wtorek, 19 czerwca 2012

Game of Thrones - 10/10 ?

Raczej większość słyszała już o serialu z pod skrzydeł HBO Gra o Tron, opartego na opowiadaniu George R.R. Martina. Serial zajmuje pierwsza miejsca na listach najlepszych seriali. Sam mimo, że podchodziłem do produkcji negatywnie, obejrzałem ją (w jakości FULL HD) i jestem usatysfakcjonowany, na dziś dzień moja ocena na filmwebie to 9/10. Wczoraj zacząłem się zastanawiać nad ocenami a dokładniej 10tkami. Czy możliwe jest aby z mojej strony jeszcze 10 padały ? Co musi spełniać serial aby zebrać komplet punktów ?
Oceniając obiektywnie Grę o Tron serial po prostu wad nie ma. Wszystko jest zrobione dobrze. Więc w teorii zasługuję na 10 oczek.
Moim numerem jeden jednak, jest wciąż i chyba już na zawsze Stargate SG-1 które to komplet punktów ma.
Postarajmy się porównać oba te seriale. Gra o Tron w uproszczonym skrócie. Chodzą sobie ludki gadają czasami powalczą mieczami. Stargate SG-1 w uproszczonym skrócie.. Grupa Wojskowa, za pomocą urządzenia znalezionego w Gizie koło Piramid podróżuje na inne planety. Co brzmi bardziej ciekawie ? No właśnie.
W serialach chodzi o rozrywkę, o przyjemność z oglądania, coś co sprawi, że będziemy z podekscytowaniem czekali na kolejny epizod, a nie surowe ocenianie obiektywne gdzie analizuje się każdą scenę i poszukujemy wpadek czy niedociągnięć. Co mi się podoba w Grze o Tron ? Wielowątkowość, scenografie, klimat, postacie i ich przygody. Ot subtelnie ciekawa, przyjemna dla oka ostra produkcja, jednak na próżno mi osobiście doszukać się tam czegoś co by mnie ekscytowało, podniecało brakuje w nim takiego WOW i cool. Dużo za pewne też zależy od po prostu naszego gustu. Kolejnym serialem który ma u mnie komplet oczek, jest Terminator: Sarah Connor Chronicles. Przez wielu serial nie lubiany, kiepski (myślę, że wynika to z tego że każdy oczekiwał od tej produkcji serialu akcja, a tytuł wyraźnie sugeruje o kronikach Sary Connor) A jednak dla mnie jest to arcydzieło, które na 10 zasługuje. Teraz nawet odświeżając ów produkcje po paru latach, bawiłem się przy nim przednio. Jest to taka tematyka którą mógłbym oglądać w nieskończoność i nigdy by mi się nie znudziła, tematyka o ile pociągnięta jest w stanie sprawić, że serial zajmie u mnie 1 miejsce. Niestety Kroniki nie doczekały się 3 sezonu, brak jego doskwiera mi teraz tak samo jak przy pokazie premierowym. Niestety ale tak to jest jak się sprzedaje serial telewizji publicznej, a zwłaszcza stacji FOX która kasuje wszystko jak leci, dopycha bezczelny product placement, i jeszcze ingeruje w scenariusz. Akurat w TSCC product placementu nie było tak widać jak chociażby we Fringu, gdzie czasami odnosiło się wrażenie, że ogląda się reklame a nie serial. Kolejnym minusem sprzedaży serialu do publicznej telewizji jest to, że scenarzyści muszą się trzymać pewnych norm, przez serial nie może mieć treści gorszących albo mocno kontrowersyjnych, przeklinanie też odpada. Innymi słowy mocno blokuje się scenarzystów tworząc produkt przefiltrowany. Fox postąpił haniebnie nie zamawiając 3 sezonu, ingerując w scenariusz i przenosząc serial w tzw pasmo śmierci czyli piątek wieczór, gdzie mało kto wtedy ogląda tv, a dla hamburgerów było za mało "szczelania" co skutkowało niską oglądalnością. Serial pod koniec pokazał wiernych fanów którzy są z serialem na dobre i na złe i liczba ta oscylowała w okolicy 4mln widzów. Dla publicznej telewizji jest to za mało. Dla telewizji kablowej 1mln to powód do świętowania.. chyba nie muszę pisać jakby wyglądał los serialu gdyby od razu poszli z tym do kablówki ? To najbardziej boli. Widać, że twórcy mięli wiele do zaoferowania i jak na takie warunku i tak odwalili kawał świetnej roboty. Z pewnością zakupie właśnie ten serial na niebieskich krążkach aby móc obejrzeć go jeszcze raz i znów się lekko smucić, że nie ma kontynuacji, a jak wiernych fanów, nawet i tu w Polsce zebrał ten serial może świadczyć chociażby forum serialu na filmwebie gdzie od zakończenia drugiego sezonu w roku 2009r, ów fani cały czas rozmawiają zakładając tematy "w oczekiwaniu na sezon 3" mające po 1000 odpowiedzi. I tak do dziś dnia dziejszego. Jest już kilkasat wątków po 1000 odpowiedzi i wciąż się nie poddają. I owszem można się dopatrzeć w nim potknięć czy niedociągnięć, ogólnie błędów, a mimo to serial ma 10, a gra o tron nie, mimo braku błędów.

niedziela, 3 czerwca 2012

Ludzie nie umiejący obsługiwać włączników

Będąc obecnie na kacu, postanowiłem opisać perypetie związane ze światłem na klatce schodowej. Jako, że jestem na kacu, postanowiłem za eksperymentować i napisać wpis bogaty w słowa niecenzuralne. Odwieczny problem u mnie na klatce to to, że ktoś na noc specjalnie blokował włącznik zapałką przez co światło napierdalało całą noc, kompletnie bez żadnego sensu, w sumie ciągnie się to ze 3 lata. potem wymyślili jakiś sposób aby zepsuć włącznik w ten sposób aby nie odbijał, czyli ogólnie był zepsuty. Ostatnio unieszkodliwiłem włącznik w taki sposób aby nie dało się go nacisnąć administracja wymieniła i było wporządku, światło działało jak trzeba czyli minutówka, włączysz po około minucie gaśnie, każdy zdąży sobie zejść nawet z samej góry na sam dół z rowerem mieszcząc się w tej minucie. Gdy ktoś potrzebuje światła dłużej, czyli przebywa w jakimś celu na klatce to wporządku zapałką w włącznik i ok, wychodzi wyciąga i światło gaśnie i nie świeci się bez sensu. Teraz znów zepsuli kontakt że nie odbija jak naciśnie się guzik w rogu.. i kurwa codziennie napierdala bez sensu, bo jakiś zjebany tuman nie umie tego obsługiwać. Sam analizowałem działanie tego włącznika i normalnie naciskając jak człowiek normalnie odbija i gaśnie! ja nie wiem czy ludzie są tak zjebani że nie czują nie słyszą i nie widzą że włącznik nie odbił!?
Znudziło mi się nocami zapierniczać na sam dół aby wyłączyć światło i powiedziałem dość, po prostu ukręciłem swoją żarówkę u mnie na piętrze, za moje pieniądze. I włączałem wkręcając wtedy kiedy potrzebowałem światła. Zawsze to jedna żarówka mniej. Praktycznie w ogóle go nie potrzebowałem, ale sasiadka obok, też chuj wie po co zaczęła dokręcać tą żarówkę i znów napierdalało non stop! I tak ja wykręcałem ona dokręcała, i tak w kółko.
Natężenie światła u mnie na piętrze jest wystarczające aby trafić dziurką w klucz a nawet czytać książkę. Bo idzie światło z poprzedniego piętra plus na dworze jest latarnia z żarówką sodową starego typu i świecił w okół i do góry a nie tylko na boki i to światło wpada przez okna i dodatkowo rozświetla dość mocno. W końcu dałem sobie siana, wykonany został telefon aby został wymieniony włącznik na działający skoro tumany nie potrafię guzika nacisnąć dobrze, a światło dzień w dzień napierdala do 7-8 rano od 21, ale nikt się nie pokazał. Więc znów dziś wykręciłem żarówkę całkiem i wkręciłem ledową od siebie z pokoju chińską którą kupiłem na bazarze parę lat temu za 6zł, daje światło porównywalne do światełek montowanych w zapalniczkach ale rozświetla, i takie niech sobie świeci, a i sasiadka nie będzie dokręcać bo nie będzie miała co, bo świeci przecież. Taki kompromis ;) Bo nie gryzie w oczy, a tak musiałem cały czas w nocy z ciemności wychodzić do mocno rozświetlonego korytarza aby zapalić papierosa i wypalało mi oczy i drażniło. Ba nawet światło z piętra niżej mnie drażni bo jest za jasno, nie komfortowo, przyzwyczajony jestem że jak wychodzę na korytarz kilka razy na noc palić, to nie zapalałem w ogóle światła, bo na chuj ? skoro na dworze za oknami, napieprza HPS i jest wystarczająco jasno.
Ktoś zapyta.. dlaczego nie mam wyjebane ? Dlatego, że raz drażni mnie. Dwa nienawidzę bezsensownego marnowania prądu.. innemu sasiadowi kiedyś wspomniałem, że znowu kontakt zepsuty na klatce i świeci non stop, a on do mnie "a niech świeci płacisz za to ?"
nosz kurwa! sobie pomyślałem. Co za ignorant. Co to ma być w ogóle za podejście.. to że nic nie płace za to światło (co nie jest do końca pewne, bo na dole jest licznik od klatki lub piwnicy i wnioskuję, że rozbijają cenę na lokatorów do czynszu) to znaczy, że niech sobie napierdala ? Ja jestem człowiekiem który stara się dbać o środowisko, o ile dany wynalazek nie okalecza danego urządzenia, vide samochody, filtry DPF, FAP, katalizatory, temu jestem przeciwny bo okalecza to auta, (gdzie przez te pierwsze auto które wyjeżdza z fabryki jest automatycznie zepsute, bo nie nadaję się do jazdy w mieście, jak będziemy jeździć po mieście biada naszemu portfelowi, samopoczuciu, mobilności i jak na ironię środowisku) plus przez to my więcej płacimy. Jak ktoś chce mieć auto z przysłowiową koniczyną na wydechu, rząd powinien wspierać i promować instalacje na gaz ziemny CNG, LNG i doprowadzać do tego aby było dużo stacji, a nie 12 na całą Polskę. LPG też jest environment friendly, ale nie jest idealna a to równa się --> okaleczenie auta, więc jest be. węgla brunatnego nie mamy nieskończoność, a cena wydobycia rośnie, plus Polska już, JUŻ teraz musi rozglądać się za alternatywami jeżeli w przyszłości chcemy mieć prąd. W Polsce (przez idiotów) nie mamy żadnej elektrowni atomowej, a jedna była budowana ale pracy zostały przerwane, tylko napierdalają stare węglowe które zanieczyszczają środowisko i są po prostu do dupy, biorąc pod uwagę jakie ludzkość może teraz mieć. Ktoś powie ale hola hola, parę żarówek tak wpłynie na tą produkcję prądu ? Nie wpłynie zbytnio, ale jest takie powiedzenie. Jeśli chcesz zmieniać świat to zacznij od siebie! Niech się znajdzie teraz takich 10 000 000 sąsiadów którzy mają wyjebane bo nie płacą i już mamy jakieś znaczące liczby. Niech ludzie zaczną w końcu myśleć i oszczędzać, chodź by poprzez wyłączanie wtedy kiedy nie używają, taka podstawowa sprawa. Nikt nie każe nikomu od razu zmieniać urządzeń na takie oszczędniejsze.
Jakby bloki były wyposażone w panele słoneczne na zasilanie klatek schodowych i piwnic. co można zrobić ale drogo to kosztuje.. ale niechby, bo słońce jest cały czas i prąd byłby z energii odnawialnej za darmo. To wtedy już inaczej by to wyglądało z tym świeceniem światła, chociaż też nie byłoby by to tak do końca ok, bo żarówki się zużywają, potem żarówkę trzeba wyrzucić, firma musi wyprodukować nową, co pociąga za sobą wiele surowców naszej planty. Nie mówię abyśmy żyli w jaskiniach, ale mówię o tym aby wykorzystywać surowce mądrze i najrozsądniej i tak samo żeby używać urządzeń z głową mądrze i rozsądnie i byłoby ok. Bo to co obecnie jest to jest po prostu głupota. Jesteśmy głupią rasą, patrząc na ogół, i niechcę abyśmy taką byli, chce dożyć czasów, gdzie nikomu nic nie będzie można zarzucić, w stylu że można to było zrobić lepiej. i taką gdzie ludzie myślą, chociaż troszkę, szerzej a nie tylko zapatrzeni na czubek swojego nosa.

Wracając do sasiadów, bo mi się przypomniało, przykład starej baby, że się tak dosadnie wyrażę. Są okna w piwnicy. Normalne wiadomo o co chodzi. U mnie przy mojej piwnicy cały czas było otwarte. Schodziłem po coś do piwnicy, i zamknąłem w pizdu bo zimno. Potem patrze znowu otwarte. Sąsiad inny też zamkną z tym że trafił na babę która w ogóle tam nie mieszka i nie ma tam piwnicy która wyskoczyła do niego z pretensjami, z mordą dosłownie że jak on może, dlaczego w ogóle on zamyka okno! Przecież koty nie mają gdzie wchodzić się ogrzać!!
No czujecie to. Babka przychodzi chuj wie skąd otwiera czyjeś okno i wpuszcza jakieś zapchlone koty, które roznoszą zarazki pchły i chuj wie co jeszcze.. robactwo potem w blokowisku, mało tego wiele razy nie mogłem zasnąć bo miałczały jakby je ktoś ze skóry obierał! I się wyjaśniło bo jakaś popierzona baba kotom kurwa hotel w piwnicy robi. Jakbym ja na nią trafił to bym ją chyba tam zgasił jak zapałkę wrzuconą do morza. Nie oszczędzał bym w słowach. Niech sobie kurwa jak jej szkoda kotów (dzikie zwierzęta nawiasem mówiąc, żyjące na dworze! nie w piwnicy, to tak aby podkreślić) otwiera okno od mieszkania i niech sobie do mieszkania je zabiera a nie do kogoś do piwnic. Gdy potem ponownie schodziłem do piwnicy, ponownie zamknałem okno by już następnego dnia zastać okno znów otwarte! Jak teraz będę szedł do piwnicy, po prostu zamknę, wykręcę klamkę, zabiorę i chuj! nie będzie otwierania, skończy się kurwa eldorado.

A jeszcze co do samych kosztów świecenia. Ogólnie pobawimy się teraz w liczby.
Są 3 piętra plus parter, plus poziom ziemi że tak to nazwę. Ogólnie jest 5 żarówek na klatce. Nie licząc podpiwnicznej bo jest puszczona na oddzielny prąd. Każda ma 60W, daję nam to 300W na 1h świecenia. Jak światło chodzi od 21 do 8 rano, jest to 11h, czyli razem 3300W, a to jest 3,3kW. Jedna kWh kosztuje około 61groszy. Daje to 2,01zł dziennie. Niech tak leci miesiąc to już jest koszt 61zł miesięcznie, 61zł kompletnie bez sensownie zużytych! kiedy nikogo na klatce nie ma. Mało tego, zwykła zarówka, bo takie są na klatce, ma żywotność 1000h. Gdy tak bez sensu świeci się po 11h, to po 3 miesiącach będzie już do wymiany i ktoś będzie musiał zakupić nowe żarówki. Oczywiście administracja tego nie zrobi.
Teraz jakby leciało normalnie na minutówce. To dziennie dajmy na to, że światło było by włączone 20 razy. Razem paliło by się przez 20 minut a nie 660minut.
To raz przy 20minut palenia się światła, to po miesiącu byłoby to około 600 min = 10h. 10h vs 330h przy bez sensownym paleniu, co kosztowało by nie 61,00zł a 1,84zł (słownie: jeden złoty, osiemdziesiąt cztery grosze ) za miesiąc, a dwa to żarówka spaliła by się nie po 3 miesiącach, a po 100 miesiącach ! czyli ponad 8 lat.

wtorek, 1 maja 2012

Zapomniałem - notatka nr 170

Kwiecień zapisze się w historii zarówno tego bloga jak i pogody. Bloga dlatego, że jest do tej pory pierwszym miesiącem w którym nie zamieściłem żadnego wpisu, ot po prostu zapomniałem czegoś napisać, spóźniłem się o 2h i 3 min.. byłem wchłonięty graniem w Pasjansa Pająka i czas zleciał jak z bicza strzelił. Cały czas próbuje pobić swój rekord, tj ułożenie w 94 ruchach, muszę zejść z tej liczby na niższą, a pogody dlatego, że padły rekordy dla Polski, i to nie małe, dlatego że ostatnie dni kwietnia były najcieplejszymi dniami w Polsce od.. 1881 roku.. Dotychczasowy rekord kwietnia padł w 1950r, gdzie słupki termometrów w Warszawie wskazały 31.0°, nowy rekord został ustanowiony przez miasto Słubice gdzie odnotowano 31.6°C. Nawet teraz w tej chwili o godzinie 02:17 na dworze jest 16°C, jak na 1 maja i środek nocy to bardzo ciepło, chodź dla mnie wydaje się zimno, co nie dziwi gdy w dzień jest aż o 14°C cieplej, a nawet 1°C potrafi być przez nas odczuwalny, więc co mówić 14°C to bardzo duża różnica.
Tak wracając do absencji wpisów w kwietniu, to zamieszczałem co prawda wpisy, ale prywatne, dla siebie, albo na lepsze czasy ;) więc nie może ich zobaczyć nikt, poza mną. Nie mniej nie dotyczą one jakiś śmiesznych spraw sercowych [lol i żal.ru (takie kwestie dla mnie osobiście nie istnieją obecnie, tak jakby coś takiego w ogóle nie istniało)] a po prostu traktują o temacie o którym głośno mówić nie należy, a sam odczuwałem potrzebę dla siebie napisania czegoś takiego.
Co do kwestii zawodowych, pracę już miałem mieć, byłem nawet osobiście złożyć CV i miała być to przyjemna dla mnie praca od kwietnia, (jako kierowca) ale okazało się, że na moje stanowisko został zatrudniony siostrzeniec kierownika.. no tak.. to jest właśnie życie. Poza tym poluje na jakieś stanowisko na budowanym u mnie w mieście lotnisku, chodź czarno to widzę i skala bezrobocia jest ogromna, przykład poszukiwali na stanowisko ochroniarza właśnie na ów lotnisku 39 osób.. zgłosiło się 1174 osoby. Nawet na wysokie stanowiska typu jakiś tam komendant oddziału itd po 60 osób na 1 stanowisko. Patrząc nawet po tym jednym przykładzie wydaje mi że obecnie znalezienie pracy jest praktycznie niemożliwe. Coż Polska to kraj absurdu i nawet szkoda klawiatury i czasu aby to opisywać.
Dla urozmaicenia wpisu wstawiam to dość wymowne zdjęcie


Ps. Ukradli starą deskę i pustaka z BL, bastards!! tyle dobrego, że tą gorszą, tzw gościnną dla 3 osoby. Co nie zmienia faktu, że to już szczyt. Zresztą po tym jak gość kradł kamienie i wywoził na taczce też z bl nic mnie już nie zdziwi, skoro kamienie są łakomym kąskiem dla złodziei to co mówić ładna deska! Drugą schowałem no bo przecież gotowi jeszcze i tą ukraść. Do czego to doszło aby człowiek musiał stare spróchniałe częściowo deski chować bo ukradną..
Do usłyszenia może za miesiąc, może wcześniej, kto wie.

sobota, 31 marca 2012

Drożejące bilety za komunikacje, a samochód. Opłacalność

Wszędzie drożeją bilety, z reguły ludziom się to nie podoba i głoszą, że bardziej opłaci im się samochodem. W tym poście przedstawię wyliczenia kosztów i tego co się najbardziej opłaca.
Od jutra bilet normalny będzie kosztował 3,20zł.
Jeżeli ktoś dojeźdzą do pracy dajmy na to 7km to kupując codziennie bilet byłby zmuszony zapłacić 140,80zł podróżując od pon do pt w dwie strony, ale jak ktoś musi jeździć, to kupowanie biletów jednorazowych jest bez sensu. Jeżeli ja bym musiał codziennie jeździć zdecydował bym się na bilet 90 dniowy na 1 linię który kosztuje 140zł. W ten sposób możemy jeździć jedna linia i cały dzień również w soboty w niedziele itd czyli dnie nazwijmy to poza pracowe.
Jeźdząc przez 3 miesiące do pracy przy bilecie 90dniowym jeden bilet wyszedł by po 0.77zł, jest to nie wiele.
W każdym bądź razie mamy 3 miesiące jazdy za 140zł.

Teraz policzmy koszta dla samochodu. Pomińmy nawet cenę zakupu, serwisu, części i ubezpieczenia. Po prostu na podstawie samej jazdy, czyli paliwa.
Weźmiemy pod uwagę małe miejskie auto w benzynie, jedne z najekonomiczniejszych jakie przychodzi mi do głowy, w dodatku z cyklonem, czyli Tico.
Auto to potrzebuje około 5L benzyny na 100km w mieście i około 7L gazu.
Dojeżdzając 7km do pracy, w tą i z powrotem pokonamy 14km.
Do pracy jeździmy 5 dni w tygodniu, czyli 22dni co daje 22 podróże po 14km. Daje nam to dystans 308km w miesiącu. Auto na 100km pali 7l gazu więc na 300km potrzebuje 21l gazu. To policzmy 22L nawet. Litr gazu na dziś dzień kosztujr 2,71zł, więc 2,71x22=59,62zł. Teraz orientacyjnie koszta odpalania na benzynie około 0.1L dziennie. x22= 2.2L po 5.75 więc 12,65zł. Razem daje nam to 72,27zł miesięcznie na paliwo. Przez 3 miesiące wydamy na paliwo 216,81zł, gdzie przy komunikacji 140zł za bilet na 3 miesiące. Czyli komunikacja miejska wciąż jest tańsza o 77zł na przestrzeni 3 miesiący niż najekonomiczniejsze auto na lpg, a są to policzone same koszty paliwa i to, że autem jeździmy tylko do pracy i nigdzie więcej, a autobusem możemy też wciągu dnia i weekendy już w tej cenie, na jedną linie. Tak trzeba by doliczyć ubezpieczenie w okolicach 50zł za miesiąc co przez 3 miesiące da + 150zł i jeszcze masę innych drobnych kosztów.
Także o tym, że autem wychodzi prawie to samo bądź taniej można włożyć między bajki.
A jeszcze żeby obniżyć koszta można jeździć rowerem.
A ja postaram się z ciekawości zrobić pewien test tego czym możemy dostać się najszybciej. Gdyż nie raz jeźdząc w korkach rowerem niektóre auta zostawiam daleko w tyle a sam jadę. Dlatego też obiorę sobie pewną drogę, pojade tam, następnie spiszę czas i prędkość średnią, potem do tego samego punktu wyruszę autobusem, a potem autem, również zapisując dokładny czas i dystans i prędkością średnią. myślę, że będzie to ciekawe porównanie.

środa, 29 lutego 2012

Lost - zagubieni

Pamiętacie ten serial ? Ostatni odcinek został wyemitowany 23 maja 2010r. Stosunkowo nie tak dawno. serial zadebiutował 22 września 2004 na świecie, i 22 stycznia 2005 w Polsce, całkiem szybko jak na polską telewizję i odniósł nie małą popularność. Do tego stopnia że na internecie można było spotkać fanów jak i tzw hejterów tego serialu, którzy nie oglądali go tłumacząc, że nie bedą oglądać tego co wszyscy dlatego, że oglądania losta stało się modą. lol. Ja pierwsze spotkanie z serialem miałem w II połowie roku 2006r, poprzez namowę koleżanki, nie wiedziałem o nim nic, bo i się tym nie interesowałem, poza tym, że jacyś ludzie się rozbili na wyspie. wtedy jeszcze rynek seriali SF jakoś wyglądał i po prostu nie oglądałem nic innego niż SF. Serial nie spodobał mi się.. oglądając pilota z każdą kolejną minutą stawało się pewne, że będzie to ostatni odcinek lostów jaki oglądam, po zakończeniu, całkowitym przypadkiem na końcu był trailer do następnego odcinka i w zasadzie tylko dzięki niemu sięgnąłem po kolejny epizod i zacząłem oglądać serial. Początkowo myślałem, że będzie opisywać po prostu perypetie ludzi, którzy żyją na bezludnej wyspie, ale w miarę oglądania okazało się, że to nie wszystko, a nawet można było znaleźć elementy SF. Serial był ciekawy, chodź przez któryś sezon oglądałem aby oglądać, a zakończył się jak większość seriali fatalnie i haniebnie, pokazując tylko nieudolność twórców, którzy odkryli kurę znoszącą złote jajka i postanowili wyssać z jej jak najwięcej nie zważając na nic innego, co odbiło się na serialu, a w dodatku pokazali że nie mają w ogóle pojęcia co robią i sami pogubili się w swojej fabule. To pozostawiło dodatkowo niesmak. Serial był dość popularny, ale czy można nazwać go jednym z serialem wszech czasów, który stanie się klasyką ? Oczywiście, że NIE. Jak szybko zdobył popularność, tak szybko po zakończeniu ją i stracił i mało kto zaprząta sobie głowę tym serialem, a polecenie tego serialu komuś może wzbudzić co najwyżej uśmiech politowania. Taki właśnie twórcy pozostawili nie smak po zakończeniu. Można to porównać do rozbierania pięknej kobiety, gdzie po ściągnięciu bielizny okazuje się, że ma penisa.
Sprawa numer dwa, do serialu klasycznego, powinna być możliwość wrócić i z chęcią obejrzeć jeszcze raz. W przypadków lostów, nie ma o czymś takim mowy, gdyż cała ta popularność serialu - jego motor napędowy był nie wiadomą tego co się za chwile wydarzy i o co w tym wszystkim chodzi. Tylko to i nic więcej, jak się okazało twórcy sami nie wiedzieli o co chodzi, a niektóry wyjaśnienie spraw było wręcz absurdalne. I aporpo wyjaśnienie spraw, podczas trwania serialu twórcy zamiast dawać nam odpowiedzieli dawali co raz to więcej pytań i tak przez 5 lat, gdzie człowiek zżerała już ciekawość i chęć doznania oczekiwanego opadu szczęki po poznaniu tych tajemnic. Połowa rzeczy nie została wyjaśniona wcale, a druga połowa została wymyślona, prosto i bez żadnego sensu. Przez to wszystko serial jest prawie niczym, i jedyne do czego można w nim wracać, to niektóre aktorki, i ciekawe scenerie co możemy dostać w każdym lepszym dokumencie o naszej planecie. Sam próbowałem któregoś dnia obejrzeć od nowa, jednak po dwóch pierwszych odcinkach nie mogłem. Serial jednorazowy nieróżniący się niczym od plastikowego jednorazowego kubeczka wiszącego w pobliskim hipermarkecie - gdzie po wypiciu w nim płynu na jakimś "happeningu" ląduje w koszu. Szkoda, bo serial miał potencjał i wiele ciekawych wątków i aktorów. także jeżeli ktoś nie boi się pod bielizną kobiety zastać penisa, to serial mogę polecić ;) Bo nic nie zostanie należycie wyjaśnione i będzie odczuwać na końcu zawiedzenie i niedosyt.

A ja sam obecnie po wielu latach przełamałem się i zacząłem oglądać Firefly, tak serial którego przez lata unikałem poprzez łączenie sf z westernem. Nawet jedna z moich ulubionych aktorek czyli Summer Glau nie mogła mnie do niego przekonać, aż w końcu dziś, stało się i obejrzałem pilota w całości i bez przewijania, jak to miało miejsce X lat temu gdzie od razu podchodziłem na nie, a Summer w zasadzie jeszcze nie poznałem, a ni żadnego z aktorów tam grających, teraz żadna postać nie jest mi obca, co wpływa, że serial ogląda się przyjemniej. Co mogę powiedzieć, na razie nie widziałem takich chamskich elementów westernu, w zasadzie nie wiele poza jednym wypadem na planetę na któręj były kury i konie jak i ubiór.. no nic po prostu trzeba powtarzać sobie, że się tego nie widziało, a co do czołówki to też zawsze przewijam, bo akurat ta w Firefly mi nie podchodzi, zarówno jeżeli chodzi o muzykę, która do serialu SF pasuje tak samo jak trampki do garnituru jak i o samą oprawą graficzną. Ale nic, nie jest źle i zapowiada się ciekawie. A z tego co sprawdziłem serial ma zaledwie 15 odcinków i film zakańczający.. bo został anulowany mimo dużej popularności.. kto zgadnie na jakiej stacji był emitowany i czyja to sprawka ? mówić chyba nie trzeba. Jest tylko jedna stacja która zabija wszystkie dobre seriale, nie ma pojęcia o ich prowadzeniu i postępuje tak, że gorzej się nie da. ale nic tam, za wcześnie nie będę się rozpisywał bo widziałem dopiero jeden a w zasadzie dwa bo łączone odcinki.

środa, 15 lutego 2012

Gdy internet stoi

Czasami przychodzi taki dzien, kiedy internet stoi. Nie chodzi tutaj o prędkość łącza, a o ruch w sieci. Nikt nie dodaje nowych filmików na Youtube, na forach nie toczy się żadna ciekawa dyskusja, ani żaden temat w którym można zabrać głos. I tyczy się to wszystkich wydarzeń od wymiany części w komputerze, przez problemy, allegra, politykę, aktualne wydarzenia, przez motoryzację filmy, kończąc nad rozwodzeniem się nad dźwiękiem zamarzniętego morza i lodu. Na odwiedzanych innych stronach również nie ma nic nowego, na sadisticu również nic ciekawego, żadnych wiadomości i wydarzeń na świecie na wszelaki interesujący temat. Ze znajomych również nikt nie pisze, również na popularnym facebooku kompletne zero. Po prostu jeden wielki zastój. Dodać do tego brak produkcji serialowych czy to filmowych. Plus nic ciekawego do robienia z różnymi np filmikami własnymi czy dźwiękiem muzyką. Nawet ceny paliw, jak zaklęte stoją w miejscu dobry miesiąc i ani nie można się powkurzać, że rosną, ani cieszyć jeżeli byłby spadek ceny. Po prostu wszystko stoi. W takich momentach człowiek najchętniej wyłączył by to diabelstwo i zrobił coś innego i tu pojawia się problem...
Owszem teoretycznie można wyjść na rower, co dziś planowałem i rozważałem nad tym parę h, ostatecznie nie poszedłem.. sam do końca nie wiem dlaczego... podejrzewam, że z obrzydzenia ciągle tymi samymi nie zmieniającymi się miejscami i drogami, marginalną ilością śniegu która ledwo co przykryła okropną i paskudną sól i piach, które to niszczą sprzęt, i zalegają dobre miesiące i będą zalegać długo po zime, bo po co zamiatać.. niech leży.. :/ Dodać do tego ujemną temperaturę silny wiatr plus duży effort aby w ogóle wyjść, tj znaleźć ubranie na co składa się bielizna, skarpetki, spodnie, koszulka, bluza bądź dwie i kurtka, albo jedna i kurtka, czapka, rękawiczki, rzeczy na rower, picie które trzeba przygotować a i butlę umyć, okulary, potem to zebrać ubrać się.. po czym człowiek ma już dość jak się ubierze i tak mamy przepis na Pierdole Nie Idę. Co innego wiosna lato, wtedy aby buty i w zasadzie tyle. idziesz jedziesz, zasiadasz sobie gdzies na łonie natury, ewentualnie coś zapalić można czy to ognisko jakieś, a tak.. po prostu przebywanie na dworze w obecnych warunkach pogodowych to dyskomfort, a nie przyjemność jak w lecie, i aby wyjść człowiek potrzebuje jakieś motywacji i celu aby przez ten dyskomfort przechodzić, gdy go nie ma, to się wcale sobie nie dziwię, że mi się nie chcę.
Można też pójść na tak zwane nogi - czyli brak środka lokomocji, ale też trzeba mieć eciepecie ($) na bilety, stanie na przystankach i jechanie nie wiadomo gdzie i po co. Tylko, żeby się przejść chodnikiem w centrum miasta albo obejrzeć w sklepach rzeczy których nie mogę sobie kupić? Jaki jest tego sens ? no żaden. Co innego spotkać sie z jakimś znajomym, wtedy gra jest może i warta świeczki, ale najczęściej każdy ma swoje zajęcia - takie życie.
Można też poczytać książki, już to robiłem, wszystko co ciekawe przeczytałem, a co chciałbym przeczytać to nie mam, ani kupić też sobie nie mogę kupić bo ceny książek są absurdalnie wysokie. Można też niby czytać na ekranie komputera, ale nie lubię tak czytać. Wolę książkę pod postacią fizyczyną. Jeszcze żeby drukarka działała, no ale oczywiście szlag ją jasny trafił już dawno temu. (piece of shit!)
Można też poprzeglądać stare dokumenty w szafkach, gazety z dawnych lat itp ale - już to zrobiłem.
Mogą tak wymieniać jeszcze długo. Po prostu poza internetem nie ma po prostu nic do roboty. I taki to właśnie szary dzień, w którym absolutnie nic się dzieje, ani nic nie można zrobić. Gdyby jeszcze człowiek miał kasę, to ja mam wtedy zajęć miliony, ale nie mam kasy, a jak ją będę miał to nie będę miał czasu na takie rzeczy bo będę siedział w pracy.. i weź tu bądź mądry.

czwartek, 9 lutego 2012

Youtube charts - Najpopularniejsze filmy z ostatniych tygodni.

Witam. Postanowiłem, zamieszczać, posty które będą podsumowywać najpopularniejsze filmy w Polsce i na świecie. Pomijając filmy, które były reżyserowane, jak np produkcje Baśki, czy jakieś śpiewy, czy bunty o Acta i podobne. Tego tutaj nie będzie. Chodzi o sytuacje amatorskie i do których scenariusz pisało życie. Wiec zaczynajmy.
Najpierw Polska

Rozpoczynamy od filmiku który zyskał prawie 2.000.000 wyświetleń w 16 dni. pt "Uważaj zanim usiądziesz" Przedstawiający najprawdopodobniej jakiś sposób czyszczenia siedzeń w autobusach komunikacji miejskiej.

Uważaj zanim usiądziesz





Kolejny filmik to nowość, przekroczył 1.000.000 wyświetleń w 5 dni! Jest to film z egzaminu na prawo jazdy w Częstochowie, gdzie kobieta nie potrafiła zapanowac nad pojazdem, staranowała słupki, betonowy płot i wypadła na ulicę. Mamy również różne ujęcia.

Wypadek WORD Częstochowa




Kolejny film zyskał ponad 300.000 wyświetleń w 5dni. Przedstawia sondę uliczną przeprowadzoną w styczniu 1989r wśrod Polaków na ulicy, gdzie autor pyta ich o słowo przedsiębiorczość. Jest ciekawe bo pokazuje jakby styl życia, z tamtych lat. Co ciekawe, pociągi nadal są takie same :P




Tyle jeżeli chodzi o Polskę.

Cały Świat

Jeżeli chodzi o cały świat, to jest tutaj większy problem niż się spodziewałem. Gdyż większość filmików są to filmiki reżyserowane, nie przedstawiające żadnych sytuacji z życia wziętych itp. Widocznie nic się nie działo jeszcze. Jednak nie poddaje się całkowicie.


znalazłem film. Przedstawiający psa, który wręcza receptę. Zyskał prawie 4.000.000 wyświetleń w 10 dni.



To tyle na ten post.