicie wziałem te klucze i po prostu wrzuciłem w róg pokoju za wielką stertę jakiś przedmiotów które akurat tam stały. Ot po prostu sru i już.. I jedyne co pamiętam to moment wrzucania tych kluczy i wskazania gdzie leżą, ale w między czasie ciotka chciała wyjść z domu, a nie mogła bo rodziców nie było, ponoć przez 4h próbowała ze mnie wycisnąć gdzie leżą te klucze.. jednak tego w ogóle nie pamiętam.. gdybym celowo nie chciał powiedzieć to bym to zapamiętał bo czymś bym się kierował, a mam 0 recolection of that, gdy ona próbuje ze mnie to wyciągnąć.. Dopiero potem jak rodzice wrócili to po kolejnej godzinie wskazałem.. bo nawet nie powiedziałem, gdyż nie potrafiłem jeszcze wtedy składać jakich kolwiek zdań, gdzie się one znajdują...
I tak się zastanawiam skąd w takim wczesnym stadium rozwoju pomysł na coś takiego. Co mną kierowało.
Wracając do sedna.. KIEDY tworzy się świadomość i czym ona jest. Wiadomo to kim jesteśmy kształtują doświadczenia, ale chodzi o samą świadomość, co może zapisywać doświadczenia among other things. Dlaczego nie pamiętamy od razu po urodzeniu ? Czy to oznacza że nie mamy wtedy jeszcze świadomości ? Jeżeli nie mamy to czy po prostu nagle następuje moment pojawia się ona i już ? Skąd się pojawia ? Jest zgrywana z "podprzestrzeni" ? Niektórzy twierdzą, że następuję pewna trauma po urodzeniu i dlatego nie pamiętamy. No dla mnie to ciut naciągane. Jednak samo to że klucze schowałem polega na danych, że wiedziałem co to są klucze i do czego służą, jednak nie pamiętam momentów kiedy pierwszy raz je widziałem i tym podobne.. W sumie mogło by to znaczyć że w raz z dostaniem świadomości dostajemy pewny pakiet informacyjny.... tak dążę do poruszenia kwesti reinkarncji i rozważania możliwości tego rozwiązania sprawy. Na przykład człowiek sobie żyje, umiera wtedy świadomość trafia do czegoś takiego co nazwałem neuro colective of subconsciousness... which are the buliding block of the universe. Gdzie wszystkie świadomości są jednością takim wielkim kolektywem informacyjnym, serwerem, hubem. Innym słowem, my jako my przestajemy być istnieć bo to wszystko zostaje podzielone, a jednocześnie zyskujemy dane każdego innego. Lub są skategoryzowane, przechodzą przez jakiś system oceny.. który działa na takiej samej zasadzie co rośliny.. typu, że roślina wie jak ma rosnąć, co ma zrobić kiedy jest tak i tak dalej. Ogólnie obszerny temat. I potem z tego neuro kolektywu wysyłana jest nowa świadomość, np kogoś innego z jakiś powodów która trafia do jakiegoś człowieka, a sam ten proces jest na tyle skomplikowany że wyłącza nam zapis danych i pamiętanie bo głupio by było żyć umrzeć.. najczęściej umiera się w silnym stresie i potem nagle wychodzić z kanału rodnego.. i kochać obcą w tym przypadku kobietę.. No nie mogło by się to udać i działać jak powinno. Pytanie czy są też czyste świadomości czy zawsze jest to świadomość czyjaś.. Od dziecka niektórych niezrozumiale fascynują interesują pewne rzeczy.. mnie np zawsze ciągnęło do samochodów, i pamiętam zawsze się zatrzymywałem jak samochód stał np na trawie albo w kałuży czy błocie, do tej pory tego nie rozumiem. Ale niesamowicie mnie to jakoś przyciągało.. Nie wiem czy z samej jakieś tam analizy że jest to poniekąd wbrew ogólnym zasadom.. Wszak samochód jest zaprojektowany do jeźdzenia po drogach.. od tego one są.. od tego są one. Plus fakt, że jest to też złamanie takich innych zasad, starcie między królestwami. Samochód stojąc na trawie uszkadza i niszczy ją.. Jest takie ciche starcie..kolizja między tymi dwoma tworami.. Ale z drugiej strony takich przemyśleń mieć wtedy nie mogłem, nie miałem takiej zdolności, po prostu było to fascynujące. Czy właśnie coś co pochodzi z nie mojej wiedzy, a z czyjeś.. albo mojej z poprzedniego wcielenia. Rodzi też to wiele innych pytań.. np czy możemy mieć świadomość ludzi from planet earth, czy może innych obcych, nie koniecznie humanoidalnych, wszak wszechświat is a vast place. Albo byłem po prostu rośliną... należałem do sieci bionalnej wszystkich roślin który mogły wytworzyć samoświadomość.. TUTAJ czytać.. i mogłem w końcu zrozumieć co się dzieję z moimi braćmi i siostrami. mogłem zobaczyć to inaczej, więcej, bardziej zrozumieć.. I np chodzi o to że pniemy się w górę po drabinach ewolucji niematerialnej i zaczynamy od najprostszego do bardziej zaawansowanego aby w pełni pojąć wszystko ? Dalej.. w idei reinakarnacji najbardziej boli mnie to że nie możemy pamiętać poprzednich wcieleń, (dlaczego się to blokuje spekulowałem wyżej)przynajmniej do 3-5 roku życia według wielu źródeł. (mogą być jakieś pozostałości, a potem dane które zbieramy podczas życia nadpisują tą poprzenią) Więc skoro nie możemy pamiętać poprzednich wcieleń to jaką lekcję wyniesiemy z danego życia ? No żadnej.. ale może nie o to chodzi.. tylko chodzi o lekcje o dane dla tego serwera, NCOS o którym wspominałem wyżej.. NCOS o którym wspominałem wyżej.. który zarządza co jak działa i funkcjonuje, i robi to celowo aby być jak najbardziej efektywnym, aby nowe produkty miały zakodowane działanie w najbardziej nieprzewidywalnych warunkach.. ergo jego zadaniem jest przewidzieć nieprzewidywalne.. cóż za idea. No roślina której utniesz szczyt, wytworzy obok dwa albo cztery nowe główne.. albo jak łamie jej się łodyga główna z powodu np meszek które atakują ją i się przewraca, to od tak z siebie wypuszcza korzenie z góry z łodygi z boku które idą do gleby aby wzmocnić stabilność.. albo jak braknie jej składników w glebie to wysysa sama z siebie z dolnych partii liści.. Skąd roślina może to wiedzieć, że tak ma postąpić aby dalej żyć ? Z tej właśnie jakieś sieci która zarządza wszystkim, a ta siec z kolei musiała na początku też skądś mieć dane. Dochodzi kwestia sprawiedliwości, dlaczego niektórzy mają źle a inny mają dobrze ? Tutaj nie mam żadnej spekulacji. Nie mam żadnej teorii, po prostu nie mam pojęcia bo nawet i jak ktoś miał źle i potem będzie miał dobrze to będzie to bez sensu bo człowiek i tak nie pamięta poprzedniego wcielenia więc.. jak masz źle to nie wiesz za co = bez sensu.
Oczywiście teorii można wysnuwać tysiące i bawić się nimi. Równie dobrze też tak naprawdę nie ma nic.. świadomość jest skutkiem ubodzonym, wszystko to nic nie znaczące mambo jumbo, a życie nie ma najmniejszego sensu, a kto umarł ten nie żyje. Jednak złożoność tego wszystkiego co nas otacza to na co ludzie nie zwracają uwagi, jest zbyt żłożona aby to powstało od tak, coś musiało to zaprogramować. Bo nasze życie niczym nie różni się od programu komputerowego.. Zresztą gdyby czas nie stanowił dla Ciebie problemu, gdybyś mógł zapoczątkować warunki które zapoczątkowały życie na ziemi.. zrobiłbyś to ? Każdy by zrobił.. Czy myślał byś wtedy że za miliardy lat wyewoluują ludzie którym może być źle czy co będą myślęć.. no nie.. Powiem więcej i mocniej, jak grasz ludkiem w GTA, i rozjeżdzasz innych ludzi zabijasz mordujesz itd.. masz wyrzuty sumienia.. nie, bo to program.. tylko że w myśl zasad my się wcale nie różnimy od takiego programu... Jeżeli dla czegoś kogoś też jesteśmy takim GTA i nasz los jest obojętny bo to program i w ogóle jesteśmy tak prymitywni, że pownno nas się rozgnieść laczkiem... W ogóle istnieje teoria, że cały nas widoczny wszechświat jest projekcją niczym więcej.. Programem odpalonym który stworzył sztuczne środowisko 3D z takimi a nie innymi warunkami i zasadami...
I naprzykład jedno moje recolection jest z właśnie z tego okresu gdzie rodziców nie było w domu, wtedy mieszkałem jeszcze z ciotką, lubiłem i lubię ją nadal i postanowiłem jej schować klucze od mieszkania.. samo to w sobie jest ciekawe, dlaczego i na jakiej podstawie chciałem tak zrobić i zrobiłem.. skąd w mojej głowie naszła taka idea, zwłaszcza że mówimy o okresie gdzie ogarnianie świata jest na poziomie błędu pomiarowego. W ogóle zajarzenie że schowanie kluczy będzie tzw draką.. że skojarzyłem że klucze i że nie wyjdzie. O czym świadczy nawet sposób i miejsce ich schowania.. dośc właśnie takie proste, a zarazem nad wyraz skuteczne.. mianowicie wziałem te klucze i po prostu wrzuciłem w róg pokoju za wielką stertę jakiś przedmiotów które akurat tam stały. Ot po prostu sru i już.. I jedyne co pamiętam to moment wrzucania tych kluczy i wskazania gdzie leżą, ale w między czasie ciotka chciała wyjść z domu, a nie mogła bo rodziców nie było, ponoć przez 4h próbowała ze mnie wycisnąć gdzie leżą te klucze.. jednak tego w ogóle nie pamiętam.. gdybym celowo nie chciał powiedzieć to bym to zapamiętał bo czymś bym się kierował, a mam 0 recolection of that, gdy ona próbuje ze mnie to wyciągnąć.. Dopiero potem jak rodzice wrócili to po kolejnej godzinie wskazałem.. bo nawet nie powiedziałem, gdyż nie potrafiłem jeszcze wtedy składać jakich kolwiek zdań, gdzie się one znajdują...
I tak się zastanawiam skąd w takim wczesnym stadium rozwoju pomysł na coś takiego. Co mną kierowało.
Wracając do sedna.. KIEDY tworzy się świadomość i czym ona jest. Wiadomo to kim jesteśmy kształtują doświadczenia, ale chodzi o samą świadomość, co może zapisywać doświadczenia among other things. Dlaczego nie pamiętamy od razu po urodzeniu ? Czy to oznacza że nie mamy wtedy jeszcze świadomości ? Jeżeli nie mamy to czy po prostu nagle następuje moment pojawia się ona i już ? Skąd się pojawia ? Jest zgrywana z "podprzestrzeni" ? Niektórzy twierdzą, że następuję pewna trauma po urodzeniu i dlatego nie pamiętamy. No dla mnie to ciut naciągane. Jednak samo to że klucze schowałem polega na danych, że wiedziałem co to są klucze i do czego służą, jednak nie pamiętam momentów kiedy pierwszy raz je widziałem i tym podobne.. W sumie mogło by to znaczyć że w raz z dostaniem świadomości dostajemy pewny pakiet informacyjny.... tak dążę do poruszenia kwesti reinkarncji i rozważania możliwości tego rozwiązania sprawy. Na przykład człowiek sobie żyje, umiera wtedy świadomość trafia do czegoś takiego co nazwałem neuro colective of subconsciousness... which are the buliding block of the universe. Gdzie wszystkie świadomości są jednością takim wielkim kolektywem informacyjnym, serwerem, hubem. Innym słowem, my jako my przestajemy być istnieć bo to wszystko zostaje podzielone, a jednocześnie zyskujemy dane każdego innego. Lub są skategoryzowane, przechodzą przez jakiś system oceny.. który działa na takiej samej zasadzie co rośliny.. typu, że roślina wie jak ma rosnąć, co ma zrobić kiedy jest tak i tak dalej. Ogólnie obszerny temat. I potem z tego neuro kolektywu wysyłana jest nowa świadomość, np kogoś innego z jakiś powodów która trafia do jakiegoś człowieka, a sam ten proces jest na tyle skomplikowany że wyłącza nam zapis danych i pamiętanie bo głupio by było żyć umrzeć.. najczęściej umiera się w silnym stresie i potem nagle wychodzić z kanału rodnego.. i kochać obcą w tym przypadku kobietę.. No nie mogło by się to udać i działać jak powinno. Pytanie czy są też czyste świadomości czy zawsze jest to świadomość czyjaś.. Od dziecka niektórych niezrozumiale fascynują interesują pewne rzeczy.. mnie np zawsze ciągnęło do samochodów, i pamiętam zawsze się zatrzymywałem jak samochód stał np na trawie albo w kałuży czy błocie, do tej pory tego nie rozumiem. Ale niesamowicie mnie to jakoś przyciągało.. Nie wiem czy z samej jakieś tam analizy że jest to poniekąd wbrew ogólnym zasadom.. Wszak samochód jest zaprojektowany do jeźdzenia po drogach.. od tego one są.. od tego są one. Plus fakt, że jest to też złamanie takich innych zasad, starcie między królestwami. Samochód stojąc na trawie uszkadza i niszczy ją.. Jest takie ciche starcie..kolizja między tymi dwoma tworami.. Ale z drugiej strony takich przemyśleń mieć wtedy nie mogłem, nie miałem takiej zdolności, po prostu było to fascynujące. Czy właśnie coś co pochodzi z nie mojej wiedzy, a z czyjeś.. albo mojej z poprzedniego wcielenia. Rodzi też to wiele innych pytań.. np czy możemy mieć świadomość ludzi from planet earth, czy może innych obcych, nie koniecznie humanoidalnych, wszak wszechświat is a vast place. Albo byłem po prostu rośliną... należałem do sieci bionalnej wszystkich roślin który mogły wytworzyć samoświadomość.. TUTAJ czytać.. i mogłem w końcu zrozumieć co się dzieję z moimi braćmi i siostrami. mogłem zobaczyć to inaczej, więcej, bardziej zrozumieć.. I np chodzi o to że pniemy się w górę po drabinach ewolucji niematerialnej i zaczynamy od najprostszego do bardziej zaawansowanego aby w pełni pojąć wszystko ? Dalej.. w idei reinakarnacji najbardziej boli mnie to że nie możemy pamiętać poprzednich wcieleń, (dlaczego się to blokuje spekulowałem wyżej)przynajmniej do 3-5 roku życia według wielu źródeł. (mogą być jakieś pozostałości, a potem dane które zbieramy podczas życia nadpisują tą poprzenią) Więc skoro nie możemy pamiętać poprzednich wcieleń to jaką lekcję wyniesiemy z danego życia ? No żadnej.. ale może nie o to chodzi.. tylko chodzi o lekcje o dane dla tego serwera, NCOS o którym wspominałem wyżej.. NCOS o którym wspominałem wyżej.. który zarządza co jak działa i funkcjonuje, i robi to celowo aby być jak najbardziej efektywnym, aby nowe produkty miały zakodowane działanie w najbardziej nieprzewidywalnych warunkach.. ergo jego zadaniem jest przewidzieć nieprzewidywalne.. cóż za idea. No roślina której utniesz szczyt, wytworzy obok dwa albo cztery nowe główne.. albo jak łamie jej się łodyga główna z powodu np meszek które atakują ją i się przewraca, to od tak z siebie wypuszcza korzenie z góry z łodygi z boku które idą do gleby aby wzmocnić stabilność.. albo jak braknie jej składników w glebie to wysysa sama z siebie z dolnych partii liści.. Skąd roślina może to wiedzieć, że tak ma postąpić aby dalej żyć ? Z tej właśnie jakieś sieci która zarządza wszystkim, a ta siec z kolei musiała na początku też skądś mieć dane. Dochodzi kwestia sprawiedliwości, dlaczego niektórzy mają źle a inny mają dobrze ? Tutaj nie mam żadnej spekulacji. Nie mam żadnej teorii, po prostu nie mam pojęcia bo nawet i jak ktoś miał źle i potem będzie miał dobrze to będzie to bez sensu bo człowiek i tak nie pamięta poprzedniego wcielenia więc.. jak masz źle to nie wiesz za co = bez sensu.
Oczywiście teorii można wysnuwać tysiące i bawić się nimi. Równie dobrze też tak naprawdę nie ma nic.. świadomość jest skutkiem ubodzonym, wszystko to nic nie znaczące mambo jumbo, a życie nie ma najmniejszego sensu, a kto umarł ten nie żyje. Jednak złożoność tego wszystkiego co nas otacza to na co ludzie nie zwracają uwagi, jest zbyt żłożona aby to powstało od tak, coś musiało to zaprogramować. Bo nasze życie niczym nie różni się od programu komputerowego.. Zresztą gdyby czas nie stanowił dla Ciebie problemu, gdybyś mógł zapoczątkować warunki które zapoczątkowały życie na ziemi.. zrobiłbyś to ? Każdy by zrobił.. Czy myślał byś wtedy że za miliardy lat wyewoluują ludzie którym może być źle czy co będą myślęć.. no nie.. Powiem więcej i mocniej, jak grasz ludkiem w GTA, i rozjeżdzasz innych ludzi zabijasz mordujesz itd.. masz wyrzuty sumienia.. nie, bo to program.. tylko że w myśl zasad my się wcale nie różnimy od takiego programu... Jeżeli dla czegoś kogoś też jesteśmy takim GTA i nasz los jest obojętny bo to program i w ogóle jesteśmy tak prymitywni, że pownno nas się rozgnieść laczkiem... W ogóle istnieje teoria, że cały nas widoczny wszechświat jest projekcją niczym więcej.. Programem odpalonym który stworzył sztuczne środowisko 3D z takimi a nie innymi warunkami i zasadami...
wtorek, 4 czerwca 2013
Pogodowo
Witam. W tym wpisie skupie się bardziej na pogodzie.. Tak trochę chaotycznie, bo to pierwszy tego typu wpis i w zasadzie improwizuje.
Na początek zestawienie dnia 4 czerwca 2013, z dniem 4 czerwca 2012 z godziny 18:00 czasu polskiego, przedstawiające rozkład chmur nad europą.
Na czerwiec pogoda jest zbliżona, w obu latach było pochmurnie..
Teraz porównanie nasłonecznienia, na miesiąc kwiecień.
Co ciekawe, nigdzie nie wystąpiła anomalia ujemna.
Spójrzmy teraz na rok kolejny, tj 2011r.
Jest jeszcze lepiej niż w roku poprzednim. Tutaj nie wystąpiła w żadnym miejscu w Polsce nawet norma.. wszędzie mięliśmy większą bądź mniejszą anomalie dodanią od normy z lat 1971-2000r.
Rok 2012
Tutaj widzimy już przerwanie trendu rosnącej ilości światła słonecznego, nie wystąpiły anomalie ujemne aczkolwiek, ilość miejsc gdzie wystąpiły wyższe anomalie dodatnie zmalała jak i pojawiły się miejsca które wpisują się w normę.
Teraz kwiecień najaktulaniejszy, czyli obecnego roku, tj 2013r.

Ten rok już ewidentnie zmienia kierunek jeżeli chodzi o ilość światła. Pojawiła się anomalia ujemna, jak również znaczna częśc kraju wpisuje się w normę. Czego nie można powiedzieć o 3 poprzednich latach, które były wyjątkowo słoneczne.
Gdy będą dostepne wykresy na maj to uzupełnię.
Na początek zestawienie dnia 4 czerwca 2013, z dniem 4 czerwca 2012 z godziny 18:00 czasu polskiego, przedstawiające rozkład chmur nad europą.
![]() | |
| 4 czerwiec 2013 godz. 18.00 |
![]() | |||
| 4 czerwiec 2012 godz. 18.00 |
Teraz porównanie nasłonecznienia, na miesiąc kwiecień.
| Ilość godzin słońca w miesięcu, kwiecień 2010r. |
| Anomalia usłonecznienia na kwiecień 2010r z normy z lat 1971-2000 |
Co ciekawe, nigdzie nie wystąpiła anomalia ujemna.
Spójrzmy teraz na rok kolejny, tj 2011r.
| Ilość godzin słońca w miesiącu kwiecień 2011r. |
| Anomalia ilości słońca na kw 2011r. |
Jest jeszcze lepiej niż w roku poprzednim. Tutaj nie wystąpiła w żadnym miejscu w Polsce nawet norma.. wszędzie mięliśmy większą bądź mniejszą anomalie dodanią od normy z lat 1971-2000r.
Rok 2012
| Ilość godzin słońca w miesięcu - kwiecień 2012r |
| Anomalia ilości słońca na kwiecień 2012r |
Tutaj widzimy już przerwanie trendu rosnącej ilości światła słonecznego, nie wystąpiły anomalie ujemne aczkolwiek, ilość miejsc gdzie wystąpiły wyższe anomalie dodatnie zmalała jak i pojawiły się miejsca które wpisują się w normę.
Teraz kwiecień najaktulaniejszy, czyli obecnego roku, tj 2013r.
| Anomalia, ilości światła słonecznego, na kwiecień 2013r |
Ten rok już ewidentnie zmienia kierunek jeżeli chodzi o ilość światła. Pojawiła się anomalia ujemna, jak również znaczna częśc kraju wpisuje się w normę. Czego nie można powiedzieć o 3 poprzednich latach, które były wyjątkowo słoneczne.
Gdy będą dostepne wykresy na maj to uzupełnię.
wtorek, 16 kwietnia 2013
Jestem pijany, w głowie wiruje mi świat, jestem pijany, życie piekniejszy ma smak.
jestem w stanie nietrzeźwości, prawnie i w rzeczywistości.. Powiem wam, że piwo, lub inaczej, ogólnie alkohol to owszem coś tam zmienia nie mniej jest to takie przyziemne, no i bądź co bądź skutkuje skutkami ubocznymi. Ogólnie no to, może być nie mniej, to jest jakby jechać samochodem w grze komputerowej a w rzeczywistości.. nie mniej.. z kolei aczkolwiek, powoduje dość interesujące skutki w postaci I dont give a fuck serum.. you know what I mean homeboy, or girl.. ogólnie ingerujesz w rzeczywistości w sposób taki, że you express what you think in exact moment. without any though about it. just.. you know.. dont give a fuck. and !! also it changes what you think and work, becuase when you don''t give a fuck about anything, your though pattern behave in exact same manner. so you just. you know.. Don't give a fuck.. wypilem dwa piwa a to misie (w lesie) nie zdarzylo od 8 stycznia bieżącego jak woda w korycie rzeki, roku, and I remember that day, when I was talking about disconnecting from physical body.. I was feeling that I am fucking energy a body is just a wessel, but it was not result of a alcohol, but something else, which was flowing in my mind. but not in my body you know ? right methaphore will be the resudial (i never used that word in writing so it's propably wrong) resudial radiation of the universe key.. so.. nothing more to add.. goodbajjjjj... jobany vrot, suka blad.
Tagi:
adam,
alcohol,
czas,
dolary,
erozja gleby,
fasolki,
jestem pijany,
mustifikacja,
paździoch,
pieniądze,
piwo,
słońce,
story about the fucking life,
szczoteczka,
vat,
yhc,
zęby
0
komentarzy
czwartek, 28 marca 2013
take me down to the paradise city where the sun is blue and girls are pretty
"take me down to the paradise city where the sun is blue and girls are pretty"
makes sens. blue means that solar system is very young so everything is new, cool, fresh, mint, and can be pretty, like girls for example. Why girls ? because that word match to the rhyme, but still.. match to this claim, because everything can be beautifful, so girls can be either. Unintentionally this have double meaning but there is no bad which would not leave on good.. :E I suppose that I should express that expression different. Lets try again. There is no such bad which would not end up being good ? No.. still dont ring a bell. Again. There is no bad which would not result as good ? Hmm I think now it have hands and legs... or should I choose.. Now is correct.
That is just data stream.. amazing. absoluttly amazing. That, this kind of information can be saw, as hidden chart behind the letters and still making sens. You can connect to everything cause everything is just illuision, matter, build by vibration in space and even subspace, cause it have to know what to do. It have to drain information from somewhere and that information is god. observed by this unefficient eyes which can't even see light below 360nm. You have to relese your burden.. when candle is buring it means that meal was cooked long time ago.. mkey.. Amazing there are other dimmensons around us You have the abbility to sens it, and drain information from the neuro collective of subconsciousness. Do you understand what this means ? Tea who you yeah bunny..Who saw the face of god also saw madness.
Kotlet mielony.. wcinam jak szalony. Kotlet mielony w moje oczy zapatrzony.. Kotlet mielony, poleruje antyrefleksyjna powłokę nietoperza.... :Tigh laugh:
makes sens. blue means that solar system is very young so everything is new, cool, fresh, mint, and can be pretty, like girls for example. Why girls ? because that word match to the rhyme, but still.. match to this claim, because everything can be beautifful, so girls can be either. Unintentionally this have double meaning but there is no bad which would not leave on good.. :E I suppose that I should express that expression different. Lets try again. There is no such bad which would not end up being good ? No.. still dont ring a bell. Again. There is no bad which would not result as good ? Hmm I think now it have hands and legs... or should I choose.. Now is correct.
That is just data stream.. amazing. absoluttly amazing. That, this kind of information can be saw, as hidden chart behind the letters and still making sens. You can connect to everything cause everything is just illuision, matter, build by vibration in space and even subspace, cause it have to know what to do. It have to drain information from somewhere and that information is god. observed by this unefficient eyes which can't even see light below 360nm. You have to relese your burden.. when candle is buring it means that meal was cooked long time ago.. mkey.. Amazing there are other dimmensons around us You have the abbility to sens it, and drain information from the neuro collective of subconsciousness. Do you understand what this means ? Tea who you yeah bunny..Who saw the face of god also saw madness.
Kotlet mielony.. wcinam jak szalony. Kotlet mielony w moje oczy zapatrzony.. Kotlet mielony, poleruje antyrefleksyjna powłokę nietoperza.... :Tigh laugh:
sobota, 23 marca 2013
O ile wydajniejszą kartę graficzną za ~500zł dostane po 3 latach ?
Witam. Jak w temacie. Karty do:
Zaciekawiło mnie jak rozwinęła się technologia na przestrzeni 3 lat, kiedy to składałem swój obecny komputer. Gdzie dokładnie w marcu 2010r kupiłem Geforca GTS 250 z 1GB pamięci na pokładzie, za kwotę bodaj 479zł.
Teoretycznie skoro minęły 3 lata czym dla technologi jest sporo w takich samym pieniądzach powinniśmy dostać dużo wydajniejszą kartę. Czy tak jak w praktyce ? Otóż niekoniecznie.
Obecnie do 500zł można kupić od AMD, Radeona 7770, zaś od NV GTX-a 650 i 550Ti.
Przyjrzyjmy się porównaniu na papierze wydajności tych kart w zestawieniu z 3 letnim GTS-em 250.
Z początku Radeon 7700
Jak widać poborem prądu Radeon wygrywa co jest oczywiste ze względu na niższy proces technologiczny. Jednakże wartość TDP nie odzwierciedla zastosowania praktycznego i nigdy takiej wartości obie karty nie osiągnął.I w ogóle nie odzwierciedla to faktycznego poboru prądu np w trybie 2D podczas przeglądania internetów czy tzw low power 3D np film na youtube czy ogólnie film.
Przepustowość pamięci
Tutaj Radon wyprzedza 250tkę o oszałamiające 2%...
Textel Rate..
Tutaj nie dość że radeon nie jest szybszy, to jest słabszy i GTS wygrywa z nowszym o 3 lata rywalem o 18%.
Pixel Rate.
Tutaj karta Radeona wygrywa o 36% z 250tką.. uzyskując około 4000 Mp/s więcej.
Podsumowując. Gdybym chciał wymieniać teraz kartę mając taki sam budżet kupno 7770 jest kompletnie bez sensu, bo miałbym praktycznie taką samą kartę. Pasują tutaj przysłowie, zamienił stryjek siekierkę na kijek.
Ale zobaczmy jak będzie sprawa wyglądała na własnym podwórki czyli produkty od Nvidii.
Na pierwszy ogień GTX550Ti
Maksymalny Pobór mocy. Tutaj 550Ti pobtrzebowała by o 25% mniej energii.
Przepustowość pamięci.
550Ti wyprzedza swojego starszego brata o dość uczciwe bym rzekł 40%, a przepustowość pamięci jest jednym z ważniejszych parametrów.
Textel Rate
Tutaj lekkie zaskoczenie ale 550Ti zostaje dość daleko w tyle za swoim starszym bratem który jest wydajniejszy o spore 64%. Jednak nie jest to szczególnie ważna wartość karty graficznej.
Pixel Rate
Tutaj 550Ti robi GTS-a o impresywne 83% czyli prawie o całość, a Pixel rate podobnie jak przepustowość również ma dość spore znaczenie.
Podosumowując zastanawianie się nad zmianą 250tki na 550Ti nie byłoby tutaj nie taktem jak w przypadku 7770, a nawet byłoby całkiem sensowne. Karta bez wątpienia oferuje praktyczną lepszą wydajność i ma mniejsze zapotrzebowanie na energię jakby nie patrzeć.
Zobaczmy jednak jak będzie wyglądało prównanie z dość świeżym produktem od NV czyli GTX 650.
Pobór mocy. Niższy o ponad połowę. Jawi się tutaj niski proces technologiczny.
Przepustowość pamięci.
650tka jest wydajniejsza o skromne 14%. Wypada słabiej w tej materii od 550Ti, która ma prawie 20 tys MB/s więcej.
Textel rate
Ponownie jak 550Ti, 650 również w tej kwestii wypada słabiej od 3 letniego GTS-a 250. Jednak jak już wspominałem nie jest to zbyt ważna wartość.
Pixel Rate
GTX 650 cechuję się wydajnością wyższą o uczciwe 43%. Tutaj również jak w przypadku pamięci wypada słabiej od 550Ti, która ma 21000Mp/sex
Podsumowując patrząc na suche danę najlepszym wyborem będzie tutaj 550Ti, wygrywa ze swoim nowszym bratem GTX650, jednak ze względu na niższy proces technologiczny GTX650 będzie oferowała niższy pobór prądu.
Ceny ? 550Ti od asusa na dziś dzień można kupić za 437 polskich złotych.
650tka zaś od Asusa 460zł, od Gainwarda 418zł, gigabyte 431zł, MSI 426zł.
I dla formalności 7770, 456zł od Asusa, 449zł od GB, 446zł od MSI i PowerColor, 438zł od Sapphier i 429zł od Vertex3D
Ktoś może zwrócić uwagę że do 500zł to trochę tym kartom brakuje, owszem ale inne modele są już grubo powyżej 500zł, przykładowo od radeona następny model to 7850, a tego ceny zaczynają się od ponad 700zł ! w przypadku NV mamy 650Ti z cenami od 600zł.
Zaciekawiło mnie jak rozwinęła się technologia na przestrzeni 3 lat, kiedy to składałem swój obecny komputer. Gdzie dokładnie w marcu 2010r kupiłem Geforca GTS 250 z 1GB pamięci na pokładzie, za kwotę bodaj 479zł.
Teoretycznie skoro minęły 3 lata czym dla technologi jest sporo w takich samym pieniądzach powinniśmy dostać dużo wydajniejszą kartę. Czy tak jak w praktyce ? Otóż niekoniecznie.
Obecnie do 500zł można kupić od AMD, Radeona 7770, zaś od NV GTX-a 650 i 550Ti.
Przyjrzyjmy się porównaniu na papierze wydajności tych kart w zestawieniu z 3 letnim GTS-em 250.
Z początku Radeon 7700
Jak widać poborem prądu Radeon wygrywa co jest oczywiste ze względu na niższy proces technologiczny. Jednakże wartość TDP nie odzwierciedla zastosowania praktycznego i nigdy takiej wartości obie karty nie osiągnął.I w ogóle nie odzwierciedla to faktycznego poboru prądu np w trybie 2D podczas przeglądania internetów czy tzw low power 3D np film na youtube czy ogólnie film.
Przepustowość pamięci
Tutaj Radon wyprzedza 250tkę o oszałamiające 2%...
Textel Rate..
Tutaj nie dość że radeon nie jest szybszy, to jest słabszy i GTS wygrywa z nowszym o 3 lata rywalem o 18%.
Pixel Rate.
Tutaj karta Radeona wygrywa o 36% z 250tką.. uzyskując około 4000 Mp/s więcej.
Podsumowując. Gdybym chciał wymieniać teraz kartę mając taki sam budżet kupno 7770 jest kompletnie bez sensu, bo miałbym praktycznie taką samą kartę. Pasują tutaj przysłowie, zamienił stryjek siekierkę na kijek.
Ale zobaczmy jak będzie sprawa wyglądała na własnym podwórki czyli produkty od Nvidii.
Na pierwszy ogień GTX550Ti
Maksymalny Pobór mocy. Tutaj 550Ti pobtrzebowała by o 25% mniej energii.
Przepustowość pamięci.
550Ti wyprzedza swojego starszego brata o dość uczciwe bym rzekł 40%, a przepustowość pamięci jest jednym z ważniejszych parametrów.
Textel Rate
Tutaj lekkie zaskoczenie ale 550Ti zostaje dość daleko w tyle za swoim starszym bratem który jest wydajniejszy o spore 64%. Jednak nie jest to szczególnie ważna wartość karty graficznej.
Pixel Rate
Tutaj 550Ti robi GTS-a o impresywne 83% czyli prawie o całość, a Pixel rate podobnie jak przepustowość również ma dość spore znaczenie.
Podosumowując zastanawianie się nad zmianą 250tki na 550Ti nie byłoby tutaj nie taktem jak w przypadku 7770, a nawet byłoby całkiem sensowne. Karta bez wątpienia oferuje praktyczną lepszą wydajność i ma mniejsze zapotrzebowanie na energię jakby nie patrzeć.
Zobaczmy jednak jak będzie wyglądało prównanie z dość świeżym produktem od NV czyli GTX 650.
Pobór mocy. Niższy o ponad połowę. Jawi się tutaj niski proces technologiczny.
Przepustowość pamięci.
650tka jest wydajniejsza o skromne 14%. Wypada słabiej w tej materii od 550Ti, która ma prawie 20 tys MB/s więcej.
Textel rate
Ponownie jak 550Ti, 650 również w tej kwestii wypada słabiej od 3 letniego GTS-a 250. Jednak jak już wspominałem nie jest to zbyt ważna wartość.
Pixel Rate
GTX 650 cechuję się wydajnością wyższą o uczciwe 43%. Tutaj również jak w przypadku pamięci wypada słabiej od 550Ti, która ma 21000Mp/sex
Podsumowując patrząc na suche danę najlepszym wyborem będzie tutaj 550Ti, wygrywa ze swoim nowszym bratem GTX650, jednak ze względu na niższy proces technologiczny GTX650 będzie oferowała niższy pobór prądu.
Ceny ? 550Ti od asusa na dziś dzień można kupić za 437 polskich złotych.
650tka zaś od Asusa 460zł, od Gainwarda 418zł, gigabyte 431zł, MSI 426zł.
I dla formalności 7770, 456zł od Asusa, 449zł od GB, 446zł od MSI i PowerColor, 438zł od Sapphier i 429zł od Vertex3D
Ktoś może zwrócić uwagę że do 500zł to trochę tym kartom brakuje, owszem ale inne modele są już grubo powyżej 500zł, przykładowo od radeona następny model to 7850, a tego ceny zaczynają się od ponad 700zł ! w przypadku NV mamy 650Ti z cenami od 600zł.
Tagi:
500zł,
550Ti,
650,
7770,
amd,
geforce,
jaka karta graficzna,
nvida,
porównanie,
radeon,
zestawienie
0
komentarzy
Subskrybuj:
Posty (Atom)


_20130323-223137.jpg)


